Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Nie jest źle, mogło być lepiej
Nie jest źle, mogło być lepiej
Data publikacji: 18-09-2008 23:22Wisła przegrała wyjazdowe spotkanie z Tottenhamem 1:2, ale w Londynie pozostawiła po sobie dobre wrażenie. Wynik mógł być lepszy, jednak taka porażka na pewno nie przekreśla szans Białej Gwiazdy na awans do fazy grupowej Pucharu UEFA.
Wisła rzeczywiście okazała się mądrzejsza o mecze z trudnymi przeciwnikami – zagrał zupełnie inaczej niż w spotkaniach wyjazdowych w Jerozolimie czy Barcelonie. Biała Gwiazda nie dała się zepchnąć do obrony, długo potrafiła się utrzymywać przy piłce. Przez pierwsze 10 minut to goście byli częściej przy piłce i osiągnęli lekką przewagę.
Wszyscy, którzy obawiali się o postawę Mariusza Pawełka po meczu z Lechem Poznań, zadrżeli już po kilkudziesięciu sekundach. „Mario” na raty łapał uderzenie Zokory, a w interwencji pomógł mu Baszczyński. Potem było już tylko lepiej: w 24. minucie świetnie wyciągnął uderzenie tuż przy słupku Guntera po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a niedługo potem ratował sytuację rzucając się pod nogi Bentley’a. Wtedy było wiadomo, że w tym meczu "Mario" już nie odpuści.
Bramkarz Wisły do ofiarnej interwencji został zmuszony, bo błąd popełnił Cleber, który nie trafił w piłkę i napastnik gospodarzy mknął sam na bramkę Białej Gwiazdy. Przy tej interwencji Pawełek został kopnięty w głowę i długo nie podnosił się z murawy. Gdy już wstał, nie zdążył jeszcze chyba dojść do siebie, gdy musiał wyciągać piłkę z siatki. Lewą stroną boiska pomknął Lennon, wyłożył futbolówkę w pole karne nieobstawionemu Bentley’owi, który strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi Wisły. Tottenham jednak nie zdążył się chyba nacieszyć z gola, gdy Biała Gwiazda wyrównała. Singlar wywalczył piłkę pod polem karnym przeciwnika, natychmiast zagrał do Boguskiego, ten założył siatkę przeciwnikowi, wycofał do Brożka, który natychmiast zagrał do nieobstawionego Jirsaka, który spokojnie pokonał Gomeza.
W drugiej połowie Biała Gwiazda nastawiła się na grę z kontry i spokojnie czekała na swoją szansę. W obronie goście grali mądrze, ale i Tottenham nie pozwalał rozwinąć Wiśle skrzydeł. Więcej sytuacji stworzyli sobie gospodarze. Najpiękniejszą akcję przeprowadzili w 57. minucie, kiedy tak rozklepali zawodników Białej Gwiazdy na lewym skrzydle, że ci chyba nie wiedzieli, co się dzieje. Gdy jednak piłka powędrowała w środek pola do Benta, który skierował ją nawet do siatki, okazało się, że był na spalony. Gola gospodarze zdobyli po dużo mniej efektownej akcji. Campbell nie dał się zablokować na prawym skrzydle Diazowi i Baszczyńskiemu i dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Bent, który skierował piłkę do siatki.
Wisła po stracie gola ruszyła bardziej ochoczo do ofensywy. Wtedy okazało się, że chyba jednak w drugiej połowie Biała Gwiazda mogła zagrać bardziej odważnie. Pod sam koniec meczu szanse mieli Nieledzian i Zieńczuk. Gdy napastnik Wisły wychodził na pozycję sam na sam, a potem został powstrzymany przez wracającego obrońcę, mógł się przypomnieć mecz Białej Gwiazdy z Beitarem, gdzie Wisła też przegrywała 1:2 i też Niedzielan miał szansę na wyrównanie w samej końcówce. Miejmy nadzieję, że historia z dwumeczu z mistrzem Izraela powtórzy się także w rewanżu przy Reymonta.
Tottenham Hotspur – Wisła Kraków 2:1 (1:1)
1:0 Bentley 33’
1:1 Jirsak 34’
2:1 Bent 73’
Tottenham: Gomes – Gunter (57’ O’Hara), King, Woodgate, Bale – Lennon (57’ Campbell), Zokora, Jenas, Bentley – Dos Santos (71'Assou-Ekotto), Bent
Wisła: Pawełek – Singlar, Baszczyński, Cleber, Diaz – Boguski (73’ Małecki), Cantoro, Sobolewski, Jirsak (60’ Łobodziński), Zieńczuk – Paweł Brożek (79’ Niedzielan)
Żółte kartki: O’Hara (Tottenham); Sobolewski, Małecki (Wisła)
Sędziował: Lucilio Cardoso Cortez Batista
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















