Strona główna » Aktualności » Niedzielan: Dla napastników to lepiej

Niedzielan: Dla napastników to lepiej

Data publikacji: 10-10-2008 01:56



Andrzej Niedzielan przyznał po meczu z Cracovią, że ustawienie z pierwszej połowy jest lepsze dla napastników, bo nie mają oni praktycznie żadnych zadań defensywnych. Mimo takiego luksusu zawodnikowi Białej Gwiazdy znowu zabrakło centymetrów do zdobycia gola.

Znowu mało zabrakło do gola…
Cóż mam powiedzieć – rzeczywiście, mało. Na pięciu metrach, gdy trafia się w światło bramki, to pada gol.

Co się stało, że nie udało się w tą bramkę trafić? Przecież przełożył Pan sobie piłkę na lepszą nogę.
To jest to, jak się nie gra, a potem ma się tą jedną sytuację. Brakuje szczęścia, bo to już chyba nawet nie o umiejętności chodzi. Jeśli jest się na piątym metrze i ma się pustą bramkę przed sobą, to już chyba brak jest właśnie szczęścia. Przypomniała mi się sytuacja, gdy przychodziłem do Wisły. Graliśmy sparing z Widzewem Łódź i spudłowałem w identycznej sytuacji. Pociesza mnie to, że po tamtym meczu było już tylko lepiej. Mam nadzieję, że w końcu strzelę ta bramkę.

Była jeszcze okazja po zgraniu piłki przez Grześka Kmiecika. Pan minimalnie przegrał pojedynek biegowy z Olszewskim. Przestraszył się Pan wyciągniętej nogi bramkarza Cracovii?
To jest zła interpretacja. Ja po prostu widziałem, że nie zdążę do tej piłki jako pierwszy. Wpaść na faceta, który waży 90 kilo i to jeszcze będąc rozpędzonym, to średnia przyjemność. Mógłbym zrobić krzywdę sobie albo jemu. Ni ma co się ładować "na dzika" w takiej sytuacji.

Przy nieuznanej bramce sędzia chyba słusznie odgwizdał Pana spalonego?
Był spalony, rzeczywiście. Cracovia nie ustawia żadnych zawodników na słupkach, co się rzadko zdarza. Gdyby ktoś stał przy słupku, to by nie było spalonego.

Nie pojawiło się zwątpienie, gdy po 80 minutach cały czas nie mogliście zdobyć gola?
Mieliśmy kilka sytuacja, które gdybyśmy wykorzystali w pierwszej połowie, to pewnie skończyłoby się dużo wyżej. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy cierpliwości. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Cracovia ustawi się na 16 metrze i będzie wybijała piłki do przodu. To była prosta gra Cracovii. Właśnie dlatego trener uczulał nas, żebyśmy grali spokojnie, swoje i cierpliwie, bo tą bramkę możemy zdobyć nawet w 90 minucie. Fajnie, że byliśmy cierpliwi. Dobrze, że strzeliliśmy w końcu tego gola, bo to był ważny mecz dla nas, zdobyliśmy ważne trzy punkty. Nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby przegrać, czy choćby zremisować w meczu z Cracovią.

Czy dla napastników to dzisiejsze nowe ustawienie też było zmianą?
Dla nas takie ustawienie jest na pewno lepsze. W takiej sytuacji mamy siedmiu ludzi, którzy są odpowiedzialni za bronienie. My nie musimy wracać – napastnicy są odpowiedzialni tylko za atak. Dla napastników to jest świetna sprawa, bo możemy się koncentrować na bieganiu tylko do przodu. Według mnie to dobre ustawienie. Jest kwestią czasu, żeby te nowinki wprowadzać. Ja jestem pozytywnie nastawiony.

Czy w trakcie rundy uda wam się przestawić na taki system, czy potrzebna będzie przerwa zimowa?
Nie mam pojęcia. O takie rzeczy trzeba pytać trenera. Na pewno to wymaga czasu, bo każdy system wymaga zgrania. Jest potrzeba czasu, ale z drugiej strony jesteśmy tak doświadczonymi zawodnikami, że jakim systemem byśmy nie grali, to myślę, że jesteśmy w stanie sobie poradzić na boisku.

M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony