Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Gołoś: Będę walczył
Gołoś: Będę walczył
Data publikacji: 02-02-2009 09:19Zapraszamy do lektury rozmowy z Konradem Gołosiem, który wraca do drużyny po półrocznej przerwie spowodowanej chorobą. Z zeszły czwartek "Goły" po raz pierwszy od kilku miesięcy wystąpił w meczu Białej Gwiazdy.
Ten materiał ukazał się w 74. numerze newslettera Białej Gwiazdy.
Jak się czujesz po tak długiej nieobecności w drużynie? Jaki jest ten powrót?
Psychicznie czuję się dobrze, bardzo długo nie wiedziałem, kiedy będę mógł normalnie trenować, kiedy skończy się antybiotykoterapia. Dlatego teraz, kiedy już normalnie trenuję, to psychicznie czuję się nawet bardzo dobrze. Fizycznie jest mi ciężko, każdy dzień to tak naprawdę walka z samym sobą. Mam różne kryzysy, mój system immunologiczny jest osłabiony, więc łapię infekcje. Teraz też jestem przeziębiony, więc jest mi ciężko, ale jestem pozytywnie nastawiony i daję sobie radę.
Jak to się stało, że zachorowałeś na boreliozę?
Szczerze, to sam nie pamiętam momentu ukąszenia przez kleszcza i nie kojarzę tej chwili. Źle się czułem od dłuższego czasu, wiedziałem, że mi coś dolega. Zwykłe badania nic nie wykazywały. Specjalistyczne badania zrobiłem dzięki znajomym, którzy o tej chorobie dużo wiedzieli i okazało się, że jestem chory na boreliozę.
Jak duży wpływ na Twoje zdrowie ma przejście takiej choroby? Utrudnia Ci normalny trening?
Daję sobie radę, są jednak momenty, kiedy przy wyższym tętnie potrzebuję chwili, żeby odsapnąć i normalnie biegać. Łapią mnie zadyszki, zdarza się, że robi mi się bardzo gorąco, po chwili wszystko wraca do normy, aby znowu po jakimś czasie wzrosła mi temperatura. Jestem osłabiony, ale staram się wyjść na trening, nie myśleć o tym i robić wszystko tak jak należy.
Wróćmy do Twojej kontuzjowanej nogi. Wielu zawodników po ciężkich kontuzjach ma blokadę psychiczną, jak to wygląda u Ciebie?
Lęku nie mam, ale noga mnie boli. Przy każdym podaniu odczuwam ból, miałem problem z chrząstką stawową, więc to raczej będzie mi nadal dokuczało. Wierzę jednak, że idzie ku lepszemu. Jeśli będzie potrzeba, to wezmę środki przeciwbólowe i wyjdę na mecz.
Na jakiej pozycji widzisz się w drużynie?
Taka decyzja nie należy do mnie, ja chciałbym grać, ale z tego co widzę, to będzie ciężko. Nie poddam się, zrobię wszystko, aby wrócić do dobrej dyspozycji fizycznej. Będę walczył, mam nadzieję, że trener da mi szansę i to ode mnie będzie tylko zależało, czy ją wykorzystam.
Jak się układa Twoja współpraca z trenerem Skorżą?
Nie było dotąd żadnych problemów. Dogadujemy się bardzo dobrze, trener pyta, jak się czuję. Informuje mnie wcześniej, czy będę wykonywał dane ćwiczenia na treningu bądź zagram w sparingu.
Tak długi okres bez piłki to ciężki czas dla każdego piłkarza. Jak sobie radziłeś?
Długo chodziłem na rehabilitację do Filipa Pięty, do tego trzy razy w tygodniu na siłownię do klubu. Starałem się ćwiczyć w godzinach, kiedy piłkarze byli na Wiśle, aby mieć z nimi kontakt i być blisko drużyny. Czas wolny spędzałem ze swoją dziewczyną. W Krakowie jesteśmy sami, więc spędzaliśmy ze sobą praktycznie 24 godziny, ale nam to odpowiada i to było bardzo fajne. To był ciężki okres.
Wiem, że lubisz czytać. Czy w tamtym okresie czytałeś więcej?
Tak, przeczytałem wtedy jedną z najlepszych książek w swoim życiu. Lubię fantastykę, stąd wybór padł na trylogię – Skrytobójcę.
Jak Ci się mieszka w pokoju z Tomaszem Dawidowskim?
Wszyscy wiemy, jakie problemy miał Tomek. Mnie jest go szkoda. Ja uważam, że to jest jego dramat. Był bardzo dobrym piłkarzem, mam nadzieję, że jeszcze będzie i wróci do bardzo dobrej dyspozycji. Te wszystkie kontuzje tak na niego spadły. Jeśli ktoś go zna bliżej to wie, że to bardzo ambitny człowiek. Nasze relacje są dobre, gdyż to normalny chłopak.
Kto według Ciebie jest najgroźniejszym konkurentem Wisły do tytułu mistrzowskiego?
Na pewno Lech Poznań i Legia Warszawa. Te drużyny bardzo solidnie grają w piłkę, są przed nami w tabeli.
Jak sądzisz, dlaczego Twój poprzedni klub – Górnik Zabrze spisuje się tak słabo w tym sezonie?
Ciężko jest mi powiedzieć. Może to być spowodowane bardzo dużą presją, która jest wokół klubu, wywieraną przede wszystkim przez kibiców. Możliwe, że nie wszyscy sobie z tym radzą tak jak powinni. Dodatkowo, jak drużynie nie idzie, to jest jeszcze ciężej. W momencie, kiedy ja grałem wraz z kolegami w tym klubie, stworzyliśmy zespół, któremu się udało zakończyć sezon w środku tabeli. Rok spędzony w Górniku był bardzo dobry.
Czego należy życzyć w Nowym Roku Konradowi Gołosiowi?
Zdrowia! Chciałbym, żeby nie spotkało mnie już nigdy coś takiego. Żeby nie było więcej problemów z tą chorobą i żebym powoli wracał do zdrowia. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że bez zdrowia nie zrobi się nic.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
W Olivie rozmawiał Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Jak się czujesz po tak długiej nieobecności w drużynie? Jaki jest ten powrót?
Psychicznie czuję się dobrze, bardzo długo nie wiedziałem, kiedy będę mógł normalnie trenować, kiedy skończy się antybiotykoterapia. Dlatego teraz, kiedy już normalnie trenuję, to psychicznie czuję się nawet bardzo dobrze. Fizycznie jest mi ciężko, każdy dzień to tak naprawdę walka z samym sobą. Mam różne kryzysy, mój system immunologiczny jest osłabiony, więc łapię infekcje. Teraz też jestem przeziębiony, więc jest mi ciężko, ale jestem pozytywnie nastawiony i daję sobie radę.
Jak to się stało, że zachorowałeś na boreliozę?
Szczerze, to sam nie pamiętam momentu ukąszenia przez kleszcza i nie kojarzę tej chwili. Źle się czułem od dłuższego czasu, wiedziałem, że mi coś dolega. Zwykłe badania nic nie wykazywały. Specjalistyczne badania zrobiłem dzięki znajomym, którzy o tej chorobie dużo wiedzieli i okazało się, że jestem chory na boreliozę.
Jak duży wpływ na Twoje zdrowie ma przejście takiej choroby? Utrudnia Ci normalny trening?
Daję sobie radę, są jednak momenty, kiedy przy wyższym tętnie potrzebuję chwili, żeby odsapnąć i normalnie biegać. Łapią mnie zadyszki, zdarza się, że robi mi się bardzo gorąco, po chwili wszystko wraca do normy, aby znowu po jakimś czasie wzrosła mi temperatura. Jestem osłabiony, ale staram się wyjść na trening, nie myśleć o tym i robić wszystko tak jak należy.
