Strona główna » Aktualności » Dwie do przerwy, dwie po przerwie

Dwie do przerwy, dwie po przerwie

Data publikacji: 14-08-2008 00:06



4:0 wygrała FC Barcelona z Wisłą Kraków w pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Ten wynik to najniższy wymiar kary, jaki mógł spotkać w środowy wieczór Białą Gwiazdę.

Od początku meczu Barcelona przeszła do natarcia. Atakowała szeroko, co Wiślakom sprawiało dużo problemów. Zawodnicy gospodarzy umiejętnie dublowali pozycje na skrzydłach, dzięki czemu praktycznie w każdej akcji mieli okazję wrzucić piłkę w pole karne. Piłkarze Wisły niestety sprawiali wrażenie, że, mimo próśb trenera Skorży, ulegli magii Barcelony i Camp Nou. Do ataku ruszali góra we czterech, więc osamotniony Paweł Brożek, nawet gdy przejął piłkę, nie miał za bardzo do kogo jej zagrać. „Brozio” zresztą jako jeden z niewielu podszedł bez zbytecznego respektu do rywala. Potrafił wyłuskać piłkę Puyolowi czy Marquezowi, nie bał się wchodzić w drybling z przeciwnikiem.

Z tyłu niestety było dużo gorzej. Raziły przede wszystkim straty nawet tuż przed swoim polem karnym, dzięki którym Barcelona stwarzała sobie bardzo groźne okazje. Pierwsze ostrzeżenie Biała Gwiazda dostała w 14. minucie. Piłka co prawda zatrzepotała w siatce bramki strzeżonej przez Pawełka, ale Marquez był na spalonym. Gol był jednak kwestą czasu – strzelanie na Camp Nou rozpoczęło się w 18. minucie. Prostopadłą piłkę dostał Eto’o i mimo asysty Baszczyńskiego dobrze uderzył w długi róg. Pawełek nie miał szans.

Na 2:0 podwyższył Xavi. Wiślacy, przyzwyczajeni do tego, że w polskiej lidze nikt nie uderza z ponad 20 metrów, nie doskoczyli do pomocnika Barcelony. A ten, jako że miał dużo miejsca na 25 metrze, natychmiast zdecydował się na strzał. Uderzył tak dobrze, że piłka odbiła się od słupka i wpadł do siatki.

Można było odnieść wrażenie, że to pewne prowadzenie uspokoiło Barcę. Wisła zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce, szukała swojej szansy. Wystarczyło jednak 5 minut i gospodarze stwierdzili, że pozwolili Białej Gwieździe na za dużo i znowu zaczął się kocioł pod bramką Pawełka.

Dwa gole padły przed przerwą, dla równowagi więc Barcelona strzeliła dwie bramki po przerwie. W 51. minucie Iniesta mocno zagrał do Eto’o, ten natychmiast odegrał do Henry’ego, który spokojnie przerzucił futbolówkę nad wychodzącym Pawełkiem. Od tego momentu zaczęło się czekanie na kolejną bramkę. Barcelona co rusz dziurawiła obronę Wisły prostopadłymi podaniami. Pawełek miał więc okazję kilka razy wykazać się udanymi interwencjami. Nie dał się pokonać w sytuacjach sam na sam dwukrotnie Inieście, Yaya Toure i Eto’o. Uległ jednak w 83. minucie kameruńskiemu napastnikowi Barcy. Po tym, jak Eto’o wyprzedził Diaza, uderzył w krótki róg, którego bramkarz Wisły nie zdążył obstawić.

4:0 to najniższy wymiar kary dla Wisły. Wystarczy spojrzeć na statystyki – Biała Gwiazda oddała jeden, niecelny, strzał na bramkę przeciwnika. Do zliczenia dobrych i bardzo dobrych okazji, które miała Barcelona w tym meczu, nie starczy palców obu u rąk.

FC Barcelona – Wisła Kraków 4:0 (2:0)
1:0 Eto’o 18’
2:0 Xavi 25’
3:0 Henry 51’
4:0 Eto’o 83’

Barcelona: Valdes – Alves, Puyol, Marquez, Abidal – Xavi, Iniesta, Keita – Pedro (65’ Yaya Toure), Eto’o, Henry (84’ Hleb)

Wisła: Pawełek – Baszczyński, Cleber, Diaz, Piotr Brożek – Łobodziński (84’ Małecki), Sobolewski, Cantoro, Jisak (46’ Zieńczuk), Boguski (68’ Niedzielan) – Paweł Brożek

Żółte kartki: Cantoro (Wisła)
Sędziował: Claudio Cichetta
Widzów: 56 786

M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony