Strona główna » Aktualności » Niedzielan: Jestem zły na siebie

Niedzielan: Jestem zły na siebie

Data publikacji: 25-09-2008 06:01



Napastnikowi Białej Gwiazdy wyraźnie zabrakło szczęścia w spotkaniu przeciwko Lechii II Gdańsk. Nie udało się mu zdobyć bramki, a w czasie meczu z powodu krwiaka musiał na chwilę opuścić murawę. "Jestem na siebie zły" - przyznał po meczu Niedzielan.

Na zakończenie „tournee” dzisiaj chyba zasłużenie zwyciężyliście 3:0.
Z pewnością zasłużenie. Powinniśmy już w pierwszej połowie zakończyć ten mecz, bo mieliśmy kilka, a nawet kilkanaście sytuacji. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. To jest Puchar Polski i liczy się to, żebyśmy nie grali w dogrywkach i nie musieli strzelać karnych. Wygraliśmy 3:0, jedziemy do domu i jesteśmy zadowoleni.

Czego zabrakło w pierwszej połowie?
Przede wszystkim skuteczności. Cały czas prowadziliśmy grę, siedzieliśmy na Lechii. Zabrakło tylko skuteczności bo stworzyliśmy świetne sytuacje. Po prostu zabrakło kropki nad „i”. W drugiej połowie zdobyliśmy trzy bramki i gramy dalej.

Czy zaczynaliście się już obawiać, że być może będzie dogrywka?
Nie – wiedzieliśmy, że przyjdzie moment, w którym chłopcy opadną z sił. To my cały czas graliśmy piłką, a oni musieli biegać. Wiedzieliśmy, że to jest niemożliwe, żeby wytrzymali tak 90 minut. Wiedzieliśmy, że ta bramka przyjdzie. Nie ważne czy w 5., czy w 80. minucie. W takich meczach musisz być cierpliwy – my byliśmy. Dobrze, że Tomek i Paweł weszli i strzelili. Najważniejsze, że nie musieliśmy się męczyć w dogrywce.

W pewnym momencie z powodu bólu nogi musiałeś opuścić plac gry. Co się stało?
Na piszczeli wyskoczył mi duży krwiak. Mam nadzieję, że tam się nic wielkiego nie dzieje. Zobaczymy jutro jak to będzie wyglądało.

Dzisiaj zabrakło Ci szczęścia – a to słupek, a to minimalnie niecelny lob…
Miałem tyle sytuacji, że można by nimi całą rundę obdzielić. Nie miałem dzisiaj szczęścia i nie było mi dane strzelić gola. Jestem zły na siebie, ale cóż najważniejsze, że inni strzelili…

Lechia również chciała pokazać się w tym meczu.
Chłopcy grali bardzo ambitnie. Wiedzieliśmy, że to będzie ciężki mecz, bo będą chcieli się pokazać. Spodziewaliśmy się, że dopóki będą mieli siły, to po prostu będzie nam ciężko. Zagrali agresywnie, stanęli na szesnastce. Grali mega ambitnie. Niestety źle trafili – na mistrza Polski. Z drugiej strony fajnie, że mogli się sprawdzić na tle dobrego przeciwnika. To są młodzi chłopcy, którzy na pewno muszą się dużo uczyć i ciężko pracować. Być może kiedyś któryś z nich zagra w pierwszej drużynie Lechii.

Z kim chciałbyś zagrać w kolejnej rundzie?
Jest mi to zupełnie obojętne.

M. Małek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony