Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Debiutant Kowalski
Debiutant Kowalski
Data publikacji: 23-08-2008 00:21"Jako młody zawodnik Wisły przychodziłem tutaj i marzyłem o tym, żeby kiedyś zagrać w pierwszej drużynie. Dziś się to udało" - mówił po spotkaniu z GKS-em Bełchatów wychowanek Białej Gwiazdy, Mateusz Kowalski, który w piątkowy wieczór po raz pierwszy zagrał w pierwszej drużynie w meczu ligowym.
„Na pewno będę wracał do tego meczu z sentymentem. Będę pamiętał też, że był to udany debiut, bo wygraliśmy” – podkreślał po meczu obrońca Białej Gwiazdy. Po udanym debiucie „Kowal” stał się bohaterem mediów. Zaraz po ostatnim gwizdku udzielił wywiadu Canal+ i Telewizji Publicznej, a potem cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jego wywiad trwał tyle, że inni piłkarze Wisły zdążyli już wyjść z szatni. Kowalski jednak, nie zrażony niczym, odpowiadał na kolejne pytania.
Obrońca Wisły dzielił się przede wszystkim wrażeniami z debiutu. „O tym, że zagram, dowiedziałem się dwie godziny przed meczem na odprawie w hotelu. Wiadomo, że była radość, że mogę się pokazać. Trema większa była chyba w szatni przed wyjściem na rozgrzewkę. Potem jednak to wszystko ze mnie zeszło” – przyznał Mateusz. Decyzja trenera była jednak na tyle zaskakująca dla niego, że nie zdążył o tym poinformować najbliższych. „Tata jest zawsze na meczach, ale nie rozglądałem się po trybunach, więc nie wiem, czy tym razem był” – przyznał Mateusz.
Jeśli chodzi o sam mecz, to Kowalski po raz kolejny miał możliwość zagrać przy doświadczonym obrońcy. Podobnie, jak po meczach Pucharu Ekstraklasy, przyznał, że koledzy bardzo mu pomagali. „Grał obok mnie Cleber, a wiadomo, że on jest bardzo doświadczonym zawodnikiem na tej pozycji. Cały czas mi pomagał, także przed meczem dał mi kilka cennych wskazówek. Podczas meczu natomiast ustawiał mnie, podpowiadał” – opowiadał Mateusz. Swój debiut „Kowal” mógł nawet okrasić bramką. „Miałem dwie okazje do strzelenia gola, ale dwa razy piłkę z nogi zabrał mi „Zieniu”. Tłumaczył potem, że nie krzyczałem – chociaż krzyczałem. Jeszcze miałem jedną sytuację w pierwszej połowie, kiedy uderzałem lewą nogą, ale wyszło z tego podanie do Rafała Boguskiego” – powiedział Kowalski.
Trema debiutanta nie zjadła Kowalskiego na murawie, nie zjadła również w trakcie pomeczowych wywiadów. Na pytanie, czy myśli, że teraz już nie będzie ludzi, którzy patrząc na zdjęcia Wiślaków zapytają: „A kto to?” spoglądając na jego sylwetkę, bez zastanowienia odpowiedział: „A byli tacy?”
Jeśłi chcecie dowiedzieć się więcej o piątkowym debiutancie, zapraszamy do lektury wywiadu, który z Mateuszem przeprowadziliśmy niedawno.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Obrońca Wisły dzielił się przede wszystkim wrażeniami z debiutu. „O tym, że zagram, dowiedziałem się dwie godziny przed meczem na odprawie w hotelu. Wiadomo, że była radość, że mogę się pokazać. Trema większa była chyba w szatni przed wyjściem na rozgrzewkę. Potem jednak to wszystko ze mnie zeszło” – przyznał Mateusz. Decyzja trenera była jednak na tyle zaskakująca dla niego, że nie zdążył o tym poinformować najbliższych. „Tata jest zawsze na meczach, ale nie rozglądałem się po trybunach, więc nie wiem, czy tym razem był” – przyznał Mateusz.
Jeśli chodzi o sam mecz, to Kowalski po raz kolejny miał możliwość zagrać przy doświadczonym obrońcy. Podobnie, jak po meczach Pucharu Ekstraklasy, przyznał, że koledzy bardzo mu pomagali. „Grał obok mnie Cleber, a wiadomo, że on jest bardzo doświadczonym zawodnikiem na tej pozycji. Cały czas mi pomagał, także przed meczem dał mi kilka cennych wskazówek. Podczas meczu natomiast ustawiał mnie, podpowiadał” – opowiadał Mateusz. Swój debiut „Kowal” mógł nawet okrasić bramką. „Miałem dwie okazje do strzelenia gola, ale dwa razy piłkę z nogi zabrał mi „Zieniu”. Tłumaczył potem, że nie krzyczałem – chociaż krzyczałem. Jeszcze miałem jedną sytuację w pierwszej połowie, kiedy uderzałem lewą nogą, ale wyszło z tego podanie do Rafała Boguskiego” – powiedział Kowalski.
Trema debiutanta nie zjadła Kowalskiego na murawie, nie zjadła również w trakcie pomeczowych wywiadów. Na pytanie, czy myśli, że teraz już nie będzie ludzi, którzy patrząc na zdjęcia Wiślaków zapytają: „A kto to?” spoglądając na jego sylwetkę, bez zastanowienia odpowiedział: „A byli tacy?”
Jeśłi chcecie dowiedzieć się więcej o piątkowym debiutancie, zapraszamy do lektury wywiadu, który z Mateuszem przeprowadziliśmy niedawno.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















