Strona główna » Aktualności » Niedzielan: Nie róbmy sensacji

Niedzielan: Nie róbmy sensacji

Data publikacji: 21-07-2007 22:33



Podczas dzisiejszego sparingu swój debiut miał Andrzej Niedzielan. Zawodnik stwierdził, że zarówno z meczu jak i z wyniku nie ma co robić sensacji. Najważniejsze dla niego jest to, żeby z takimi rywalami jak Widzew, wygrywać w lidze.

Miałeś znakomitą okazję do strzelenia gola w swoim debiucie.
No miałem i co z tego? Nie róbmy sensacji z tego wyniku i z tego, że nie zdobyliśmy gola. To jest tylko sparing. Po to rozgrywa się takie mecze, żeby mieć potem przegląd sytuacji.   

Jakie założenia przed Wami postawił trener w szatni?
Nie będę wam mówił, o czym rozmawiamy ze sobą w szatni. Nie będę z wami rozmawiał o tym, co mamy na odprawie z trenerami. Nie należy to do moich obowiązków. Mamy w kadrze 25 zawodników i trener może się każdemu z nich przyjrzeć. Nie wiem, jaka będzie wyjściowa jedenastka na początek tego sezonu, ale chodzi przecież o to, żeby trener mógł pooglądać zawodników. Jesteśmy teraz po ciężkich treningach.

Brakuje Ci świeżości?
Na pewno brakuje świeżości i trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Po to trenujemy dwa razy dziennie, żeby było jak najlepiej. Dlatego ja bym nie robił takiej sensacji z tego, że przegraliśmy ten mecz. To nie jest żaden dramat.

A jakie ogóle wrażenia po tym meczu?
No jakie wrażenia? Mieliśmy karnego - nie strzeliliśmy, stworzyliśmy sytuacje - nie strzeliliśmy. Powinno być 2:1 dla nas, a jest 1:0 dla nich i gratuluję Widzewowi i trenerowi Probieżowi. Ale lepiej w sparingu przegrać niż w lidze. Dla mnie każdy mecz jest wyjątkowy. Nie ma meczy mniej lub bardziej wyjątkowych. Nie jest istotne, czy grasz z Realem Madryt czy z III-ligową drużyną, zawsze trzeba grać na 100 procent.

Czy już zaczynasz się wkomponowywać w ten zespół? Zaczynasz się z nimi rozumieć na boisku?
Na pewno jeszcze trochę czasu minie, zanim się zrozumiem ze wszystkimi zawodnikami. W Holandii byłem przez 3,5 roku i do tej pory z niektórymi nie potrafię się porozumieć na boisku. Jeszcze trochę czasu minie, przede wszystkim chłopaki muszą zobaczyć jak ja biegnę, ja muszę widzieć, kiedy oni chcą grać piłkę. To są takie rzeczy, na które jednak jest ten czas potrzebny.

Jak ocenisz ten mecz w Twoim wykonaniu?
Byłem na boisku 25 minut i fizycznie przede wszystkim dochodzę do siebie. Dla mnie jest bardzo ważne, że początkowo na dwóch treningach dziennie czułem się niepewnie, ale teraz ten postęp jest z każdym treningiem. Teraz to może być juz tylko lepiej, bo gorzej już być nie może.

Kasia Jeleń
fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony