Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Głowacki: Zła, naiwna gra
Głowacki: Zła, naiwna gra
Data publikacji: 14-09-2008 21:30"Cała drużyna zagrała słabo i każdy z nas musi sam uderzyć się w piersi i to przeanalizować. I jeśli winić – to każdy powinien winić siebie" - po porażce ligowej mówił kapitan Białej Gwiazdy, Arkadiusz Głowacki.
Jak Pan oceni to spotkanie?
Nikt nie spodziewał się, że tak będzie wyglądał ten mecz. W założeniu było zdobycie dzisiaj trzech punktów, życie było brutalne i musimy zmierzyć się z tą bolesną porażką.
W przerwie meczu zszedł Pan z boiska. Czym to było spowodowane?
To już chyba pytanie do trenera. Ja mogę się tylko domyślać powodów, z których zostałem zdjęty z boiska.
Ale nie ma Pan żadnej kontuzji?
Nie, jestem zdrowy.
W czym Lech był dzisiaj lepszy od Wisły? Na pierwszy rzut oka widać było, że na pewno piłkarze rywala byli szybsi.
Był po prostu lepszy. Naiwnie traciliśmy piłki w środku boiska, kiedy były w naszym posiadaniu. No i z tego tworzyły się okazje dla Lecha. Nie potrafiliśmy się obronić przed kontrami wyprowadzanymi po naszych stratach.
Czy nie macie jakiegoś kryzysu, jeśli chodzi o fizyczne przygotowanie do meczów? Piłkarze Lecha przewyższali Was szybkością.
Być może tak to wyglądało, trudno mi to oceniać z boiska. Ja tylko wiem, ile problemów mieliśmy z powstrzymaniem ataków. Nie wiem, czy to jest kwestia przygotowania fizycznego. Myślę, że nie, że to nasza zła gra, naiwna gra spowodowała, że byliśmy słabsi.
Na ile niepewne interwencje Mariusza Pawełka zaważyły na wyniku meczu? Z każdym kolejnym straconym golem tracił pewność siebie i koncentrację.
To na pewno był bardzo podobny mecz do tego rozgrywanego w poprzednim sezonie. Niestety, z małą zmianą ról. Ale nie winiłbym Mariusza. Cała drużyna zagrała słabo i każdy z nas musi sam uderzyć się w piersi i to przeanalizować. I jeśli winić – to każdy powinien winić siebie.
Czy dacie radę podnieść się psychicznie do czwartku i meczu z Tottenhamem?
Myślę, że nie mamy innego wyjścia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w życiu sportowca zdarzają się ciężkie chwile. Tylko jeśli uda nam się podnieść, to możemy pokazać, że jesteśmy coś warci. Teraz jest taki ciężki moment dla całej drużyny. Musimy podnieść głowy wysoko i walczyć o jak najlepszy rezultat i grę w Londynie.
Ania M.
Nikt nie spodziewał się, że tak będzie wyglądał ten mecz. W założeniu było zdobycie dzisiaj trzech punktów, życie było brutalne i musimy zmierzyć się z tą bolesną porażką.
W przerwie meczu zszedł Pan z boiska. Czym to było spowodowane?
To już chyba pytanie do trenera. Ja mogę się tylko domyślać powodów, z których zostałem zdjęty z boiska.
Ale nie ma Pan żadnej kontuzji?
Nie, jestem zdrowy.
W czym Lech był dzisiaj lepszy od Wisły? Na pierwszy rzut oka widać było, że na pewno piłkarze rywala byli szybsi.
Był po prostu lepszy. Naiwnie traciliśmy piłki w środku boiska, kiedy były w naszym posiadaniu. No i z tego tworzyły się okazje dla Lecha. Nie potrafiliśmy się obronić przed kontrami wyprowadzanymi po naszych stratach.
Czy nie macie jakiegoś kryzysu, jeśli chodzi o fizyczne przygotowanie do meczów? Piłkarze Lecha przewyższali Was szybkością.
Być może tak to wyglądało, trudno mi to oceniać z boiska. Ja tylko wiem, ile problemów mieliśmy z powstrzymaniem ataków. Nie wiem, czy to jest kwestia przygotowania fizycznego. Myślę, że nie, że to nasza zła gra, naiwna gra spowodowała, że byliśmy słabsi.
Na ile niepewne interwencje Mariusza Pawełka zaważyły na wyniku meczu? Z każdym kolejnym straconym golem tracił pewność siebie i koncentrację.
To na pewno był bardzo podobny mecz do tego rozgrywanego w poprzednim sezonie. Niestety, z małą zmianą ról. Ale nie winiłbym Mariusza. Cała drużyna zagrała słabo i każdy z nas musi sam uderzyć się w piersi i to przeanalizować. I jeśli winić – to każdy powinien winić siebie.
Czy dacie radę podnieść się psychicznie do czwartku i meczu z Tottenhamem?
Myślę, że nie mamy innego wyjścia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w życiu sportowca zdarzają się ciężkie chwile. Tylko jeśli uda nam się podnieść, to możemy pokazać, że jesteśmy coś warci. Teraz jest taki ciężki moment dla całej drużyny. Musimy podnieść głowy wysoko i walczyć o jak najlepszy rezultat i grę w Londynie.
Ania M.
Fot; Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















