Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Małecki: Teraz prawa pomoc
Małecki: Teraz prawa pomoc
Data publikacji: 11-10-2008 15:32Jeszcze niedawno Patryk Małecki kręcił nosem, gdy był wystawiany na boku pomocy. Podkreślał, że najbardziej lubi grać jako cofnięty napastnik. Teraz przyznaje, że trener Skorża słusznie postąpił przestawiając go na prawą pomoc, bo przekonał się do tej pozycji i dobrze mu się na niej gra.
W czwartkowych derbach byłeś chyba jednym z najlepszych zawodników Wisły?
Czy ja wiem? Cała drużyna zagrała dobrze, mieliśmy dużo sytuacji, ja miałem 2 okazje, które mogłem lepiej wykorzystać – szkoda. Na pewno chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Dawno nie grałem, dostałem dopiero szansę w Zabrzu, gdzie grałem 15 minut, więc byłem głodny gry. Cieszę się, że trener dał mi pograć 90 minut. Pokazałem się dobrej strony, ale dobrze zagrała cała drużyna. Nie odpuściliśmy tego meczu, choć to był tylko Puchar Ekstraklasy i każdy myślał, że podejdziemy byle jak. Widomo jednak, że przy okazji były to Derby, dla nas bardzo ważny mecz. Cieszy wygrana i to, że stwarzamy tyle sytuacji. Przed meczem ze Śląskiem myślę, że jest szansa na wygraną także we Wrocławiu.
Po meczu w Zabrzu mówiłeś, że waliłeś na siłę podając piłkę do Radosława Sobolewskiego. A jak było z podaniem przy golu Grzegorza Kmiecika?
W Zabrzu waliłem mocno, bo mógł być jakiś rykoszet, piłka mogła się gdzieś zaskakująco odbić. Tym razem Radek nadbiegł i strzelił ładną bramkę. W meczu z Cracovią waliłem mocno piłkę, ale tym razem na krótki słupek, mocno po ziemi. Grzesiu ładnie wykończył tą akcję.
W pierwszej połowie, gdy grałeś w ataku, często schodziłeś do boku. Takie były założenia, czy gra na prawej pomocy weszła ci już w krew?
Ciężko mi się teraz przestawić na atak. Jak grałem w ataku, to nigdy nie myślałem o prawej stronie. Wydawało mi się, że to ciężka pozycja, bo trzeba na niej sporo biegać. Teraz jest trochę odwrotnie. Czuję się lepiej na prawej stronie, dlatego tam schodzę. Na tej pozycji gram na treningach, teraz uważam, że to jest dobra pozycja dla mnie. Tu jest dużo piłek, jest dużo czasu i miejsca, można coś z piłka zrobić.
Czyli cofnięty napastnik już nie jest twoja ulubioną pozycją na boisku?
Oczywiście to zależy od trenera, cofnięty napastnik też może być. Trener od roku stawia na mnie na prawej pomocy i myślę, że jest to słuszna decyzja, dobrze zrobił ustawiają mnie tam. Czuję się naprawdę dobrze na tej pozycji.
Myślisz, że jesteś w stanie w najbliższej przyszłości realnie zagrozić Wojtkowi Łobodzińskiemu w walce o miejsce w podstawowym składzie?
Walczę cały czas, trener to widzi na treningach. Widocznie jestem jeszcze słabszy od Wojtka. W końcu to reprezentant Polski, dobry zawodnik. Ja potrzebuję czasu, mam dopiero 20 lat, na pewno musze się jeszcze uczyć. Cały czas podglądam grę kolegów na treningach. Na pewno nie odpuszczę Wojtkowi, będę ciężko trenował. Mam nadzieję, że kiedyś przekonam trenera do siebie na stałe. Na razie jednak znam swoje miejsce w szeregu. Nie wychylam się, żeby grać cały czas w pierwszym składzie. Myślę, że nadejdzie taki moment, kiedy będę w formie, że trener postawi na mnie na stałe.
