Strona główna » Aktualności » Hity i niespodzianki 12. kolejki OE

Hity i niespodzianki 12. kolejki OE

Data publikacji: 29-10-2007 19:43



Niewątpliwie największym hitem 12. kolejki piłkarskiej Orange Ekstraklasy było spotkanie Wisły Kraków z Legią Warszawa. Kiedy wszyscy czekali na ten pojedynek, na siedmiu boiskach pozostałe zespoły walczyły o ligowe punkty. Do niespodzianek można zaliczyć porażki Odry Wodzisław i Groclinu.

26 października
GKS Bełchatów - ŁKS Łódź 1:0
Pomimo słabej gry bełchatowian w obecnej rundzie, nikt nie zakładał innego scenariusza, jak zwycięstwo GKS-u. Wicemistrzowie Polski wygrali z ŁKS-em 1:0, a gola na wagę trzech punktów zdobył w 58. minucie spotkania Tomasz Wróbel. Po meczu trener Orest Lenczyk zaznaczył, że mecz nie był porywającym widowiskiem, ale najważniejsze dla bełchatowian jest to, że przerwali serię porażek. Natomiast trener Mirosław Jabłoński stwierdził, że jego zespół musi skończyć z dawaniem prezentów przeciwnikom.

Lech Poznań - Cracovia 3:1
Mimo pewnego zwycięstwa Lecha w tym meczu, trener Franciszek Smuda przyznał, że ciężko się gra z zaprzyjaźnioną drużyną. Nawet czerwona kartka, którą zobaczył Henry Quinteros, nie wprowadziła zamieszania w szeregach poznaniaków. Dwa trafienia zaliczył Hernan Rengifo, a jedno Dimitrije Injać. Honorowego gola dla Cracovii już w doliczonym czasie gry zdobył Paweł Nowak. Trener Stefan Majewski przyznał, że był to jedyny pozytywny dla Cracovii moment meczu.

27 października
KGHM Zagłębie Lubin - Zagłębie Sosnowiec 2:1
W tym spotkaniu nie mógł paść inny wynik, niż zwycięstwo gości. Jednak lubinianom trzy punkty nie przyszły tak łatwo, jak można się było spodziewać. Skazani na pożarcie zawodnicy z Sosnowca do 90 minuty remisowali z Zagłębiem 1:1. Mimo przewagi, jaką w całym spotkaniu osiągnęli lubinianie, dopiero w doliczonym czasie gry bramkę na 2:1 zdobył Michał Stasiak, który tym samym pozbawił gości na zdobycie choćby jednego punktu.

Ruch Chorzów - Polonia Bytom 2:0
W derbach Śląska górą okazali się być chorzowianie, którzy już w 4. minucie meczu za sprawą Wojciecha Grzyba wyszli na prowadzenie. Zaledwie kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy, wynik spotkania na 2:0 podwyższył Martin Fabusz. Trener Polonii Bytom, Dariusz Fornalak dobitnie podkreślił, że nie da się wygrać spotkania oddając pierwszy strzał na bramkę na trzy minuty przed zakończeniem spotkania. Dusan Radolsky podkreślił, że o zwycięstwie jego zespołu zadecydowały przede wszystkim dwie dobrze przeprowadzone akcje tuż po rozpoczęciu pierwszej i drugiej połowy meczu.

Widzew Łódź - Groclin Grodzisk Wielkopolski 1:0
Widzewiacy zajmujący 13. miejsce w rozgrywkach Orange Ekstraklasy zmierzyli się z piątym Groclinem. Łodzianie dość niespodziewanie wygrali 1:0, a trzy punkty zapewnił swojej drużynie w 37. minucie Stefano Napoleoni wykorzystując podanie Łukasza Masłowskiego. Większa chęć zdobycia trzech punktów i koncentracja - to według bramkarza grodziszczan, Sebastiana Przyrowskiego czynniki, dzięki którym Widzew wygrał sobotnie spotkanie.

Kolporter Korona Kielce - Górnik Zabrze 3:2
Przez pierwsze 45 minut żaden z zespołów nie potrafił pokonać rywala. Dopiero w drugiej połowie rozwiązał się worek z golami. W nieco ponad 20 minut kielczanie strzelili trzy gole, a egzekutorami okazali się być Marcin Robaka, Mariusz Zganiacza i Edi. Od tego czasu Korona zbytnio się rozluźniła, za co została skarcona dwoma straconymi golami w przeciągu pięciu minut. W 85. minucie Tomasz Zahorski pokonał bramkarza Korony, a niespełna pięć minut później na listę strzelców wpisał się Dariusz Kuś.

Odra Wodzisław - Jagiellonia Białystok 1:3
Po wygranej nad Ruchem Chorzów i Legią Warszawa wydawało się, że wodziławianom nie sprawi problemów potyczka z Jagiellonią Białystok. Jak się okazało, bardzo dobrze dysponowany w tym dniu napastnik Jagi, Vuk Sotirović w trzynaście minut praktycznie rozstrzygnął losy meczu. Bramki strzelone w 56. i 69. minucie meczu rozbiły Odrę, którą tuż przed końcem meczu dobił Remigiusz Sobociński. Gości stać było w tym dniu tylko na jedną bramkę, strzeloną w doliczonym czasie gry.

28 października
Wisła Kraków - Legia Warszawa 1:0
Mecz jesieni - jak mówi się o pojedynkach Wisły z Legią, nie przyniósł wielu goli. W meczu padła tylko jedna bramka, a strzelcem okazał się być niezawodny w tym sezonie - Marek Zieńczuk. Pomimo dobrych sytuacji stwarzanych przez obydwa zespoły, żadna z drużyn nie potrafiła trafić do bramki rywala. Dla Wisły najlepszej sytuacji na podwyższenie rezultatu nie wykorzystali Paweł Brożek i Marek Zieńczuk, a dla Legii - Piotr Giza, który będąc sam na sam z Pawełkiem, fatalnie spudłował. Zwycięstwo w tym spotkaniu umocniło Wiślaków na pozycji lidera, do którego Legia traci już osiem punktów.

Kasia Jeleń
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony