Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Łobodziński: Wierzę w awans
Łobodziński: Wierzę w awans
Data publikacji: 03-08-2008 15:31"Wierzę w to, że uda nam się tutaj strzelić bramkę i awansować" - przed rewanżowym meczem z Beitarem mówi prawy pomocnik Wisły Kraków, Wojciech Łobodziński.
W sparingu z GKS-em Bełchatów zagrałeś 70 minut. Czy trener wcześniej uzgadniał z Tobą, że nie zagrasz w pełnym wymiarze czasu?
Nie, ale sam po sobie widziałem, że ciężko mi będzie grać cały mecz. I tak jestem zadowolony z tego, że udało mi się na takim w miarę fizycznym poziomie ten mecz wytrzymać.
A jak ocenisz swój występ w Jerozolimie? Tam wszedłeś na boisko dopiero pod koniec spotkania.
Niewiele mogłem zrobić. Kilka akcji skrzydłem starałem się przeprowadzić, ale nie miałem na to za wiele czasu.
Wszystko wskazuje na to, że w środę zagrasz od pierwszej minuty. Jesteś gotowy na 90 minut walki? A może nawet na więcej?
W tej chwili ciężko mi powiedzieć. Czuję się coraz lepiej i chciałbym oczywiście zagrać. W tej chwili jeszcze nie czuję się fizycznie gotowy na 100%, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Te trzy dni powinny wystarczyć, żeby dojść do siebie i zagrać.
W Izraelu zagraliście ustawieniem 4-5-1. Jak Ci się gra w takim systemie?
Dobrze. Ja już wcześniej, w poprzednich klubach grałem w takim ustawieniu, więc nie robi mi to jakiegoś większego znaczenia. Mi osobiście takie ustawienie pasuje.
Jak oceniasz szanse Wisły po tym pierwszy meczu w Jerozolimie?
Myślę, że te szanse aż tak bardzo się nie zmniejszyły. Wierzę w to, że uda nam się tutaj strzelić bramkę i awansować. Fajnie by było, bo wiemy z kim byśmy potem zagrali.
Co będzie Waszym największym atutem w spotkaniu przeciwko Beitarowi?
Widać było w pierwszym meczu, że potrafimy sobie stwarzać sytuacje. I tych kilka okazji stworzyliśmy. A naszym największym atutem teraz będzie to, że gramy u siebie. W zeszłym sezonie nie przegrywaliśmy, wygrywaliśmy większość meczów, także myślę, że i tym razem będzie tak samo.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Nie, ale sam po sobie widziałem, że ciężko mi będzie grać cały mecz. I tak jestem zadowolony z tego, że udało mi się na takim w miarę fizycznym poziomie ten mecz wytrzymać.
A jak ocenisz swój występ w Jerozolimie? Tam wszedłeś na boisko dopiero pod koniec spotkania.
Niewiele mogłem zrobić. Kilka akcji skrzydłem starałem się przeprowadzić, ale nie miałem na to za wiele czasu.
Wszystko wskazuje na to, że w środę zagrasz od pierwszej minuty. Jesteś gotowy na 90 minut walki? A może nawet na więcej?
W tej chwili ciężko mi powiedzieć. Czuję się coraz lepiej i chciałbym oczywiście zagrać. W tej chwili jeszcze nie czuję się fizycznie gotowy na 100%, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Te trzy dni powinny wystarczyć, żeby dojść do siebie i zagrać.
W Izraelu zagraliście ustawieniem 4-5-1. Jak Ci się gra w takim systemie?
Dobrze. Ja już wcześniej, w poprzednich klubach grałem w takim ustawieniu, więc nie robi mi to jakiegoś większego znaczenia. Mi osobiście takie ustawienie pasuje.
Jak oceniasz szanse Wisły po tym pierwszy meczu w Jerozolimie?
Myślę, że te szanse aż tak bardzo się nie zmniejszyły. Wierzę w to, że uda nam się tutaj strzelić bramkę i awansować. Fajnie by było, bo wiemy z kim byśmy potem zagrali.
Co będzie Waszym największym atutem w spotkaniu przeciwko Beitarowi?
Widać było w pierwszym meczu, że potrafimy sobie stwarzać sytuacje. I tych kilka okazji stworzyliśmy. A naszym największym atutem teraz będzie to, że gramy u siebie. W zeszłym sezonie nie przegrywaliśmy, wygrywaliśmy większość meczów, także myślę, że i tym razem będzie tak samo.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















