Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Jak oni są popularni
Jak oni są popularni
Data publikacji: 22-02-2009 10:28Zawód piłkarza nierozerwalnie wiąże się z popularnością. Zapytaliśmy Andrzeja Niedzielana o to, czy on czuje się sławny, kto do niego listy pisze i czy napastnik na nie odpisuje. Oto, co powiedział piłkarz Wisły Kraków.
Ten materiał ukazał się w 73. numerze newslettera Białej Gwiazdy.
„Czasami dostaję listy. Były czasy, że było ich więcej. Jak byłem w Grodzisku, czy w Holandii, to było tego naprawdę dużo. Teraz, z wiadomych względów, jest ich mniej, ale kibice cały czas o mnie pamiętają i raz na jakiś czas do mnie piszą. Jest to na pewno miłe” – mówi Andrzej Niedzielan. Kto zazwyczaj pisze do zawodników? „Są to przede wszystkim kolekcjonerzy, którzy zbierają różnego rodzaju pamiątki związane z piłką. Oni proszą mnie o jakieś gadżety, zdjęcia i tego typu rzeczy” – wyjaśnia napastnik. Okazuje się, że odpisywaniem na listy nie zajmuje się sam piłkarz. „Robi to moja mama. Musiałbym się jej zapytać, czy ma 100% skuteczności w odpisywaniu, czy nie” – śmieje się „Wtorek”. Fani mogą liczyć na to, że jeśli napiszą do Andrzeja, otrzymają w odpowiedzi jakąś pamiątkę z nim związaną, np. podpisane przez niego zdjęcie.
Jednak wśród korespondencji trafiają się przesyłki dosyć niecodzienne. ”Przede wszystkim zapadły mi w pamięć listy z zakładu karnego. To są takie rzeczy niespotykane. Nie co dzień spotykam się z czymś takim, że osoby z wyrokiem za ciężkie przestępstwa wysyłają listy, opisując przede wszystkim swoje życie. Opowiadały mi swoje historie, chciały się ze mną tym podzielić i poprosić o jakiś autograf. To były takie ciekawe wrażenia” – wspomina piłkarz.
Na pytanie, czy czuje się sławny, Andrzej Niedzielan odpowiada: „Czy ja wiem? Na pewno z racji zawodu, który uprawiam i z racji tego, że jako piłkarze jesteśmy osobami medialnymi, jesteśmy w prasie, w telewizji, to na pewno jesteśmy rozpoznawani na ulicy. A w Krakowie tym bardziej. Ale to jest przyjemne”. Napastnik dodaje, że kiedy kibice rozpoznają go na ulicy, podchodzą i proszą o autograf. „Często rozmawiamy, proszą o autograf, o podpis dla syna, córeczki, dla siebie czasami. Jest to miłe i sympatyczne. Nie jest tak, jak było kiedyś, że jeśli nawet kibic rozpoznał jakiegoś piłkarza, to nie podchodził do niego, bo był jakiś dystans. Tego typu rzeczy się zmieniły i kibic, jeśli cię rozpoznaje, to podchodzi, zagaduje, pyta jak zdrowie, jak forma. To jest fajne” – mówi.
Zdarza mu się również czasami spotkać kibiców drużyny przeciwnej. „Może nie było jakiejś reakcją, ale czasami wiem, który to jest kibic drużyny przeciwnej” – śmieje się. „Da się to odczuć i zauważyć. Muszę jednak powiedzieć, że nie ma jakichś negatywnych odzywek czy reakcji” – dodaje Wiślak.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
„Czasami dostaję listy. Były czasy, że było ich więcej. Jak byłem w Grodzisku, czy w Holandii, to było tego naprawdę dużo. Teraz, z wiadomych względów, jest ich mniej, ale kibice cały czas o mnie pamiętają i raz na jakiś czas do mnie piszą. Jest to na pewno miłe” – mówi Andrzej Niedzielan. Kto zazwyczaj pisze do zawodników? „Są to przede wszystkim kolekcjonerzy, którzy zbierają różnego rodzaju pamiątki związane z piłką. Oni proszą mnie o jakieś gadżety, zdjęcia i tego typu rzeczy” – wyjaśnia napastnik. Okazuje się, że odpisywaniem na listy nie zajmuje się sam piłkarz. „Robi to moja mama. Musiałbym się jej zapytać, czy ma 100% skuteczności w odpisywaniu, czy nie” – śmieje się „Wtorek”. Fani mogą liczyć na to, że jeśli napiszą do Andrzeja, otrzymają w odpowiedzi jakąś pamiątkę z nim związaną, np. podpisane przez niego zdjęcie.
Jednak wśród korespondencji trafiają się przesyłki dosyć niecodzienne. ”Przede wszystkim zapadły mi w pamięć listy z zakładu karnego. To są takie rzeczy niespotykane. Nie co dzień spotykam się z czymś takim, że osoby z wyrokiem za ciężkie przestępstwa wysyłają listy, opisując przede wszystkim swoje życie. Opowiadały mi swoje historie, chciały się ze mną tym podzielić i poprosić o jakiś autograf. To były takie ciekawe wrażenia” – wspomina piłkarz.
Na pytanie, czy czuje się sławny, Andrzej Niedzielan odpowiada: „Czy ja wiem? Na pewno z racji zawodu, który uprawiam i z racji tego, że jako piłkarze jesteśmy osobami medialnymi, jesteśmy w prasie, w telewizji, to na pewno jesteśmy rozpoznawani na ulicy. A w Krakowie tym bardziej. Ale to jest przyjemne”. Napastnik dodaje, że kiedy kibice rozpoznają go na ulicy, podchodzą i proszą o autograf. „Często rozmawiamy, proszą o autograf, o podpis dla syna, córeczki, dla siebie czasami. Jest to miłe i sympatyczne. Nie jest tak, jak było kiedyś, że jeśli nawet kibic rozpoznał jakiegoś piłkarza, to nie podchodził do niego, bo był jakiś dystans. Tego typu rzeczy się zmieniły i kibic, jeśli cię rozpoznaje, to podchodzi, zagaduje, pyta jak zdrowie, jak forma. To jest fajne” – mówi.
Zdarza mu się również czasami spotkać kibiców drużyny przeciwnej. „Może nie było jakiejś reakcją, ale czasami wiem, który to jest kibic drużyny przeciwnej” – śmieje się. „Da się to odczuć i zauważyć. Muszę jednak powiedzieć, że nie ma jakichś negatywnych odzywek czy reakcji” – dodaje Wiślak.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















