Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Janik: Słucham rad taty
Janik: Słucham rad taty
Data publikacji: 14-02-2009 09:15Sebastian Janik, młody pomocnik Wisły Kraków, po raz pierwszy pojechał na zgrupowanie z zespołem trenera Skorży. O pierwszych wrażeniach i o tym, kto jest najważniejszym nauczycielem dla "Jankesa", rozmawialiśmy z lewoskrzydłowym Białej Gwiazdy w hiszpańskiej Esteponie.
Ten materiał ukazał się w 75. numerze newslettera Białej Gwiazdy.
Kiedy dowiedziałeś się, że pojedziesz na zgrupowanie do Hiszpanii z pierwszą drużyną?
Dla mnie to było kompletne zaskoczenie. W zeszłą środę w drużynie Młodej Ekstraklasy graliśmy dwa sparingi. Po nich dowiedziałem się, że mam się od następnego dnia zgłosić na treningi pierwszej drużyny. Wtedy jeszcze nawet nie wiedziałem, że mam szansę pojechać na zgrupowanie do Hiszpanii. O tym dowiedziałem się od trenera Skorży.
Co trener Skorża powiedział w trakcie tej rozmowy?
Trener najpierw mówił, że jest szansa, żebyśmy pojechali na to zgrupowanie, ale nie było jeszcze wiadomo, czy tak się rzeczywiście stanie. Potem dowiedziałem się, że pojedziemy, bo trener chce sprawdzić nas – młodzież, zobaczyć, ile brakuje nam do starszych kolegów.
Na zgrupowaniu z pierwszą drużyną jesteś pierwszy raz. Jak wypada porównanie z obozami Młodej Ekstraklasy?
Tego w ogóle nie można porównać. Różnice są bardzo duże.
Pomaga ci jakoś to, że akurat na tym zgrupowaniu jest kilku młodych zawodników?
Ze wszystkimi chłopakami, którzy tu są, dogaduję się normalnie, bez najmniejszych problemów. Wiadomo, że nie trenuję z nimi na co dzień, ale zostałem dobrze przyjęty. Znaleźliśmy wspólne tematy, jest o czym porozmawiać na przykład przy stole, czy w wolnym czasie. Nie mam więc problemów z kontaktami ze wszystkimi zawodnikami.
Na ile treningi z pierwszą drużyną mogą ci pomóc zrobić postępy w twojej grze?
Wydaje mi się, że ostatnio zrobiłem postępy. Jeśli zostałem wzięty na zgrupowanie pierwszej drużyny, to chyba jestem coś warty. Dalej więc będę robił to, co potrafię najlepiej. Mam nadzieję, że mój pobyt na zgrupowaniu z pierwszą drużyną pomoże mi w dalszej przygodzie z piłką. Na razie uczę się od chłopaków, bo dużo mi do nich brakuje. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to ja będę takim zawodnikiem, któremu będą przyglądali się inni piłkarze, tak jak ja teraz podpatruję starszych kolegów.
Grze których zawodników przypatrujesz się na treningach najczęściej?
Nie mam jakiegoś ulubionego zawodnika w Wiśle. Patrzę na wszystkich – jak grają, jak poruszają się po boisku. Najbardziej podoba mi się gra Mauro Cantoro.
Mówisz, że chciałbyś, żeby kiedyś to tobie przyglądali się inni, ale na razie to chyba z nazwiskiem Janik w Wiśle bardziej kojarzy się Twojego tatę?
No tak, na pewno. On spędził w Wiśle kilka sezonów.
Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką? Czy to właśnie tata zachęcił Cię do grania?
Po powrocie z Belgii, gdzie tata występował pięć lat, on zaczął grać w Wawelu Kraków. Ja wtedy po raz pierwszy poszedłem na trening, właśnie do tego klubu, w którym grał tata. Bardzo mi się spodobała piłka , chciałem dalej grać. Miałem wtedy dziewięć lat. Potem szybko przeniosłem się do Wisły – w trakcie jednego turniejów wypatrzył mnie trener Smoter.
Tata doradza ci jakoś w twojej przygodzie z piłką?
Tak. Zasze mówię mu, kiedy gram jakiś mecz, a on przychodzi i ogląda te spotkania. Potem w domu mówi mi, jakie według niego popełniam błędy, jakie jeszcze mam braki. Ja staram się w kolejnym meczu poprawiać to. Tata mówi, że widzi, że idę w dobrą stronę, że moja gra jest cały czas lepsza, że się nie cofam.
Tata jest najważniejszym nauczycielem dla ciebie?
Słucham oczywiście wszystkich trenerów, u których ćwiczę, ale zdanie taty jest dla mnie najważniejsze. On grał w wielu klubach, więc wie, o co w piłce chodzi.
Nie będzie trochę żal wracać po obozie do treningów z Młodą Ekstraklasą?
Wiadomo, że to będzie na pewno mały smutek, że trzeba będzie wykonać taki krok do tyłu. Czas jednak pokaże – może trener Skorża da mi szansę w jakimś meczu, czy chociaż weźmie mnie na kolejne zgrupowanie.
Jakie są twoje marzenia związane z piłką?
Wiadomo, że każdy zawodnik chce wyjechać za granicę, żeby tam się pokazać. Ja jednak na razie myślę o grze w Wiśle. Na razie nie wybiegam daleko w przyszłość.
A masz jakiś wymarzony klub, w którym chciałbyś zagrać?
Wiadomo, że to Barcelona, ale to za wysokie progi. Świetnie by było, gdyby udało mi się wyjechać na przykład do Belgii.
Chciałbyś w takim razie powtórzyć karierę swojego taty, czy chcesz osiągnąć coś więcej?
Na pewno chciałbym osiągnąć coś więcej. Na razie na pewno jestem szybszy niż mój taka – on miał dwadzieścia kilka lat, gdy zaczynał grać w lidze. Ja tymczasem mam dziewiętnaście i już pojechałem na zgrupowanie z pierwszą drużyną.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Dla mnie to było kompletne zaskoczenie. W zeszłą środę w drużynie Młodej Ekstraklasy graliśmy dwa sparingi. Po nich dowiedziałem się, że mam się od następnego dnia zgłosić na treningi pierwszej drużyny. Wtedy jeszcze nawet nie wiedziałem, że mam szansę pojechać na zgrupowanie do Hiszpanii. O tym dowiedziałem się od trenera Skorży.
Co trener Skorża powiedział w trakcie tej rozmowy?
Trener najpierw mówił, że jest szansa, żebyśmy pojechali na to zgrupowanie, ale nie było jeszcze wiadomo, czy tak się rzeczywiście stanie. Potem dowiedziałem się, że pojedziemy, bo trener chce sprawdzić nas – młodzież, zobaczyć, ile brakuje nam do starszych kolegów.
Na zgrupowaniu z pierwszą drużyną jesteś pierwszy raz. Jak wypada porównanie z obozami Młodej Ekstraklasy?
Tego w ogóle nie można porównać. Różnice są bardzo duże.
Pomaga ci jakoś to, że akurat na tym zgrupowaniu jest kilku młodych zawodników?
Ze wszystkimi chłopakami, którzy tu są, dogaduję się normalnie, bez najmniejszych problemów. Wiadomo, że nie trenuję z nimi na co dzień, ale zostałem dobrze przyjęty. Znaleźliśmy wspólne tematy, jest o czym porozmawiać na przykład przy stole, czy w wolnym czasie. Nie mam więc problemów z kontaktami ze wszystkimi zawodnikami.
Na ile treningi z pierwszą drużyną mogą ci pomóc zrobić postępy w twojej grze?
Wydaje mi się, że ostatnio zrobiłem postępy. Jeśli zostałem wzięty na zgrupowanie pierwszej drużyny, to chyba jestem coś warty. Dalej więc będę robił to, co potrafię najlepiej. Mam nadzieję, że mój pobyt na zgrupowaniu z pierwszą drużyną pomoże mi w dalszej przygodzie z piłką. Na razie uczę się od chłopaków, bo dużo mi do nich brakuje. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to ja będę takim zawodnikiem, któremu będą przyglądali się inni piłkarze, tak jak ja teraz podpatruję starszych kolegów.
Grze których zawodników przypatrujesz się na treningach najczęściej?
Nie mam jakiegoś ulubionego zawodnika w Wiśle. Patrzę na wszystkich – jak grają, jak poruszają się po boisku. Najbardziej podoba mi się gra Mauro Cantoro.
Mówisz, że chciałbyś, żeby kiedyś to tobie przyglądali się inni, ale na razie to chyba z nazwiskiem Janik w Wiśle bardziej kojarzy się Twojego tatę?
No tak, na pewno. On spędził w Wiśle kilka sezonów.
Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką? Czy to właśnie tata zachęcił Cię do grania?
Po powrocie z Belgii, gdzie tata występował pięć lat, on zaczął grać w Wawelu Kraków. Ja wtedy po raz pierwszy poszedłem na trening, właśnie do tego klubu, w którym grał tata. Bardzo mi się spodobała piłka , chciałem dalej grać. Miałem wtedy dziewięć lat. Potem szybko przeniosłem się do Wisły – w trakcie jednego turniejów wypatrzył mnie trener Smoter.
Tata doradza ci jakoś w twojej przygodzie z piłką?
Tak. Zasze mówię mu, kiedy gram jakiś mecz, a on przychodzi i ogląda te spotkania. Potem w domu mówi mi, jakie według niego popełniam błędy, jakie jeszcze mam braki. Ja staram się w kolejnym meczu poprawiać to. Tata mówi, że widzi, że idę w dobrą stronę, że moja gra jest cały czas lepsza, że się nie cofam.
Tata jest najważniejszym nauczycielem dla ciebie?
Słucham oczywiście wszystkich trenerów, u których ćwiczę, ale zdanie taty jest dla mnie najważniejsze. On grał w wielu klubach, więc wie, o co w piłce chodzi.
Nie będzie trochę żal wracać po obozie do treningów z Młodą Ekstraklasą?
Wiadomo, że to będzie na pewno mały smutek, że trzeba będzie wykonać taki krok do tyłu. Czas jednak pokaże – może trener Skorża da mi szansę w jakimś meczu, czy chociaż weźmie mnie na kolejne zgrupowanie.
Jakie są twoje marzenia związane z piłką?
Wiadomo, że każdy zawodnik chce wyjechać za granicę, żeby tam się pokazać. Ja jednak na razie myślę o grze w Wiśle. Na razie nie wybiegam daleko w przyszłość.
A masz jakiś wymarzony klub, w którym chciałbyś zagrać?
Wiadomo, że to Barcelona, ale to za wysokie progi. Świetnie by było, gdyby udało mi się wyjechać na przykład do Belgii.
Chciałbyś w takim razie powtórzyć karierę swojego taty, czy chcesz osiągnąć coś więcej?
Na pewno chciałbym osiągnąć coś więcej. Na razie na pewno jestem szybszy niż mój taka – on miał dwadzieścia kilka lat, gdy zaczynał grać w lidze. Ja tymczasem mam dziewiętnaście i już pojechałem na zgrupowanie z pierwszą drużyną.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