Wróćmy do Twojej kontuzjowanej nogi. Wielu zawodników po ciężkich kontuzjach ma blokadę psychiczną, jak to wygląda u Ciebie?
Lęku nie mam, ale noga mnie boli. Przy każdym podaniu odczuwam ból, miałem problem z chrząstką stawową, więc to raczej będzie mi nadal dokuczało. Wierzę jednak, że idzie ku lepszemu. Jeśli będzie potrzeba, to wezmę środki przeciwbólowe i wyjdę na mecz.
Na jakiej pozycji widzisz się w drużynie?
Taka decyzja nie należy do mnie, ja chciałbym grać, ale z tego co widzę, to będzie ciężko. Nie poddam się, zrobię wszystko, aby wrócić do dobrej dyspozycji fizycznej. Będę walczył, mam nadzieję, że trener da mi szansę i to ode mnie będzie tylko zależało, czy ją wykorzystam.
Jak się układa Twoja współpraca z trenerem Skorżą?
Nie było dotąd żadnych problemów. Dogadujemy się bardzo dobrze, trener pyta, jak się czuję. Informuje mnie wcześniej, czy będę wykonywał dane ćwiczenia na treningu bądź zagram w sparingu.
Tak długi okres bez piłki to ciężki czas dla każdego piłkarza. Jak sobie radziłeś?
Długo chodziłem na rehabilitację do Filipa Pięty, do tego trzy razy w tygodniu na siłownię do klubu. Starałem się ćwiczyć w godzinach, kiedy piłkarze byli na Wiśle, aby mieć z nimi kontakt i być blisko drużyny. Czas wolny spędzałem ze swoją dziewczyną. W Krakowie jesteśmy sami, więc spędzaliśmy ze sobą praktycznie 24 godziny, ale nam to odpowiada i to było bardzo fajne. To był ciężki okres.
Wiem, że lubisz czytać. Czy w tamtym okresie czytałeś więcej?
Tak, przeczytałem wtedy jedną z najlepszych książek w swoim życiu. Lubię fantastykę, stąd wybór padł na trylogię – Skrytobójcę.
Jak Ci się mieszka w pokoju z Tomaszem Dawidowskim?
Wszyscy wiemy, jakie problemy miał Tomek. Mnie jest go szkoda. Ja uważam, że to jest jego dramat. Był bardzo dobrym piłkarzem, mam nadzieję, że jeszcze będzie i wróci do bardzo dobrej dyspozycji. Te wszystkie kontuzje tak na niego spadły. Jeśli ktoś go zna bliżej to wie, że to bardzo ambitny człowiek. Nasze relacje są dobre, gdyż to normalny chłopak.
Kto według Ciebie jest najgroźniejszym konkurentem Wisły do tytułu mistrzowskiego?
Na pewno Lech Poznań i Legia Warszawa. Te drużyny bardzo solidnie grają w piłkę, są przed nami w tabeli.
Jak sądzisz, dlaczego Twój poprzedni klub – Górnik Zabrze spisuje się tak słabo w tym sezonie?
Ciężko jest mi powiedzieć. Może to być spowodowane bardzo dużą presją, która jest wokół klubu, wywieraną przede wszystkim przez kibiców. Możliwe, że nie wszyscy sobie z tym radzą tak jak powinni. Dodatkowo, jak drużynie nie idzie, to jest jeszcze ciężej. W momencie, kiedy ja grałem wraz z kolegami w tym klubie, stworzyliśmy zespół, któremu się udało zakończyć sezon w środku tabeli. Rok spędzony w Górniku był bardzo dobry.
Czego należy życzyć w Nowym Roku Konradowi Gołosiowi?
Zdrowia! Chciałbym, żeby nie spotkało mnie już nigdy coś takiego. Żeby nie było więcej problemów z tą chorobą i żebym powoli wracał do zdrowia. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że bez zdrowia nie zrobi się nic.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
W Olivie rozmawiał Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