Ostatnio miałeś szansę zagrać na Camp Nou czy White Hart Line. Czy te mecze bardziej zapadną ci w pamięć, czy występy na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata?
Moim marzeniem było zagrać na Camp Nou. Zapamiętam ten mecz na długo, podobnie jak mecz z Tottenhamem, gdzie była świetna atmosfera na stadionie. Wiadomo, Mistrzostwa Świata były wielkim przeżyciem, ale to mecze pucharów europejskich pozostaną mi do końca życia w pamięci. Cieszę się, że trener dał mi szansę w tych spotkaniach i mając 20 lat miałem szansę grać przeciwko takim drużynom.
M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Po meczu w Zabrzu mówiłeś, że waliłeś na siłę podając piłkę do Radosława Sobolewskiego. A jak było z podaniem przy golu Grzegorza Kmiecika?
W Zabrzu waliłem mocno, bo mógł być jakiś rykoszet, piłka mogła się gdzieś zaskakująco odbić. Tym razem Radek nadbiegł i strzelił ładną bramkę. W meczu z Cracovią waliłem mocno piłkę, ale tym razem na krótki słupek, mocno po ziemi. Grzesiu ładnie wykończył tą akcję.
W pierwszej połowie, gdy grałeś w ataku, często schodziłeś do boku. Takie były założenia, czy gra na prawej pomocy weszła ci już w krew?
Ciężko mi się teraz przestawić na atak. Jak grałem w ataku, to nigdy nie myślałem o prawej stronie. Wydawało mi się, że to ciężka pozycja, bo trzeba na niej sporo biegać. Teraz jest trochę odwrotnie. Czuję się lepiej na prawej stronie, dlatego tam schodzę. Na tej pozycji gram na treningach, teraz uważam, że to jest dobra pozycja dla mnie. Tu jest dużo piłek, jest dużo czasu i miejsca, można coś z piłka zrobić.
Czyli cofnięty napastnik już nie jest twoja ulubioną pozycją na boisku?
Oczywiście to zależy od trenera, cofnięty napastnik też może być. Trener od roku stawia na mnie na prawej pomocy i myślę, że jest to słuszna decyzja, dobrze zrobił ustawiają mnie tam. Czuję się naprawdę dobrze na tej pozycji.
Myślisz, że jesteś w stanie w najbliższej przyszłości realnie zagrozić Wojtkowi Łobodzińskiemu w walce o miejsce w podstawowym składzie?
Walczę cały czas, trener to widzi na treningach. Widocznie jestem jeszcze słabszy od Wojtka. W końcu to reprezentant Polski, dobry zawodnik. Ja potrzebuję czasu, mam dopiero 20 lat, na pewno musze się jeszcze uczyć. Cały czas podglądam grę kolegów na treningach. Na pewno nie odpuszczę Wojtkowi, będę ciężko trenował. Mam nadzieję, że kiedyś przekonam trenera do siebie na stałe. Na razie jednak znam swoje miejsce w szeregu. Nie wychylam się, żeby grać cały czas w pierwszym składzie. Myślę, że nadejdzie taki moment, kiedy będę w formie, że trener postawi na mnie na stałe.
Ostatnio miałeś szansę zagrać na Camp Nou czy White Hart Line. Czy te mecze bardziej zapadną ci w pamięć, czy występy na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata?
Moim marzeniem było zagrać na Camp Nou. Zapamiętam ten mecz na długo, podobnie jak mecz z Tottenhamem, gdzie była świetna atmosfera na stadionie. Wiadomo, Mistrzostwa Świata były wielkim przeżyciem, ale to mecze pucharów europejskich pozostaną mi do końca życia w pamięci. Cieszę się, że trener dał mi szansę w tych spotkaniach i mając 20 lat miałem szansę grać przeciwko takim drużynom.
M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















