Strona główna » Aktualności » Małecki: Jest niedosyt

Małecki: Jest niedosyt

Data publikacji: 06-04-2009 20:44



"Chcieliśmy bardzo wygrać, było blisko, bo do końca zostało przecież tylko 10 minut. Najważniejsze było, żeby tego meczu nie przegrać, ale jest jakiś niedosyt, że nie dowieźliśmy tego wyniku do końca" - opowiada o niedzielnym meczu z Lechem Patryk Małecki.

Remis z Lechem chyba tym bardziej boli, że gola straciliście w ostatnich minutach spotkania?
Można tak powiedzieć. Myślę, że zagraliśmy dobry mecz. Byliśmy skoncentrowani od pierwszej minuty, wiedzieliśmy, czego chcemy na boisku, więc nie było bojaźliwości. Rzeczywiście, szkoda, że Lech strzelił tą bramkę w końcówce. Jeśli meczu nie można wygrać, to go trzeba zremisować i tak uczyniliśmy.

Byliście zawiedzeni w szatni?

Chcieliśmy bardzo wygrać, było blisko, bo do końca zostało przecież tylko 10 minut. Niestety, nie udało się. Najważniejsze było, żeby tego meczu nie przegrać, ale jest jakiś niedosyt, że nie dowieźliśmy tego wyniku do końca.

Chyba można mówić o pechu w waszych ostatnich meczach z Lechem. Najpierw gol po przyjęciu piłki ręką, teraz futbolówka przelatuje przez mur.

Tak, dokładnie, dlatego tak szkoda tych wyników. Trener nas uczulał przed stałymi fragmentami gry, szczególnie, że Stilić ma ich wykonywanie opanowane do perfekcji. Taka jest jednak piłka nożna.

Z Cracovią udało wam się dwa gole zdobyć po kontratakach, a z Lechem ani jedna taka akcja nie została zamieniona na bramkę. Dlaczego?

Ciężko mi powiedzieć. Może stało się tak dlatego, że graliśmy na wyjeździe. Kibice na pewno byli dwunastym zawodnikiem Lecha. Wiadomo, że u siebie gra się łatwiej. Szkoda, bo trener nas uczulał, że będziemy mieli kontry i żebyśmy je dopieszczali, a nam tymczasem się nie udało. Mogliśmy się oczywiście dłużej utrzymywać z piłką na połowie Lecha. To jednak tak tylko łatwo się mówi.

Rzeczywiście ciężko grało się przy poznańskiej publiczności?
Na pewno tak. Byli oni dwunastym zawodnikiem drużyny Lecha. Poza tym boisko było ciężkie – nierówne. Przez to piłka robiła nam psikusy.

Ty możesz narzekać na to nierówne boisko, bo po jednej z akcji piłka tak krzywo skozłowała, że nie trafiłeś w nią przy próbie uderzenia z dystansu.
Składałem się, a piłka robiła takie dziwne kaczki. Cóż, Lech też może narzekać na boisko tak samo. Nic z tym nie zrobimy. Wydaje mi się, że murawa mogła zostać trochę podlana przed rozpoczęciem gry. Podkreślam jednak, że murawa była taka sama dla obu drużyn, więc trzeba było grać.

Jakie wnioski wyciągniecie przed środą?
Myślę, że musimy przeanalizować to spotkanie. Było kilka fajnych fragmentów gry z naszej strony. Nigdy nie ma tak, że wszystko jest fajnie, więc trener nam pokaże, co było źle. Jeśli strzelimy jakąś bramkę, to myślę, że tym razem wygramy.


M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony