Strona główna » Aktualności » Głowacki: Ta porażka boli

Głowacki: Ta porażka boli

Data publikacji: 27-10-2008 13:45



Kapitan Wisły, Arkadiusz Głowacki, podobnie jak jego koledzy, był bardzo rozczarowany porażką w Warszawie. Z jednej strony przyznał, że drużyna nie powinna tracić tylu goli w tak ważnym spotkaniu, ale z drugiej zauważył brak skuteczności zespołu.

Po raz pierwszy od ponad roku przegraliście mecz ligowy, w którym prowadziliście. Czy taka porażka bardziej boli?
Boli nas to, że wyjeżdżamy z Warszawy bez punktów. Statystyki tu nie mają znaczenia. Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać.

Trener Skorża na konferencji pomeczowej miał do was pretensje o stratę pierwszego gola. Rzeczywiście słusznie?

Zgodzę się z nim. W ogóle nie powinniśmy tracić bramek. Z drugiej strony wiemy, że nie zawsze udaje się nie popełniać błędów. Czasami przeciwnik okazuje się lepszy i strzela bramkę. Mimo straty tych dwóch goli powinniśmy osiągnąć lepszy wynik. Dążyliśmy do wygranej, ale zabrakło nam skuteczności. To też jest powód, dlaczego jesteśmy po tym meczu zawiedzeni.

Nie żal, że nie udało wam się dowieźć prowadzenia do przerwy?
Oczywiście, że jest nam żal. Nie powinniśmy tracić bramki, kiedy około 30 minuty to my strzelamy gola. Nie wszystko da się zaplanować tak, jak się chce. Wiedzieliśmy, że ważne jest to, żeby na przerwę schodzić prowadząc, ale nam się to nie udało. Nic więcej nie da się tu powiedzieć.

Dlaczego mocniej zaczęliście atakować dopiero po stracie drugiej bramki?
To jest sytuacja, w której nie ma się nic do stracenia. Przegrywa się, więc chce się odrobić straty – to tkwi w podświadomości. Drużyna Legii cofnęła się bardziej, a my zaczęliśmy atakować z impetem. Stąd te sytuacje w ostatniej części meczu.

Niedługo udało wam się utrzymać na pozycji lidera.

Musimy wierzyć w to, że ten sezon tak naprawdę dopiero się zaczyna, że mamy szansę obronić mistrzostwo. Po takim meczu jak tutaj trzeba jeszcze bardziej koncentrować się na następnych spotkaniach, w których trzeba zdobywać trzy punkty.

Mało zabrakło, a w ostatniej minucie zaliczyłby pan asystę.
To już jest nieistotne. Nie dało nam to punktów. Gdyby dało, byłoby fajnie, a tak nie jest.

Czy to Jan Mucha wygrał Legii mecz?

Pewnie tak. Trudno to komentować z boiska, jak to wyglądało. Myślę, że widzowie i kibice w ostatnich 20 minutach mogli obserwować kilka bardzo udanych interwencji Janka Muchy. W tych momentach spisał się znakomicie.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA




do góry strony