Strona główna » Aktualności » My się zimy nie boimy

My się zimy nie boimy

Data publikacji: 03-12-2006 20:29



Wisła pokonała w drugim meczu grupowym Pucharu Ekstraklasy Odrę Wodzisław 2:0 i tym samym przesunęła się na drugie miejsce w grupie A. Oba gole dla Białej Gwiazdy zdobył Branko Radovanović.

Przeczytaj relację jaką napisaliścy w czasie tego meczu

Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia, bo już w 4 minucie mięli szansę na zdobycie gola. Radovanović minął trzech przeciwników, ale za daleko wypuścił sobie piłkę, czym ułatwił interwencję bramkarzowi Odry. W tej sytuacji Branko mógł podawać na lewodo Patryka Małeckiego, ale zdecydował się zagrać sam. Takich akcji widzieliśmy potem jeszcze kilka. Zawodnicy, którzy dostają mniej szans za wszelką cenę chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, a za najlepszą metodę ku temu obrali sobie akcje indywidualne.  Chwilę po szarży Radovanovicia groźnie uderzali Cleber i Chiacu. Rumun zagrał chyba najlepsze spotkanie w barwach Wisły w meczu o punkty. Był aktywny, ładnie mijał przeciwników celnie podawał. Występ zakończył jednak już po 45 minutach, bo tuż przed przerwą nabawił się urazu nogi.

Kolejny zryw Wisła miała po pół godzinie gry. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Cleber głową przedłużył dośrodkowanie, a Małecki o centymetry minął się z piłką. Po chwili Chiacu minął trzech rywali, ale zamiast podać do Małeckiego, postanowił mijać kolejnego zawodnika. W 31 minucie najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie miała Odra. Szymiczek strzelił z prawej strony pola karnego nad poprzeczką. W 37 minucie gola strzelił Radovanović, ale sędzia odgwizdał spalonego. Przed obrońcami w momencie podania od Chiacu stał Małecki, który też starał się umieścić piłkę w siatce. Po pięciu minutach Branko zdobił gola już prawidłowo. Po podaniu od Paulisty wbiegł w pole karne i strzałem tuż przy krótkim słupku nie dał szans Skabie. Tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę tuż obok spojenia bramki Juszczyka strzelał Malinowski.

W drugiej połowie Wisła skupiła się głównie na obronie rezultatu i kontrolowaniu gry. Udawało się to jej dobrze, Odra nie stworzyła żadnej stuprocentowej szansy. Nic więc dziwnego, że w centrum uwagi znaleźli się kibice, którzy świetnie bawili się na trybunach. Na boisku uwagę przyciągnęła akcja z 55 minuty. Podaniami wymieniali się Piotr Brożek i Dawidowski,który na boisku pojawił się w 46 minucie, ale w końcu ten drugi źle opanował piłkę w polu karnym i obrońcy Odry wybili futbolówkę. Dawidowski miał szansę jeszcze w 75 minucie, ale z woleja strzelił nad poprzeczką. Chwilę wcześniej jedyną poważna interwencję w tym meczu zaliczył Juszczyk, kiedy wybronił mocny strzał Radzewicza z 10 metrów. Wisła po raz drugi gola zdobyła w 84 minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Małecki, Skaba minął się z piłką, a Radovanović skierował piłkę do siatki. W doliczonym czasie gry Woś skierował piłkę do siatki Wisły, ale był na kilkumetrowym spalonym, więc sędzia gola nie uznał.

W spotkaniu przeciw Odrze zadebiutowali w barwach Wisły Paweł Kaczorowski i Maciej Dąbrowski. Ten pierwszy pokazał się z dobrej strony, grał pewnie, momentami za ostro, co okupił żółtą kartką. Dąbrowski zaśnie miał zbyt wielu szans, żeby pokazać swoje umiejętności, ale błędów nie popełnił. Cieszy powrót do gry po kontuzji Arka Głowackiego, martwi natomiast uraz Cantoro, którą pomocnik Wisły odniósł w 75 minucie. Jutro Argentyńczyk przejdzie szczegółowe badanie kolana.

Wisła Kraków – Odra Wodzisław 2:0

1:0 Radovanović 42’
2:0 Radovanović 84’

Wisła: Juszczyk – Kaczorowski, Cleber, Głowacki (69’ Dąbrowski), Stolarczyk –Chiacu (46’ Dawidowski), Cantoro (75’ Kubowicz), Paulista (64’ Thwiate), Piotr Brożek – Małecki, Radovanović

Odra: Skaba – Krysiński(87’ Knapp), Gmitrzuk (57’ Cichy), Dymkowski, Dudek – Szymiczek (76’ Świerzyński), Malinowski, Muszalik, Kokoszka - Radzewicz, Woś

Sędziował: Mariusz Trofiniec (Kielce)

Żółte kartki: Kaczorowski (Wisła)

Widzów: 2000

fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony