Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Głowacki: Nie zawsze będzie łatwo i pięknie
Głowacki: Nie zawsze będzie łatwo i pięknie
Data publikacji: 27-09-2007 16:59"Myślę, że powinniśmy się cieszyć, że wygraliśmy, co prawda w rzutach karnych" - powiedział Arkadiusz Głowacki. "Rzeczywiście było ciężko, było nerwowo. I do ostatniego karnego drżeliśmy o wynik" - przyznał też obrońca Wisły.
Wydawało się, że Wisła ma wystarczającą przewagę po pierwszej połowie, że spokojnie dowiezie wynik do końca.
Nam też się tak wydawało. Jeden błąd zadecydował o tym, że Śląsk uwierzył w to, że może ten mecz wygrać. No i rzeczywiście w ostatnich minutach udało im się zremisować. No a później, im dalej w las, tym stwarzali sobie groźniejsze sytuacje.
Co się stało, że graliście tak nerwowo w obronie, przez co Marcin Juszczyk musiał kilka razy bronić w bardzo groźnych sytuacjach?
No cóż, Marcin po to jest, żeby bronił i pomagał drużynie. Nie zawsze będzie łatwo, pięknie i przyjemnie. Ważne, żeby wygrywać, w tym przypadku przechodzić dalej. To nam się udało, ale rzeczywiście było zbyt nerwowo.
Czy ta dogrywka nie będzie miała wpływu na Waszą formę w niedzielnym meczu z Ruchem Chorzów?
Myślę, że nie. Jest kilka dni na to, żeby odnowić się, dojść do siebie. Myślę, że to nie będzie miało większego znaczenia. Chociaż rzeczywiście boisko było ciężkie, błotniste i nogi nieco bolą.
Na kogo chciałby Pan trafić w następnej rundzie Pucharu Polski?
Nie wiem. Na razie mamy mecz z Ruchem i o nim myślimy.
Czy przy rzutach karnych obawialiście się, że któryś z zawodników Wisły może nie wykorzystać swojej szansy?
Wiadomo, jak jest z karnymi - można wygrać, można przegrać. I do końca drżeliśmy o wynik, chociaż wszyscy pewnie wykorzystali swoje "jedenastki".
Jak się grało w takim meczu przyjaźni?
Myślę, że fajnie jest przede wszystkim dla kibiców. Dla zawodników to przede wszystkim walka i tej nie brakowało. Liczy się zwycięstwo i cieszymy się, że kibice jednej i drugiej strony są usatysfakcjonowani - kibice Śląska z tego względu, że bardzo dobrze się zaprezentował, a kibice Wisły, że awansowała dalej.
cypisek
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA
Nam też się tak wydawało. Jeden błąd zadecydował o tym, że Śląsk uwierzył w to, że może ten mecz wygrać. No i rzeczywiście w ostatnich minutach udało im się zremisować. No a później, im dalej w las, tym stwarzali sobie groźniejsze sytuacje.
Co się stało, że graliście tak nerwowo w obronie, przez co Marcin Juszczyk musiał kilka razy bronić w bardzo groźnych sytuacjach?
No cóż, Marcin po to jest, żeby bronił i pomagał drużynie. Nie zawsze będzie łatwo, pięknie i przyjemnie. Ważne, żeby wygrywać, w tym przypadku przechodzić dalej. To nam się udało, ale rzeczywiście było zbyt nerwowo.
Czy ta dogrywka nie będzie miała wpływu na Waszą formę w niedzielnym meczu z Ruchem Chorzów?
Myślę, że nie. Jest kilka dni na to, żeby odnowić się, dojść do siebie. Myślę, że to nie będzie miało większego znaczenia. Chociaż rzeczywiście boisko było ciężkie, błotniste i nogi nieco bolą.
Na kogo chciałby Pan trafić w następnej rundzie Pucharu Polski?
Nie wiem. Na razie mamy mecz z Ruchem i o nim myślimy.
Czy przy rzutach karnych obawialiście się, że któryś z zawodników Wisły może nie wykorzystać swojej szansy?
Wiadomo, jak jest z karnymi - można wygrać, można przegrać. I do końca drżeliśmy o wynik, chociaż wszyscy pewnie wykorzystali swoje "jedenastki".
Jak się grało w takim meczu przyjaźni?
Myślę, że fajnie jest przede wszystkim dla kibiców. Dla zawodników to przede wszystkim walka i tej nie brakowało. Liczy się zwycięstwo i cieszymy się, że kibice jednej i drugiej strony są usatysfakcjonowani - kibice Śląska z tego względu, że bardzo dobrze się zaprezentował, a kibice Wisły, że awansowała dalej.
cypisek
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA






















