Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Do przerwy 0:1
Do przerwy 0:1
Data publikacji: 04-03-2009 22:27Nie udał się krakowianom rewanż za porażkę w rundzie jesiennej. Pierwszy mecz 1/4 Pucharu Polski pomiędzy Wisłą Kraków a Lechem Poznań zakończył się porażką Białej Gwiazdy 0:1.
Wisła Kraków ligową wiosnę rozpoczęła od falstartu. Remis w Bytomiu nikogo w obozie Białej Gwiazdy nie zadowalał. Trener Maciej Skorża po meczu z Polonią Bytom powiedział, że chciałby widzieć Wisłę grającą tak, jak w drugiej połowie spotkania z bytomianami. Okazja do tego, aby krakowianie pokazali dobrą dyspozycję nadarzyła się właśnie w meczu z Lechem Poznań. Mistrzowie Polski chcieli udowodnić, że nadal mogą być groźni, dodatkowo chcieli też zmazać plamę po porażce z Kolejorzem u siebie 1:4 w rundzie jesiennej. Udawało im się to do 49. minuty meczu.
Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
Pierwsza połowa spotkania była bardzo zacięta. Na boisku nie brakowało niczego, oprócz bramek. Wisła Kraków od początku zaatakowała lechitów, chcąc szybko zdobyć gola. W akcjach gospodarzy brakowało jednak skutecznego wykończenia akcji, których stworzyli sobie niemało, chociaż żadna z nich nie była stuprocentowa.
W ataku Białej Gwiazdy od początku zagrali Beto i Piotr Ćwielong. Żaden z nich nie wpisał się na listę strzelców, ale obaj pokazali się z dobrej strony. Beto w kilku akcjach ogrywał po dwóch, trzech obrońców Lecha, jednak w 27. minucie spotkania nie potrafił wykorzystać świetnego podania Marcina Baszczyńskiego z prawego skrzydła. Brazylijczyk, będąc sam przed Krzysztofem Kotorowskim, zamiast skierować piłkę do bramki, posłał ją wysoko w górę. Ćwielong natomiast tuż przed przerwą mógł otworzyć wynik spotkania, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez Tomasza Bandrowskiego, a dobitka "Baszcza" okazała się nieskuteczna.
Lechici pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie dopiero po 20 minutach. Gdyby nie interwencja Marcina Baszczyńskiego, Semir Stilić mógłby znaleźć się sam na sam z Mariuszem Pawełkiem. Niewidoczny w pierwszej połowie Robert Lewandowski pokazał się dopiero w 45. minucie, kiedy to oddał celny strzał na bramkę Białej Gwiazdy z rogu pola karnego.
Oba zespoły grały uważnie i czekały na potknięcie rywala. Potknięcie nastąpiło w 49. minucie meczu. Robert Lewandowski otrzymał prostopadłe podanie, wyszedł sam na sam z Pawełkiem i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Cała obrona Wisły zatrzymała się w tym momencie, reklamując przyjęcie piłki ręką przez napastnika Lecha. Stracona bramka wyraźnie podcięła skrzydła Wiślakom. Ci cały czas starali się wyrównać, ale brakowało albo szczęścia, albo dokładności. W 53. minucie po strzale Piotra Ćwielonga piłka o centymetry minęła słupek bramki Kotorowskiego. W 78. minucie Semir Stilić wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Marka Zieńczuka, ratując swój zespół od utraty gola.
Lechici wyprowadzali groźne kontrataki. Jeden z nich, przeprowadzony już w doliczonym czasie gry, powinien zakończyć się drugą bramką, ale fantastyczną interwencją popisał się Mariusz Pawełek, który wybił na rzut rożny piłkę po strzale z kilku metrów Semira Stilicia.
Wisła po raz drugi z rzędu przegrywa u siebie z Lechem Poznań. Rewanżowe mecze 1/4 Pucharu Polski zaplanowano na kwiecień, ale piłkarzom Białej Gwiazdy może być trudno odrobić na Bułgarskiej stratę i wyeliminować poznaniaków z Pucharu Polski. Przed nimi na razie mecze w lidze, z Polonią Warszawa i GKS-em Bełchatów, które krakowianie muszą wygrać, żeby myśleć o skutecznej pogoni za rywalami w drodze do tytułu mistrzowskiego.
Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1 (0:0)
0:1 Lewandowski 49'
Wisła Kraków: Pawełek – Baszczyński, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (46' Paweł Brożek), Sobolewski, Diaz, Zieńczuk – Beto (59' Małecki), Ćwielong (59' Boguski)
Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Tanevski, Bosacki, Djurdjevic – Bandrowski, Murawski, Wilk (88' Injać) – Lewandowski, Stilić – Rengifo
Żółte kartki: Diaz (Wisła) - Injać, Kotorowski (Lech)
Sędziował: Robert Małek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
Pierwsza połowa spotkania była bardzo zacięta. Na boisku nie brakowało niczego, oprócz bramek. Wisła Kraków od początku zaatakowała lechitów, chcąc szybko zdobyć gola. W akcjach gospodarzy brakowało jednak skutecznego wykończenia akcji, których stworzyli sobie niemało, chociaż żadna z nich nie była stuprocentowa.
W ataku Białej Gwiazdy od początku zagrali Beto i Piotr Ćwielong. Żaden z nich nie wpisał się na listę strzelców, ale obaj pokazali się z dobrej strony. Beto w kilku akcjach ogrywał po dwóch, trzech obrońców Lecha, jednak w 27. minucie spotkania nie potrafił wykorzystać świetnego podania Marcina Baszczyńskiego z prawego skrzydła. Brazylijczyk, będąc sam przed Krzysztofem Kotorowskim, zamiast skierować piłkę do bramki, posłał ją wysoko w górę. Ćwielong natomiast tuż przed przerwą mógł otworzyć wynik spotkania, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez Tomasza Bandrowskiego, a dobitka "Baszcza" okazała się nieskuteczna.
Lechici pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie dopiero po 20 minutach. Gdyby nie interwencja Marcina Baszczyńskiego, Semir Stilić mógłby znaleźć się sam na sam z Mariuszem Pawełkiem. Niewidoczny w pierwszej połowie Robert Lewandowski pokazał się dopiero w 45. minucie, kiedy to oddał celny strzał na bramkę Białej Gwiazdy z rogu pola karnego.
Oba zespoły grały uważnie i czekały na potknięcie rywala. Potknięcie nastąpiło w 49. minucie meczu. Robert Lewandowski otrzymał prostopadłe podanie, wyszedł sam na sam z Pawełkiem i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Cała obrona Wisły zatrzymała się w tym momencie, reklamując przyjęcie piłki ręką przez napastnika Lecha. Stracona bramka wyraźnie podcięła skrzydła Wiślakom. Ci cały czas starali się wyrównać, ale brakowało albo szczęścia, albo dokładności. W 53. minucie po strzale Piotra Ćwielonga piłka o centymetry minęła słupek bramki Kotorowskiego. W 78. minucie Semir Stilić wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Marka Zieńczuka, ratując swój zespół od utraty gola.
Lechici wyprowadzali groźne kontrataki. Jeden z nich, przeprowadzony już w doliczonym czasie gry, powinien zakończyć się drugą bramką, ale fantastyczną interwencją popisał się Mariusz Pawełek, który wybił na rzut rożny piłkę po strzale z kilku metrów Semira Stilicia.
Wisła po raz drugi z rzędu przegrywa u siebie z Lechem Poznań. Rewanżowe mecze 1/4 Pucharu Polski zaplanowano na kwiecień, ale piłkarzom Białej Gwiazdy może być trudno odrobić na Bułgarskiej stratę i wyeliminować poznaniaków z Pucharu Polski. Przed nimi na razie mecze w lidze, z Polonią Warszawa i GKS-em Bełchatów, które krakowianie muszą wygrać, żeby myśleć o skutecznej pogoni za rywalami w drodze do tytułu mistrzowskiego.
Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1 (0:0)
0:1 Lewandowski 49'
Wisła Kraków: Pawełek – Baszczyński, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (46' Paweł Brożek), Sobolewski, Diaz, Zieńczuk – Beto (59' Małecki), Ćwielong (59' Boguski)
Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Tanevski, Bosacki, Djurdjevic – Bandrowski, Murawski, Wilk (88' Injać) – Lewandowski, Stilić – Rengifo
Żółte kartki: Diaz (Wisła) - Injać, Kotorowski (Lech)
Sędziował: Robert Małek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















