Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Łobodziński: Wygrana walka z kontuzją
Łobodziński: Wygrana walka z kontuzją
Data publikacji: 04-06-2008 10:28Wojciech Łobodziński po spotkaniu z Danią nie narzekał już na swoją kontuzję. "Łobo" zapowiada walkę o miejsce w podstawowym składzie na mecz przeciwko Niemcom.
To, że w spotkaniu z Danią zagrałeś w drugiej połowie było ustalone, czy może stanowiło dla Ciebie zaskoczenie?
Nie było to ustalone. Ja do końca nie wiedziałem, czy zagram w tym meczu. Cieszę się, że wystąpiłem, bo ostatnie dni były dla mnie walką o to, żeby dojść do zdrowia. W meczu już nie czułem nic strasznego.
W walce ze swoją kontuzją można już ogłosić Twoje zwycięstwo?
Myślę, że tak. Co prawda tuż po meczu jeszcze troszeczkę czułem ból, ale najważniejsze, że w trakcie spotkania nic mi nie doskwierało.
Po meczu jednak założyłeś na kontuzjowaną nogę opatrunek.
Tak, ponieważ chcę zabezpieczyć to miejsce i chłodzić je tak, żeby do meczu z Niemcami wszystko było ok.
Czyli to takie dmuchanie na zimne?
Troszeczkę czułem po meczu jeszcze ten uraz, ale wydaje mi się, że był to bardziej wynik zmęczenia niż czegoś większego.
W ocenie większości osób zagrałeś lepiej niż Tomasz Zahorski, który na prawej pomocy grał w pierwszej połowie. Myślisz, że dzięki temu otwiera się szansa na podstawową jedenastkę?
Cały czas, od początku zgrupowania, walczę o to. Po to tu jestem, żeby starać się grać od pierwszej minuty. Jest nas kilku, którzy mogą grać na tej pozycji. Myślę, że trener ma ogromne pole manewru w tej chwili i w związku z tym do ostatniego dnia nie będziemy wiedzieli, kto zagra z Niemcami.
Był taki moment, że było dokładnie odwrotnie, kiedy i ty, i Kuba Błaszczykowski byliście kontuzjowani. Jak oceniasz swoją rywalizację z nim?
Kuba w tym momencie walczy z czasem. Jego kontuzja była poważniejsza od mojej. Kuba jednak wraca już do normalnych treningów. Fajnie by było, gdybyśmy obaj zdążyli na mecz z Niemcami.
Trener Beenhakker mówi, że ma już w głowie jedenastkę na mecz z Niemcami? Czy jest w niej miejsce dla Ciebie?
Myślę, że trener nam tego wcześniej nie zdradzi, Może czegoś będziemy się domyślać na treningach. Tak naprawdę o składzie dowiadujemy się przed samym meczem. Powiem tak: moje szanse na wyjście od początku na pewno jakieś są. Nie będę jednak też załamywał rąk, jeśli nie zagram. Przecież można wejść na boisko w drugiej połowie, jak to miało miejsce w meczu z Danią.
Adrenalina przed spotkaniem z Niemcami już rośnie, czy dopiero poczujesz atmosferę mistrzostw?
Na razie emocje dają się nam we znaki, gdy widzimy kibiców na ulicach i na stadionie. My na razie nie nakręcamy się, bo to by było zdecydowanie za wcześnie. Pozytywna adrenalina i emocje muszą przyjść według mnie przed samym meczem.
Który mecz będzie dla was najważniejszy?
Zawsze najważniejszy jest ten najbliższy mecz. Do meczu z Niemcami trzeba więc przygotowywać się najmocniej.
Jakie są twoje prognozy – uda wam się wyjść z grupy?
Często zadaje mi się to pytanie i ja zawsze odpowiadam tak samo: wierzę, że tak będzie.
A w takim razie dalej, w fazie pucharowej?
Dalej też wierzę.
Do samego finału?
Tak.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Nie było to ustalone. Ja do końca nie wiedziałem, czy zagram w tym meczu. Cieszę się, że wystąpiłem, bo ostatnie dni były dla mnie walką o to, żeby dojść do zdrowia. W meczu już nie czułem nic strasznego.
W walce ze swoją kontuzją można już ogłosić Twoje zwycięstwo?
Myślę, że tak. Co prawda tuż po meczu jeszcze troszeczkę czułem ból, ale najważniejsze, że w trakcie spotkania nic mi nie doskwierało.
Po meczu jednak założyłeś na kontuzjowaną nogę opatrunek.
Tak, ponieważ chcę zabezpieczyć to miejsce i chłodzić je tak, żeby do meczu z Niemcami wszystko było ok.
Czyli to takie dmuchanie na zimne?
Troszeczkę czułem po meczu jeszcze ten uraz, ale wydaje mi się, że był to bardziej wynik zmęczenia niż czegoś większego.
W ocenie większości osób zagrałeś lepiej niż Tomasz Zahorski, który na prawej pomocy grał w pierwszej połowie. Myślisz, że dzięki temu otwiera się szansa na podstawową jedenastkę?
Cały czas, od początku zgrupowania, walczę o to. Po to tu jestem, żeby starać się grać od pierwszej minuty. Jest nas kilku, którzy mogą grać na tej pozycji. Myślę, że trener ma ogromne pole manewru w tej chwili i w związku z tym do ostatniego dnia nie będziemy wiedzieli, kto zagra z Niemcami.
Był taki moment, że było dokładnie odwrotnie, kiedy i ty, i Kuba Błaszczykowski byliście kontuzjowani. Jak oceniasz swoją rywalizację z nim?
Kuba w tym momencie walczy z czasem. Jego kontuzja była poważniejsza od mojej. Kuba jednak wraca już do normalnych treningów. Fajnie by było, gdybyśmy obaj zdążyli na mecz z Niemcami.
Trener Beenhakker mówi, że ma już w głowie jedenastkę na mecz z Niemcami? Czy jest w niej miejsce dla Ciebie?
Myślę, że trener nam tego wcześniej nie zdradzi, Może czegoś będziemy się domyślać na treningach. Tak naprawdę o składzie dowiadujemy się przed samym meczem. Powiem tak: moje szanse na wyjście od początku na pewno jakieś są. Nie będę jednak też załamywał rąk, jeśli nie zagram. Przecież można wejść na boisko w drugiej połowie, jak to miało miejsce w meczu z Danią.
Adrenalina przed spotkaniem z Niemcami już rośnie, czy dopiero poczujesz atmosferę mistrzostw?
Na razie emocje dają się nam we znaki, gdy widzimy kibiców na ulicach i na stadionie. My na razie nie nakręcamy się, bo to by było zdecydowanie za wcześnie. Pozytywna adrenalina i emocje muszą przyjść według mnie przed samym meczem.
Który mecz będzie dla was najważniejszy?
Zawsze najważniejszy jest ten najbliższy mecz. Do meczu z Niemcami trzeba więc przygotowywać się najmocniej.
Jakie są twoje prognozy – uda wam się wyjść z grupy?
Często zadaje mi się to pytanie i ja zawsze odpowiadam tak samo: wierzę, że tak będzie.
A w takim razie dalej, w fazie pucharowej?
Dalej też wierzę.
Do samego finału?
Tak.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















