Strona główna » Aktualności » Juszczyk - wychowanek Wisły w Derbach

Juszczyk - wychowanek Wisły w Derbach

Data publikacji: 01-09-2008 09:32



Po raz pierwszy od dłuższego czasu w Wielkich Derbach Krakowa po stronie Wisły zagrał jej wychowanek. Marcin Juszczyk po tym meczu przyznał, że jest bardzo zadowolony z możliwości występu w tym spotkaniu.

Dla wychowanka Wisły występ w Derbach to chyba spełnienie marzeń?
Tak. Bardzo się cieszę, że tak się stało. To znaczy nie cieszę się, że Mariusz złapał kontuzję, ale z drugiej strony była to dla mnie szansa. Fajnie zagrać w takim spotkaniu.

Ostatnio dwa razy mówiło się, że Mariusz Pawełek może nie zagrać w Derbach, a ostatniej chwili wracał jednak do siebie. Nie bałeś się, że znowu obejdziesz się smakiem?
Nie. Od piątku Mariusz zgłaszał, że bark go boli tak bardzo, że nie będzie w stanie bronić. Trener też mu powiedział, że nie ma sensu ryzykować. Na pewno będą jeszcze ważniejsze mecze niż ten Derby. Trener z Mariuszem stwierdzili, że on nie wystąpi w tym meczu.

Czy psychicznie przygotowywałeś się jakoś specjalnie do tego meczu?
Nie. Myślę, że każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że gramy Derby. Nikogo nie trzeba było motywować. Wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby wywieźć stamtąd jak najlepszy wynik. Uważam, że jest to naprawdę bardzo ciężki teren. Cracovia w pierwszej połowie pokazała kilka naprawdę fajnych akcji. Za to w drugiej części spotkania to my stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramkowych niż oni. Wydaje mi się, że z przebiegu całego spotkania, przy odrobinie szczęścia, mogliśmy wywieźć ze stadionu przy ulicy Kałuży trzy punkty.

Wydaje się, że Wisła pierwszą połowę przespała. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?
Na pewno w pierwszej połowie zawodnicy Cracovii bardzo dużo biegali, podchodzili do nas bardzo wysoko, przez co nam się grało trudniej. Widomo, w końcu musiało im braknąć sił. Tak się stało w drugiej połowie i wtedy to my zaczęliśmy prowadzić grę.

Jaka była twoja metoda na próbę obrony karnego? Wydawało się, ze czekałeś do końca na strzał.
Wydawało mi się, tak naprawdę jestem przekonany, że Pawlusiński chciał strzelić na siłę w środek bramki. Gdzieś mu ta piłka zeszła i poleciała w bok. Strzał był tak silny, że nie zdążyłem już jej obronić.

Trudno było zagrać w takim meczu?
Na pewno nie jest łatwo siedzieć na ławce miesiąc, dwa i obserwować chłopaków tylko z boku, a nagle wyjść w takim ważnym spotkaniu. Wiadomo, że są emocje, a człowiek nie ma tego doświadczenia, pewności siebie, jak ten, który występuje regularnie. Mimo to jestem zadowolony z siebie.

Czy występ w Derbach jest dla Ciebie wynagrodzeniem za zamieszane z Twoim transferem do Odry Wodzisław?

Ciężko powiedzieć, jak potoczyłyby się moje losy, gdybym przeszedł do Wodzisławia. Jestem takim człowiekiem, że raczej nie żałuję, że nie ma mnie tam, a jestem w Wiśle. Wręcz przeciwnie: uważam, że to coś znaczyło, że mój powrót tutaj ma jakieś znaczenie. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz w tej rundzie będę mógł pokazać swoje umiejętności.

M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony