Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Paweł Brożek: Cały czas wierzę
Paweł Brożek: Cały czas wierzę
Data publikacji: 20-07-2008 11:45"Remis cieszy, podbudowuje psychicznie przed takimi ciężkimi meczami, jakie nas czekają z Beitarem" - ocenił wynik spotkania Liverpool-Wisła napastnik Białej Gwiazdy, Paweł Brożek.
Paweł, jak ocenisz ten mecz?
W pierwszej połowie wyglądało to bardzo dobrze z naszej strony. Z drugiej strony w drugiej połowie troszeczkę nas przycisnęli, ale to też wynikało z tego, że trener chciał dać pograć chłopakom.
Czy ten remis ma dla Was znaczenie psychologiczne przed meczem z Beitarem?
Pewnie gdybyśmy grali w sezonie i taki remis by padł, na pewno bardziej by cieszył. Wiedzieliśmy, że Liverpool jest w okresie przygotowawczym, do ligi mają półtora miesiąca. Chociaż taki remis cieszy, podbudowuje psychicznie przed takimi ciężkimi meczami, jakie nas czekają z Beitarem.
Miałeś jedną okazję do zdobycia bramki, ale się nie udało. Chciałeś przerzucić piłkę nad bramkarzem?
Tak, chciałem to przerzucić, ale nie trafiłem czysto.
Nie żałujesz tej sytuacji?
Pewnie, że żałuję, ale tak bywa. W tym okresie przygotowawczym jakoś ta piłka nie chce słuchać mojego uderzenia.
Nie masz pretensji do kolegów, że ich prostopadłe podania do Ciebie nie dochodziły?
Pretensji nie mam. Może trochę niezrozumienia było na boisku, ale myślę, że zostało troszeczkę czasu, żeby to poprawić.
Ale bramka przez Was zdobyta budzi podziw.
Szacunek dla „Baszcza”, bo to jego akcja.
Zagraliście z rezerwowym Liverpoolem, ale nie jest on gorszy od Beitaru...
Myślę, że na pewno nie jest gorszy, biorąc pod uwagę, że Liverpool ma 22 równorzędnych zawodników, ten wynik na pewno o czymś świadczy.
Ostatnio nie strzelasz za dużo bramek. Czy można być spokojnym o Twoją skuteczność?
Sam nie jestem spokojny. Ale przypominam sobie zimę i okres przygotowawczy, gdzie bodajże bramki nawet nie strzeliłem, a później w lidze wszystko ułożyło się po mojej myśli, także mam nadzieję, że tak będzie i teraz.
Patrząc na to, jak zagraliście z Liverpoolem, można wierzyć, że pokonacie Beitar.
Ja w to cały czas wierzę. Wiadomo, że jest to ciężka drużyna, ale myślę, że będzie w naszym zasięgu.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
W pierwszej połowie wyglądało to bardzo dobrze z naszej strony. Z drugiej strony w drugiej połowie troszeczkę nas przycisnęli, ale to też wynikało z tego, że trener chciał dać pograć chłopakom.
Czy ten remis ma dla Was znaczenie psychologiczne przed meczem z Beitarem?
Pewnie gdybyśmy grali w sezonie i taki remis by padł, na pewno bardziej by cieszył. Wiedzieliśmy, że Liverpool jest w okresie przygotowawczym, do ligi mają półtora miesiąca. Chociaż taki remis cieszy, podbudowuje psychicznie przed takimi ciężkimi meczami, jakie nas czekają z Beitarem.
Miałeś jedną okazję do zdobycia bramki, ale się nie udało. Chciałeś przerzucić piłkę nad bramkarzem?
Tak, chciałem to przerzucić, ale nie trafiłem czysto.
Nie żałujesz tej sytuacji?
Pewnie, że żałuję, ale tak bywa. W tym okresie przygotowawczym jakoś ta piłka nie chce słuchać mojego uderzenia.
Nie masz pretensji do kolegów, że ich prostopadłe podania do Ciebie nie dochodziły?
Pretensji nie mam. Może trochę niezrozumienia było na boisku, ale myślę, że zostało troszeczkę czasu, żeby to poprawić.
Ale bramka przez Was zdobyta budzi podziw.
Szacunek dla „Baszcza”, bo to jego akcja.
Zagraliście z rezerwowym Liverpoolem, ale nie jest on gorszy od Beitaru...
Myślę, że na pewno nie jest gorszy, biorąc pod uwagę, że Liverpool ma 22 równorzędnych zawodników, ten wynik na pewno o czymś świadczy.
Ostatnio nie strzelasz za dużo bramek. Czy można być spokojnym o Twoją skuteczność?
Sam nie jestem spokojny. Ale przypominam sobie zimę i okres przygotowawczy, gdzie bodajże bramki nawet nie strzeliłem, a później w lidze wszystko ułożyło się po mojej myśli, także mam nadzieję, że tak będzie i teraz.
Patrząc na to, jak zagraliście z Liverpoolem, można wierzyć, że pokonacie Beitar.
Ja w to cały czas wierzę. Wiadomo, że jest to ciężka drużyna, ale myślę, że będzie w naszym zasięgu.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















