Strona główna » Aktualności » Małecki: Nogi mi się trzęsły

Małecki: Nogi mi się trzęsły

Data publikacji: 15-11-2008 21:37



"Nogi mi się trzęsły. Nie ma co mówić, bo jeśli bym nie trafił, to kto wie, jakby się to potoczyło. Przy drugim karnym już nie chciałem podchodzić, wolałem, żeby to Paweł strzelał" - powiedział po meczu strzelec pierwszego gola dla Wisły, Patryk Małecki.

Dziś znowu nie wykorzystaliście wielu sytuacji.
Znowu mieliśmy dużo sytuacji. Trener przestrzegał nas przed tym, żeby nie powtórzył się mecz z ŁKS-em. Ja sam miałem dwie dogodne sytuacje, można powiedzieć, że stuprocentowe. Jak nie strzelamy szybko gola, to potem tak to wygląda. Gramy trochę nerwowo. Mamy te sytuacje, ale ich nie wykorzystujemy. Dzisiaj zdobyliśmy trzy bramki i wygraliśmy zasłużenie. Mogliśmy wygrać jeszcze wyżej, ale Lechia w pierwszej połowie też miała groźne sytuacje.

Nie było wątpliwości, kto ma strzelać karnego?

Trener pytał się z ławki, czy chcę strzelać. Ja na początku powiedziałem, że nie, ale Marcin Baszczyński powiedział: „Czego masz się bać. Masz wziąć piłkę i zdobyć bramkę”.

Spokojnie wykonałeś tego karnego.

Nogi mi się trzęsły. Nie ma co mówić, bo jeśli bym nie trafił, to kto wie, jakby się to potoczyło. Przy drugim karnym już nie chciałem podchodzić, wolałem żeby to Paweł strzelał. Wygraliśmy 3:0 i jesteśmy liderem.

W każdym meczu potwierdzasz, że zasługujesz na miejsce w pierwszej jedenastce.
Cieszę się, że trener na mnie stawia. Jest to mój czwarty mecz z rzędu po 90 minut. Coś pięknego. Myślę, że trener to docenia. Czy gram w pomocy ,czy w ataku - nie ma to dla mnie znaczenia. Cieszę się, że gram i daję coś tej drużynie.

Jest to dodatkowa motywacja dla Ciebie?

Z meczu na mecz czuję się coraz lepiej. To już druga bramka. Na tą pierwszą w Wodzisławiu długo czekałem. Kamień spadł mi z serca, jak tą bramkę zdobyłem. Dzisiaj strzeliłem z karnego i cieszę się bardzo.

Jak się grało przy takiej publiczności, gdzie kibice gości siedzą na trybunach razem z kibicami Wisły?
Jestem mile zaskoczony. Wiedziałem, że będzie taka atmosfera, bo kibice długo się do tego przygotowywali. Grać w takim meczu i przy takiej publiczności to coś niesamowitego, bo czułem się jak w siódmym niebie. Na każdym meczu życzylibyśmy sobie, żeby tak było, ale w Krakowie nieważne, czy gramy w Pucharze Ekstraklasy, czy w Pucharze Polski, zawsze atmosfera jest taka i chwała kibicom za to.

Za tydzień kolejny mecz przyjaźni.

Będziemy grali we Wrocławiu. Śląsk gra piłkę otwartą i nie będzie się bronił. Nam się ciężko gra, jak drużyna się broni. Chcemy wygrać ten mecz.

M. Strączek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony