Strona główna » Aktualności » Kazimierz Moskal: Szykuję się na asystenta

Kazimierz Moskal: Szykuję się na asystenta

Data publikacji: 20-09-2006 09:49



Po odwołaniu ze stanowiska trenera Wisły Dana Petrescu, po raz kolejny funkcję tę przejął tymczasowo Kazimierz Moskal. Na Meczu Stulecia poprowadził Białą Gwiazdę do zwycięstwa nad liderem ligi hiszpańskiej – FC Sevillą, a po spotkaniu podzielił się z nami wrażeniami i planami na przyszłość.

Dzisiejsze święto można uznać za bardzo udane. Wygrany mecz, lasery, fajerwerki… Właściwie poza pierwszą połową, kiedy pełny stadion kibiców milczał wszystko było tak, jak powinno.
To prawda. W pierwszej połowie atmosfera nie była najlepsza, ale poza tym należy się cieszyć. Stulecie, udało się wygrać z Sevillą – nieważne czy to była ich podstawowa jedenastka czy nie. Kiedy wygrywa się z drużyną, która zdobyła Puchar UEFA, Superpuchar Europy i jest liderem ligi hiszpańskiej – to zawsze cieszy.

Zobaczyliśmy dziś zawodników, którzy w meczach ligowych rzadko dostawali szansę na grę. Choćby Emilian Dolha i Hristu Chiacu zaprezentowali się dziś bardzo udanie.
Rzeczywiście ich występ oceniam bardzo pozytywnie. Trochę bałem się o Chiacu, bo po powrocie z kadry był lekko kontuzjowany i dopiero dwa dni temu zaczął z nami na nowo trenować. Ale jak widać strzelił bramkę, która dała zwycięstwo.

A nie sądzi Pan, że taki mecz w środku sezonu, tuż przed rewanżem z Iraklisem, może niekorzystnie wpłynąć na zawodników?
Wiadomo, że liga i rewanż z Iraklisem są dla nas najważniejsze, ale taki jubileusz obchodzi się raz na sto lat. Dlatego pomysł uważam za bardzo dobry. Szkoda, że frekwencja i atmosfera pierwszej połowy nie były najlepsze. Jednak zaraz po gwizdku, w drugiej części spotkania było zupełnie inaczej. Cieszę się, ponieważ przy głośnym dopingu zupełnie inaczej oglądało się mecz.

Wiemy już, że następcą Dana Petrescu będzie Dragomir Okuka. Sądzi Pan, że do rewanżu w Salonikach uda mu się odmienić oblicze drużyny? Czasu zostało już niewiele.
Czasu jest rzeczywiście mało i wydaje mi się, że aby zobaczyć zmiany, to musi go minąć zdecydowanie więcej. Trener Petrescu wszystko, co robił, robił bardzo sumiennie i ewentualny awans Wisły będzie także jego udziałem.

Mówi się, że przy treningi Petrescu w porównaniu do tych, które szykuje Okuka, to były wakacje. Co Pan o tym sądzi?
Trudno mi powiedzieć. Terminarz jest bardzo napięty, więc może się okazać, że na bardzo ciężkie treningi nie ma czasu. Nie trenowałem z Panem Okuką ani jako zawodnik, ani jako asystent, więc nie mam pojęcia, jakich używa metod.

A może właśnie Kazimierz Moskal powinien poprowadzić samodzielnie Białą Gwiazdę? Patrząc na wyniki z ostatnich lat, kiedy Pan przejmował drużynę, mogłoby to być korzystne rozwiązanie.
Sądzę, że jeszcze na to nie czas. Nie mam takich ambicji. Na razie szykuję się na asystenta. Każdy, kto grał w piłkę i chce przy niej zostać, jako trener, myśli o samodzielnym prowadzeniu pierwszej drużyny. Nie mam tu na myśli koniecznie Wisły. Ale dla mnie jeszcze nie nadszedł ten czas, bo minęły dopiero dwa lata, od kiedy skończyłem grać w piłkę, a rola trenera jest diametralnie inna. Ja do Wisły czuję ogromny sentyment, bo od małego chciałem w niej grać i nadal jestem z nią uczuciowo związany. Z miłą chęcią więc tu zostanę. Ale nie do mnie należy decyzja, kto jest pierwszym trenerem, a kto asystentem.

Dagmara Kajda
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony