Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
I po Świętach
I po Świętach
Data publikacji: 14-04-2009 19:56Dwa dni przerwy, które dostali zawodnicy Białej Gwiazdy w związku z Wielkanocą, szybko minęły. We wtorek po południu cała drużyna spotkała się na treningu.
„Te dwa dni bardzo się przydały. Można się było spotkać z całą rodziną” – opowiada Mariusz Pawełek, który w poniedziałek tak szalał ze swoim synem, Kubusiem, że po południu musieli razem sobie urządzić półtoragodzinną drzemkę.
Szaleństwo z rodziną to jedna sprawa, ale na szaleństwo przy stołach zawodnicy nie mogli już sobie pozwolić. Na razie piłkarze nie byli ważeni po Świętach, ale zdaniem trenera Janasa powodów do obaw nie ma. „Na oko wszyscy wyglądają dobrze” – zapewnia asystent trenera Skorży. „Wagę sprawdzamy zawsze na czczo, gdy jesteśmy na zgrupowaniu, więc jeszcze jej nie badaliśmy. Na tyle jednak się znamy, tyle już ze sobą współpracujemy, że zespół jest świadomy tego, co od nich oczekujemy” – dodaje drugi trener Białej Gwiazdy.
Ważną informacją dla sztabu szkoleniowego jest to, że na pierwszych zajęciach po krótkiej przerwie świątecznej drużyna zameldowała się w komplecie. Nikt nie narzeka na kontuzje, więc przed meczem w Gdyni sztab szkoleniowy ma komfort w pracy. Także Mariusz Pawełek, który przeciwko Jagielloni zagrał tuż po wyleczeniu kontuzji, jest już w pełni sił. „Noga mnie nie boli – to najważniejsze. Przed meczem dowiedziałem się od sztabu medycznego, że nic mi się nie stanie, jeśli będę grał. Musiałem jednak zażyć tabletkę przeciwbólową i gdy przestawała działać, to czułem nogę. To jest jednak normalne, bo przecież mecz jest związany z pewnym obciążeniem. Jednym słowem noga dostała trochę w kość. Teraz nie czuję już nic poważnego i chcę trenować normalnie” – mówi bramkarz Wisły.
W środę drużyna będzie trenowała dwa razy, a wieczorem spotka się z kibicami na spotkaniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Szaleństwo z rodziną to jedna sprawa, ale na szaleństwo przy stołach zawodnicy nie mogli już sobie pozwolić. Na razie piłkarze nie byli ważeni po Świętach, ale zdaniem trenera Janasa powodów do obaw nie ma. „Na oko wszyscy wyglądają dobrze” – zapewnia asystent trenera Skorży. „Wagę sprawdzamy zawsze na czczo, gdy jesteśmy na zgrupowaniu, więc jeszcze jej nie badaliśmy. Na tyle jednak się znamy, tyle już ze sobą współpracujemy, że zespół jest świadomy tego, co od nich oczekujemy” – dodaje drugi trener Białej Gwiazdy.
Ważną informacją dla sztabu szkoleniowego jest to, że na pierwszych zajęciach po krótkiej przerwie świątecznej drużyna zameldowała się w komplecie. Nikt nie narzeka na kontuzje, więc przed meczem w Gdyni sztab szkoleniowy ma komfort w pracy. Także Mariusz Pawełek, który przeciwko Jagielloni zagrał tuż po wyleczeniu kontuzji, jest już w pełni sił. „Noga mnie nie boli – to najważniejsze. Przed meczem dowiedziałem się od sztabu medycznego, że nic mi się nie stanie, jeśli będę grał. Musiałem jednak zażyć tabletkę przeciwbólową i gdy przestawała działać, to czułem nogę. To jest jednak normalne, bo przecież mecz jest związany z pewnym obciążeniem. Jednym słowem noga dostała trochę w kość. Teraz nie czuję już nic poważnego i chcę trenować normalnie” – mówi bramkarz Wisły.
W środę drużyna będzie trenowała dwa razy, a wieczorem spotka się z kibicami na spotkaniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















