Strona główna » Aktualności » Głowacki: Zrobiliśmy zdecydowanie za mało

Głowacki: Zrobiliśmy zdecydowanie za mało

Data publikacji: 02-10-2008 20:41



"Możemy mieć do siebie pretensje o pierwszą połowę, że zrobiliśmy zdecydowanie za mało, żeby zdobyć w niej bramkę. Nie potrafiliśmy sobie stworzyć żadnej ciekawej sytuacji" - przyznał po spotkaniu kapitan Wisły Arkadiusz Głowacki.

Skończyła się dzisiaj dla Wisły przygoda w europejskich pucharach.
Jesteśmy tym bardzo rozczarowani. Więcej chyba nie trzeba nic mówić.

Byłeś najbliżej sytuacji, w której padł gol dla Tottenhamu. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?
Nie wypada mi narzekać na to, co się wydarzyło. Chciałem zaatakować piłkę głową i w tym momencie zawodnik Tottenhamu spadł na mnie. Nie wiem, jak to wyglądało w telewizji, więc trudno jest mi to ocenić.

Zdecydowanie przegrywaliście w tym meczu pojedynki główkowe.
Nam sędziowie nie pozwalali na wiele, a zawodnicy Tottenhamu mogli robić więcej. Dużo było walki fizycznej, ale niestety w tym elemencie gry Tottenham był mocny.

Czy zgodzisz się z opinią, że obudziła Was dopiero bramka Pawła Brożka?
Myślę, że tak było. Możemy mieć do siebie pretensje o pierwszą połowę, że zrobiliśmy zdecydowanie za mało, żeby zdobyć w niej bramkę. Nie potrafiliśmy sobie stworzyć żadnej ciekawej sytuacji. Dopiero w końcówce pierwszej połowy udało nam się coś zrobić i trochę tego było za mało. W drugiej połowie rzeczywiście po bramce Pawła wyszło kilka fajnych sytuacji. Nie zamieniliśmy ich jednak na bramki.

Chyba pod koniec pierwszej połowy zabrakło Wam czasu na to, żeby strzelić bramkę, bo sytuacje ku temu były.
No dokładnie. Tak się ułożyło, że w momencie, kiedy udało nam się stworzyć jedną akcję, to nabieraliśmy wiatru w żagle. Po tej jednej następowała druga, trzecia, ale troszkę za mało było tych momentów, kiedy tak naprawdę przycisnęliśmy Tottenham pod ich własną bramką.

Po spotkaniu z Arką Gdynia wydawało się, że jesteście pozytywnie naładowani. Niestety nie było dzisiaj tego widać.
No rzeczywiście po meczu z Arką można było odnieść takie wrażenie i tak powinno być. Z drugiej strony też mieliśmy świadomość tego, że musimy przede wszystkim grać mądrze w środku pola i nie pozwolić Tottenhamowi na groźne kontry. Być może dlatego tak to wyglądało. Na pewno nie zakładaliśmy sobie tego, że uda nam się stworzyć w sumie tylko dwie dobre sytuacje w pierwszej połowie.

Na ile ta kontuzja Tomasa Jirsaka w pierwszej części gry pokrzyżowała Wam plany?
Trudno powiedzieć, co by było gdyby. Po prostu tego nie zmienimy. Szkoda Tomka Jirsaka w perspektywie przyszłych meczów. Zobaczymy, na ile groźny jest jego uraz.

Kasia Jeleń
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony