Strona główna » Aktualności » Niedzielan: Jesteśmy kolektywem

Niedzielan: Jesteśmy kolektywem

Data publikacji: 05-08-2007 05:05



To był prawie idealny debiut w barwach Wisły. Prawie idealny, bo z asystą na koncie, chociaż okazji do zdobycia gola Andrzejowi Niedzielanowi nie brakowało. "Ja dzisiaj Pawłowi asystowałem, mam nadzieję, że Paweł za tydzień będzie asystował mi" - mówił po meczu Niedzielan.

Miał Pan idealny debiut, zaliczył Pan asystę. Czy jeszcze czegoś Panu brakuje?
Bramki mi jeszcze brakuje, szkoda, że jej nie zdobyłem. Ważne, że wygraliśmy dzisiaj z mistrzem Polski, to na pewno bardzo istotne zwycięstwo dla nas. Asystowałem i cieszę się bardzo z tego, że tutaj wygraliśmy. Wcześniej mówiłem, że będziemy groźni, że zespół jest bardzo mocny, że potrafimy grać piłką. To dzisiaj udowodniliśmy. Niektórzy byli sceptycznie nastawieni do niektórych nazwisk, ale w dzisiejszym meczu udowodniliśmy, że nie tylko potrafimy technicznie grać, ale do tego walczymy na boisku. I to jest na pewno nasz plus.

Przeprowadzaliście dzisiaj dużo akcji po obwodzie. To były wyćwiczone schematy?
Na pewno brakuje nam tego ostatniego podania jeszcze. Nad tym musimy popracować. Mieliśmy dzisiaj kilka znakomitych sytuacji do tego, żeby jeszcze wyżej wygrać. Gdybyśmy strzelili jeszcze jedną bramkę, to wygralibyśmy bardzo wysoko tutaj. Nie udało się, wygraliśmy 1:0. Musieliśmy walczyć do 95. minuty, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy pierwszy mecz. To była wielka niewiadoma, jak się zaprezentujemy. Bardzo dobrze zaczęliśmy sezon.

W drugiej połowie zszedł Pan z boiska. Ta zmiana była wcześniej uzgodniona z trenerem?
Ja jestem w trzecim tygodniu treningów, także w tym momencie mam sił na 60-65 minut gry. Mógłbym dalej grać, ale ja wolę w 65 minut dać 100% z siebie, niż być 90 minut na 70%. Muszę uważać jeszcze na kontuzje, dlatego pracuję indywidualnie z trenerem od przygotowania fizycznego. Jeszcze tych sił mi trochę brakuje.

Jak się układała współpraca z Pawłem Brożkiem?
Uczymy się siebie nawzajem, jak się poruszać, jak grać na boisku. Ja dzisiaj Pawłowi asystowałem, mam nadzieję, że Paweł za tydzień będzie asystował mi.

Czy to niedowierzanie nie wynikało z tego, że wcześniej przed każdym meczem Wisły mówiło się, że piłkarze potrafią grać, a dzisiaj w końcu to pokazali?
To, że Wisła potrafi grać w piłkę, wiadomo nie od dziś, czy od zeszłego tygodnia. To wiadomo od kilkunastu lat. Ale chodziło o walkę na boisku, zaangażowanie i oprócz tego, że gramy piłką pokazaliśmy dzisiaj, że walczymy. Myślę, że to właśnie jest w tym momencie najistotniejsze.

Wreszcie tworzycie drużynę?
Cały czas pracujemy nad tym, żeby być drużyną. Jesteśmy tą drużyną, jesteśmy kolektywem, nie ma gwiazdorstwa w zespole, jest ciężka praca. Razem pracujemy na wspólny cel.

Po takim wyniku spodziewacie się kompletu kibiców na meczu z Koroną?
No mam nadzieję, że przyjdzie komplet, że wygramy pierwszy mecz w sezonie u siebie. To już w ogóle będzie rewelacja. Nie spoczywamy na laurach, nie jesteśmy usatysfakcjonowani tylko i wyłącznie jednym zwycięstwem. Będziemy dążyć do tego, żeby każdy następny mecz wygrywać. Na pewno będzie to bardzo trudny mecz, ale cóż... Wierzymy w siebie, swoje umiejętności i wierzę, że po ciężkim boju pokonamy Koronę.

Oglądaliście wczorajsze spotkanie kielczan z Lechem?
Tak, oglądaliśmy Koronę, ale chcemy skupiać się na sobie, swojej grze, a nie na przeciwnikach.

Spodziewał się Pan, że stworzycie sobie tyle sytuacji?
Jesteśmy nabiegani. Jeżeli napastnicy dużo biegają i jeśli pomocnik jest "kumaty", potrafi dograć piłkę, to naturalne jest, że tych sytuacji jest kilka. Takich pomocników mamy, napastnicy chcą biegać, chcą pracować i dlatego stwarzamy sobie sytuacje.

Myśli Pan powoli o tym, żeby powrócić do reprezentacji?
Najpierw chciałbym się skupić na grze w Wiśle, chciałbym się dobrze zaprezentować w meczach ligowych i tutaj potwierdzać swoją ewentualną kandydaturę do reprezentacji. Chciałbym dobrze tutaj grać, a jeśli będę grał dobrze, to reprezentacja sama przyjdzie.

Kiedy ostatni raz grał Pan na tym stadionie? Jak było dzisiaj?

Grałem z osiem, dziewięć lat temu. Jeszcze w Zagłębiu grałem z Widzewem. Fajnie było, miło, sympatycznie. Szkoda tylko, że kibice mnie wygwizdali, ale trzeba zawsze z klasą podchodzić do takich sytuacji.

Jak Pan ocenia szanse Zagłębia w meczu ze Steauą?
Życzę im wszystkiego najlepszego ze Steauą. Ja mam nadzieję, że Zagłębie spokojnie podejdzie do tego meczu, bez presji i że go wygra.

A jak Pan oceni grę Macieja Iwańskiego? Mówi się, że przejdzie do Wisły...
Nie jest to moja sprawa. Chcę się zajmować swoją drużyną. Maciek jest ciekawym zawodnikiem, ale to nie do mnie pytanie. Każdy dobry zawodnik na pewno jest mile widziany w Wiśle, ale czy to będzie Maciej Iwański, czy ktoś inny, to już nie do mnie należy zwracać się z tą sprawą.

cypisek
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony