Strona główna » Aktualności » Ćwielong: Szkoda, wielka szkoda

Ćwielong: Szkoda, wielka szkoda

Data publikacji: 08-04-2009 21:39



Piotr Ćwielong po meczu z Lechem Poznań był bardzo niepocieszony. "Myślę, że gdybym wykorzystał tą sytuację, to ten mecz inaczej by się potoczył i spokojnie moglibyśmy awansować do tego półfinału. Szkoda, że tak się to potoczyło i po 29 minutach przegrywaliśmy 0:2" - mówił po spotkaniu "Pepe".

Nie zagraliście w tym meczu źle, ale pod względem wyniku jest on całkiem nieudany.
Szkoda, bo zakładaliśmy, że wyjdziemy pressingiem na Lech. To nam się udało. Chcieliśmy szybko strzelić bramkę. Myślę, że gdybym wykorzystał tą sytuację z początku, to ten mecz inaczej by się potoczył i spokojnie moglibyśmy awansować do tego półfinału. Szkoda, że tak się to potoczyło i po 29 minutach przegrywaliśmy 0:2. Graliśmy do końca, pokazaliśmy charakter i myślę, że nie było tak źle.

Przyjęcie piłki w tej sytuacji było bardzo dobre, ale ze strzałem było już gorzej.
Przyjąłem dobrze piłkę na klatkę, ale sam siebie wyprowadziłem z równowagi, no i potem był ten strzał. Po tym meczu myślimy o następnym, z Jagiellonią i w tym spotkaniu będziemy chcieli się odbić i strzelać te bramki.

W niedzielę też mogłeś otworzyć wynik meczu.
Mogłem. Zabrakło trochę szczęścia. Nie wiem, co mam powiedzieć. Miałem te sytuacje, ale ich nie wykorzystałem. Byliśmy bliscy, żeby awansować. Myślę, że każdy się ze mną zgodzi, że byliśmy w tym meczu lepsi od Lecha. Tylko że akurat to oni strzelili dwie bramki.

Po tych dwóch golach dla Lecha znowu daliście się zdominować. Co się stało? Utrata bramek tak Was podłamała?
Nie wiem, dlaczego tak jest. Po straconej bramce trochę dajemy pograć rywalowi, ale z czasem to znowu my kontrolujemy spotkanie. Będziemy to chcieli odbić w sobotę na meczu z Jagiellonią.

Trener Skorża powiedział na konferencji, że drużynie brakuje skutecznych napastników.
Brakuje kropki nad i. Jest jeszcze parę treningów, więc mogę tylko zyskać i jeszcze coś poprawić. W meczu z Jagiellonią chciałbym strzelić i się przełamać.

Teraz wychodzi na to, że brakuje Wam snajpera w typie Pawła Brożka.
Na pewno brakuje nam Pawła. To lider tej drużyny. Ale nie ma go w tym momencie, więc musimy sobie jakoś radzić. Jeśli jeszcze kilka meczów nam nie wyjdzie, to wtedy będziecie mogli mówić, że jest jakiś problem. Graliśmy z Cracovią, strzeliliśmy cztery bramki. Graliśmy z Lechem na wyjeździe, strzeliliśmy bramkę, więc na razie nikt nie może mieć do nas pretensji.

Jak podsumujesz ten wyjazd do Poznania? Na plus, czy na minus?
Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty w meczu ligowym. Jesteśmy lepszą drużyną od Lecha i chcieliśmy ten mecz wygrać. Straciliśmy prowadzenie w końcówce. Chcieliśmy się odbić na pucharze. Według mnie byli spokojnie do ogrania.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony