Strona główna » Aktualności » Lech gromi, Wisła goni

Lech gromi, Wisła goni

Data publikacji: 05-05-2008 11:06



Wydarzeniem 28. kolejki niewątpliwie było zwycięstwo Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok aż 6:1. Niespodzianką jest również spotkanie Wisły Kraków z ŁKSem Łódź. Wprawdzie krakowianie odprawili z kwitkiem rywala, ale wcale nie przyszło im to łatwo.

2 maja
Widzew Łódź – Zagłębie Sosnowiec 0:1

Dla gospodarzy to spotkanie było ostatnią szansą na to, żeby odbić się od przedostatniego miejsca w tabeli. Warunkiem było zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec. Goście stwarzali jednak więcej akcji i jedną z nich udało im się wykorzystać w 25. minucie meczu. Piłkę z rzutu rożnego do stojącego w polu karnym Adriana Marka zgrał Paweł Cygnar, a ten bez przyjęcia uderzył na bramkę łodzian. Bramkarz Widzewa Jakub Hładowczak nie miał żadnych szans przy próbie obrony tego strzału. Porażka oznacza, że Widzew będzie musiał pożegnać się z ekstraklasą choć trener Wójcik powtarza, że łodzianie „teoretycznie” mają jeszcze szansę na utrzymanie się w lidze.

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 6:1
Po tym spotkaniu na usta ciśnie się tylko jedno: pogrom na Bułgarskiej! Wprawdzie po pierwszej połowie wynik był remisowy, ale przy dwóch czerwonych kartkach dla Jagiellonii już w 39. i 51. minucie meczu pewne było, że to Lech będzie górą w tym spotkaniu. W drugiej część gry po dwie bramki dla gości zdobyli Anderson Cueto i Przemysław Pitry. Trafienie zaliczył też pomocnik Lecha, Marcin Zając. Trener Jagiellonii po spotkaniu przyznał, że jego zespół fizycznie i psychicznie „klapnął”. Zaskoczył też szkoleniowiec Lecha Franciszek Smuda, który zdradził, że bardzo nie lubi grać z przewagą liczebną, bo wtedy jego zespół... gra zdecydowanie gorzej. Tym razem jednak udowodnili, że ta reguła nie zawsze musi się sprawdzać.

3 maja
GKS Bełchatów – Górnik Zabrze 0:0

Spotkanie to nie przyniosło ani zdobyczy bramkowych, ani porywających akcji. Praktycznie przez całą pierwszą połowę walka toczyła się głównie w środku pola, a strzałów na bramkę było jak na lekarstwo. Szanse na groźniejsze akcje stworzyli w drugiej połowie bełchatowianie, ale ani Paweł Magdoń ani Mariusz Ujek nie potrafili pokonać Sapeli. Na podsumowanie spotkania warto zacytować Macieja Stolarczyka, który powiedział o rywalach: „Jeżeli zawodnik wychodzi na boisko, żeby przegrać lub zremisować, to chyba nie nadaje się do tego, co robi”.

Odra Wodzisław – Polonia Bytom 0:2
Polonia w tym spotkaniu potrzebowała kompletu punktów, żeby wydostać się z miejsca zagrożonego barażami i ta sztuka jej się udała. Pierwszy krok ku temu uczyniła w 8. minucie meczu za sprawą Janusza Wolańskiego, który wykorzystał nieporozumienie między bramkarzem Odry, Adamem Stachowiakiem, a obrońcą Marcinem Kokoszką. Pomocnik gości nie chciał poprzestać jednak na jednym golu i niespełna dziesięć minut po pierwszej bramce po raz kolejny wpisał się na listę strzelców. Tym razem potężnego uderzenia z dystansu nie miał prawa wybronić bramkarz wodzisławskiej Odry. Swoje szanse mieli również goście, ale najpierw piłkę z linii bramkowej wybili zawodnicy Odry, a Micanski nie wykorzystał rzutu karnego.

KGHM Zagłębie Lubin – Cracovia Kraków 3:1
W tym spotkaniu mogliśmy oglądać więcej niesportowych zachowań niż piłkarskiego rzemiosła. Mecz był w miarę wyrównany nawet przy stanie 1:0 po strzale Macieja Iwańskiego, ale to, co wydarzyło się po podyktowaniu rzutu karnego lubinianom, przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich widzów. Po bramce Iwańskiego z jedenastki bramkarz Cracovii, który powrócił do gry po czerwonej kartce w meczu derbowym z Wisłą, uderzył zawodnika Zagłębia. Wielka bójka z udziałem obu zespołów i zawodników rezerwowych zakończyła się w tej sytuacji „czerwienią” tylko dla Cabaja. Warto odnotować, że Zagłębie zasłużenie w tym spotkaniu wygrało 3:1, a o losach meczu przesądził w 83. minucie Pawłowski.

Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:0

Do Chorzowa trener stołecznych Jan Urban nie zabrał kilku podstawowych zawodników. Mimo wszystko wydawało się, że Legia da sobie radę z zespołem, który nadal walczy o bezpiecznie miejsce w tabeli. Tymczasem to goście mieli inicjatywę, a warszawianie w pierwszej połowie ani razu nie zagrozili bramce Pilarza. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja z 77. minuty meczu, kiedy to w polu karnym Jakub Rzeźniczak zahaczył Piotra Ćwielonga. Wydawało się, że chorzowianom należał się rzut karny, ale sędzia miał inne zdanie i spotkanie zakończył się bezbramkowym remisem po niezbyt porywającym widowisku.

4 maja
Korona Kielce – Groclin Grodzisk Wlkp. 1:1

W wypadku Korony można mówić „tylko” o remisie. Zawodnicy Jacka Zielińskiego byli zespołem przeważającym, ale dali sobie wydrzeć zwycięstwo w tym spotkaniu w doliczonym czasie gry. Od początku meczu atakowali kielczanie, którzy chcieli się zemścić na ekipie z Grodziska za porażkę 0:4 w poprzedniej rundzie. Mimo usilnych ataków, bramkę udało im się zdobyć dopiero w 71. minucie meczu. Obrońcy Groclinu popełnili jeden z nielicznych błędów w tym spotkaniu, po którym w polu karnym znalazł się Paweł Sobolewski i strzałem w krótki róg pokonał Przyrowskiego. Każda minuta przybliżała Koronę do wygranej, ale goście nie zamierzali składać broni. Dopięli swego już w doliczonym czasie gry, a gola na wagę remisu zdobył bramkostrzelny Adrian Sikora.

Wisła Kraków – ŁKS Łódź 5:2
Takich emocji przy Reymonta chyba nikt się nie spodziewał. Mistrz Polski grał z 14. zespołem Orange Ekstraklasy, a do przerwy Wiślacy niespodziewanie przegrywali 0:2! Bramki dla łodzian strzelili w 10. minucie Jovinio i kwadrans później Arifović. Reprymenda od trenera Skorży podziałała na Wiślaków niczym zimny prysznic i już po trzech minutach drugiej połowy kontaktowego gola zdobył Junior Diaz. W 77. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Tomas Jirsak, a bramkę głową strzelił niezawodny Marek Zieńczuk. Po dwóch minutach za sprawą Pawła Brożka Wisła wyszła na prowadzenie 3:2. Czwartą bramkę dołożył Jean Paulista, a wynik meczu na 5:2 ustalił po raz kolejny Paweł Brożek.

Kasia Jeleń
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony