Strona główna » Aktualności » Mączyński: Cały czas czekam

Mączyński: Cały czas czekam

Data publikacji: 11-06-2008 12:55



Krzysztof Mączyński jest jednym z nielicznych wychowanków Wisły Kraków, który ma szansę zaistnieć w kadrze Macieja Skorży. "Niezmiernie się cieszę i jest to dla mnie satysfakcja, że jestem wychowankiem Wisły. Cieszę się, że gram tutaj od najmłodszych lat" - powtarza.

Ten materiał ukazał się w 57. numerze Newslettera Białej Gwiazdy.
 
Krzysztof Mączyński zaczął grę w Wiśle Kraków w 2002 roku. Występował kolejno w juniorach i w zespole rezerw. W sezonie 2006/2007, po dobrych występach w Młodej Ekstraklasie, dostał powołanie do pierwszej drużyny od trenera Macieja Skorży. Szansę dostawał przede wszystkim w Pucharze Ekstraklasy, gdzie zagrał w ośmiu spotkaniach i strzelił jedną, ale jakże ważną dla losów rywalizacji, bramkę przeciwko Górnikowi Zabrze. Dodatkowo zagrał w dwóch ligowych spotkaniach, co dało łącznie 48 minut. Występował również w Pucharze Polski w wygranym przez Wisłę 3:1 meczu przeciwko GKS Tychy `71. Jednak wciąż najdłużej przebywa na boiskach Młodej Ekstraklasy, gdzie w siedemnastu meczach grał średnio po 88 minut.

Jak wyglądały twoje pierwsze kroki w Wiśle Kraków?
Trafiłem tutaj w wieku 11 lat z pomocą wujka chrzestnego, z którym od najmłodszych lat chodziłem na mecze Wisły. Zawsze marzyłem o tym, żeby tutaj grać i dzięki niemu to się spełniło. Trafiłem do trenera Chemicza, który przyjął mnie do drużyny z otwartymi ramionami. Tak to się wszystko zaczęło.

Czy miałeś lub masz piłkarskiego idola?
Nie. Staram się patrzeć tylko na siebie. Nie mam nikogo takiego.

Z twojego punktu widzenia to chyba dobrze, że powstała Młoda Ekstraklasa? Zacząłeś wtedy poważną przygodę z piłką.

Na pewno tak. Przede wszystkim, patrząc na boiska na których gramy, to są to wielkie kluby. W trzeciej lidze, w rezerwach, gdzie graliśmy po różnych wioskach na tak zwanych „kasztanach”, to zbytnio nie chce się wychodzić i grać. A tutaj to wiadomo, że jest szansa pokazania się trenerom pierwszej drużyny, a przez dobrą grę można nawet do niej trafić.

Właśnie przez grę w Młodej Wiśle dostałeś szansę w Pucharze Ekstraklasy.
I z tego się bardzo cieszę. Życzę każdemu młodemu zawodnikowi, żeby poprzez Puchar Ekstraklasy miał okazję do pokazania swoich umiejętności i prezentowania ich na pierwszoligowych boiskach.

W tych rozgrywkach grając przeciwko Górnikowi Zabrze strzeliłeś bramkę, która zadecydowała o wyjściu Wisły z grupy.
Na pewno bardzo się cieszę z tego meczu, bo to był mój pierwszy gol w pierwszej drużynie Wisły i będę to wspominał przez całe życie. Grając w Pucharze Ekstraklasy jestem zadowolony. Z Zabrzem udało mi się akurat trafić, wcześniej nie miałem tego szczęścia, aczkolwiek w dwóch, trzech meczach miałem okazję do strzelenia gola. Cieszę się z tego, że udało mi się strzelić z Górnikiem Zabrze, zwłaszcza, że ta bramka dała nam zwycięstwo.

Nie dość, że był to twój pierwszy gol w drużynie Macieja Skorży, to na dodatek swój debiut również miałeś z Górnikiem Zabrze. Wydaje się więc, że zespół Ryszarda Wieczorka jest dla ciebie szczęśliwym przeciwnikiem.
Tak. Śmialiśmy się właśnie, bo trener Skorża zwracał mi uwagę na grę Górnika. Jak dostałem tę szansę, czyli jakieś dwie czy trzy minuty, to mimo tego, że było to krótko, to będę to wspominał do końca życia. I bardzo się cieszę z tego powodu.

Trenujesz teraz z pierwszą drużyną. Dostajesz od starszych kolegów jakieś wskazówki lub boiskowe rady?
Przede wszystkim zostałem bardzo dobrze przyjęty przez starszych kolegów, a to jest bardzo ważne. Dużo szczęścia i pomocy innych ludzi przyczyniło się do tego, że tutaj jestem. Patrząc na to, co było rok temu - grając jeszcze w trzeciej lidze – to nie było szans na przebicie się do pierwszego składu. Widocznie trener Skorża coś we mnie zauważył. Może widzi jakąś iskierkę na to, że coś z tego może być i dla mnie to dobrze. Pomoc innych sprawiła, że jestem w tym miejscu, a nie gdzie indziej.

A czy przez to, że trenujesz z takimi zawodnikami, piłkarsko czujesz się pewniej?
Na pewno dużo się uczę od kolegów, bo są to przecież najlepsi piłkarze w Polsce. Wiadomo, że młody człowiek w towarzystwie tak doświadczonych zawodników tego doświadczenia nabiera stopniowo. Żeby grać z tymi najlepszymi piłkarzami trzeba iść małymi kroczkami do przodu.

Trudno jest przebić się do podstawowej jedenastki, gdy ma się za „rywali” Mauro Cantoro i Radosława Sobolewskiego?

Jestem młodym zawodnikiem, a Mauro i Radek, jak byli młodzi, to też czekali na swoją szansę i jak tak samo czekam. Na pewno będę walczyć, może nie teraz, ale powolutku. Muszę czekać, bo na pewno przyjdzie taki dzień, gdzie będzie możliwość wykazania się i pokazania, że jest się wartościowym zawodnikiem i że na ciebie też przyjdzie czas.

A jak grało ci się w meczu z ŁKS-em? Wyszedłeś w podstawowym składzie i zagrałeś w pierwszej połowie.
Nie chcę mówić na ten temat. Nie był to na pewno rewelacyjny mecz, aczkolwiek cieszę się, że dostałem szansę, bo na pewno niejeden młody zawodnik chciałby wystąpić w barwach Białej Gwiazdy. Lekka trema na tym meczu była.

Obok Marcina Juszczyka, Mateusza Kowalskiego i Grzegorza Kmiecika jesteś jedynym wychowankiem, który potrafił się przebić.
Niezmiernie się cieszę i jest to dla mnie satysfakcja, że jestem wychowankiem Wisły. Cieszę się, że gram tutaj od najmłodszych lat. Sam wiem, jaka jest ta siła przebicia, bo po Grzegorzu Paterze nie było żadnego wychowanka. Mam jednak nadzieję, że z biegiem czasu będzie ich coraz więcej, bo tacy wychowankowie są symbolem klubu i trzeba na nich bazować. Naprawdę w klubie jest wiele zdolnej młodzieży, która mogłaby w przyszłości grać, ale nie daje się im szansy. Lepiej jest ściągnąć zawodnika i za niego zapłacić.

Jakby na to nie patrzeć, to masz szansę na to, żeby zostać podwójnym Mistrzem Polski.
W Młodej też będzie mistrzostwo. Jestem o tym przekonany.

Przed eliminacjami do Ligi Mistrzów zespół będzie chciał się wzmocnić. Nie obawiasz się, że dla młodych zawodników zabraknie miejsca w składzie?
Ja mam jeszcze czas na Ligę Mistrzów. Najważniejsze jest dobro drużyny i to, żeby w tych rozgrywkach wypadli jak najlepiej. Życzę klubowi tego, żeby odniósł sukces na arenie międzynarodowej.

Będziesz wtedy brał pod uwagę możliwość wypożyczenia na jakiś czas? Piotrowi Ćwielongowi i Patrykowi Małeckiemu wyszło to tylko na dobre.
Bardzo poważnie nad tym myślę, ale na ten temat chciałbym porozmawiać przed końcówką tego sezonu. W moim wieku najważniejsze jest to, żeby grać. Z Wisłą mam kontrakt na pięć lat i myślę, że kwestia wypożyczenia byłaby na rok, pół roku. Każdy argument do gry jest dla mnie ważny.

Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.

Kasia Jeleń, Marta Strączek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony