Strona główna » Aktualności » Kosowski: Chcę grać

Kosowski: Chcę grać

Data publikacji: 28-10-2007 13:21



Choć Kamil Kosowski przed meczem z Legią trenował tylko dwa razy, to zapowiada, że chce wystąpić nawet mimo niezaleczonej kontuzji. Dla niego bowiem mecz z Legią to spotkanie, na które czekał już od dawna.

Przez ostatnie dni kibice Wisły z niepokojem spoglądali na Pana stopę. Zaczniemy więc o pytania właśnie o zdrowie.
Jest dobrze, będę grał. Co więcej mam powiedzieć? Stopa nie jest doleczona, ale na ten mecz czekałem długo i chcę w nim wystąpić.

Będą potrzebne zastrzyki przeciwbólowe albo gra na blokadzie?
Nie wiem. To pytanie bardziej do doktora. Ja chcę być gotowy do tego meczu i będę.

Grał już kiedyś na blokadzie?
Różne już mecze grywałem. Grałem już z postrzałem nerwu, ze złamanymi żebrami, także to nie jest dla mnie jakaś specjalna nowość. Oczywiście jest ból, ale on minie.

Niedzielny mecz rzeczywiście będzie takim klasykiem, na który czeka cała Polska?
Mam nadzieję. Mam nadzieję, że drużyna Legii przyjedzie tu po zwycięstwo, a nie bronić się i że będzie bardzo dobre widowisko, szczególnie dla kibiców. Taki mecz nie zdarza się co dzień: są tylko dwa takie spotkania w sezonie, więc mam nadzieję, że obie drużyny pokażą dobrą piłkę.

Co takiego w meczach z Legią, że Pan na nie tak czeka?
To jest taka drużyna, która chce nam odebrać miano najlepszej drużyny w Polsce. Zagrają dwie drużyny, które najbardziej liczą się obecnie w naszej lidze. Niektóre drużyny jeszcze pukają do naszej dwójki. Obojętne, na którym miejscy byłyby nasze drużyny, to wydaje mi się, że mecze z Legią będą się cieszyły dużym powodzeniem.

Miał być mecz lidera z wiceliderem, a tymczasem Legia przyjeżdża jako trzeci zespół. Jest Pan zaskoczony?
To już jest problem Legii. Ja nie chciałbym się na ten temat wypowiadać.

Czy w niedzielny wieczór zobaczymy grad goli?
Nie wiem. My mamy zamiar grać to co zawsze, czyli ofensywną piłkę. Zobaczymy, jak to będzie z bramkami. Obyśmy strzelili jedną więcej.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony