Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Łobodziński: To byłby nasz koniec
Data publikacji: 29-10-2008 23:42W tym spotkaniu skrzydła wreszcie zagrały tak, jak powinny. Mimo tego, że były to skrzydła rezerwowe.
Czy ja wiem? Myślę, że dzisiaj był ciężki mecz. Gdybyśmy w pierwszej połowie strzelili z trzy bramki, to nie byłoby tak nerwowo w drugiej. Rozpocząłem ten mecz na ławce rezerwowych i na pewno nie jestem z tego zadowolony, ale nawet wchodząc z ławki chcę pokazać trenerowi, że zasługuję na to, żeby grać od początku.
I to właśnie po Pana podaniu Marek Zieńczuk zdobył tę jakże ważną bramkę.
Myślę, że cała ta sytuacja wymagała takiego podania, bo obrońcy wbiegali razem z naszymi napastnikami. Markowi nie pozostało nic innego, jak tylko dopełnić formalności.
Jak Pan się czuł w tym spotkaniu pod względem fizycznym? Mieliście za sobą ciężki mecz w Warszawie i być może dlatego trener zdecydował, że zacznie Pan mecz na ławce rezerwowych.
Nie. Myślę, że to nie miało żadnego znaczenia. Trener tak zdecydował, bo Patryk naprawdę bardzo dobrze się prezentował w ostatnim czasie, dlatego dał mu szansę. Myślę, że dzisiaj też zagrał dobre spotkanie.
Czy myśli Pan, że to, że zaczął Pan na ławce było jakimś pojedynczym eksperymentem trenera Skorży czy może Patryk faktycznie coraz śmielej punka do pierwszej drużyny?
Patryk jest bardzo utalentowanym zawodnikiem i dziwne by było, jakby nie dostał więcej szans. Każdy z nas jakoś zaczynał i takich szans musiał dostawać coraz więcej. Oczywiście liczę na to, że będę grał od początku, ale wydaje mi się, że ta rywalizacja jest zdrowa. Absolutnie nie jestem załamany tylko dalej walczę o swoje.
Czy bramka Marka Zieńczuka pomoże mu się odbudować?
Myślę, że to nie jest problem bramki tylko kwestia tego, czy wygrywamy, czy nie. Marek miał bardzo udany poprzedni sezon, gdzie strzelał mnóstwo bramek, ale nie zapomnijmy, że jest pomocnikiem i wszyscy liczą na to, że nagle będzie strzelał po kilkanaście bramek w sezonie. A Marek to świetny pomocnik i bardzo dobrze rozgrywa piłkę.
Jednak po meczu z Legią właśnie na Pana i na Marka Zieńczuka spadła fala krytyki, bo uważano, że boczni pomocnicy nie zagrali tak, jak powinni.
Trener nam powtarza i my to sami wiemy, że na krytykę trzeba być odpornym. Nie można się załamywać, jeżeli media czy kibice źle mówią o zawodnikach, bo to byłby nasz koniec. Wtedy trzeba się mobilizować i w następnym meczu zagrać lepiej.
Czyli asysta Pana pozytywnie zmobilizowała?
Jakoś specjalnie bym się tak nie podniecał tą jedną asystą. Liczę na to, że teraz zacznę grać więcej i strzelę bramkę, bo wtedy też pomogę zespołowi.
Ma Pan jakiś typ jeśli chodzi o kolejnego rywala w Pucharze Polski?
Trudno mi to powiedzieć. W tej chwili już te teoretycznie słabsze zespoły odpadły, dlatego na pewno nie będzie grał już nikt słaby. Jeśli chce się zdobyć Puchar Polski, to trzeba wygrać wszystkie mecze.
Kasia Jeleń
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















