Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Ćwielong: Brakuje kropki nad
Ćwielong: Brakuje kropki nad
Data publikacji: 20-04-2009 12:09Czterdziesta piąta minuta meczu Wisły z Arką Gdynia. Norbert Witkowski popełnia błąd i podaje piłkę wprost pod nogi Piotr Ćwielonga. "Pepe" mija zawodnika Arki, ale nie trafia do pustej bramki. "Nie wiem, dlaczego nie mogę strzelić" - przyznaje napastnik Białej Gwiazdy.
Fot. Maks Michalczak
Masz chyba pecha. Stwarzasz sobie sytuacje w każdym meczu, niektóre naprawdę bardzo dobre, a mimo to nie udaje Ci się trafić do bramki przeciwnika.
Sam nie wiem, dlaczego tak jest. Z każdym meczem czuję się coraz lepiej, ale nie wiem, dlaczego nie mogę strzelić. Brakuje tej kropki nad „i”, ale najważniejsze, że wygraliśmy ten mecz. ŁKS zremisował na Lechu, Polonia też zremisowała. Cała czołówka, oprócz Legii, straciła punkty, więc przyjechaliśmy tutaj, żeby zdobyć trzy punkty. Udało się. To jest najważniejsze. Obojętnie kto strzela. Wszyscy bronią, wszyscy atakują, więc strzelają też obrońcy.
Wiśle nigdy nie grało się łatwo w Gdyni, a tymczasem w pierwszej połowie nie pozwoliła Arce na nic. Skąd więc wzięła się ta zmiana w przerwie, bo w drugiej połowie graliście już dużo słabiej?
Nie wiem, dlaczego tak było. Mieliśmy założenie, że dalej robimy swoje, to samo, co w pierwszej połowie. Trochę się cofnęliśmy, nie wiem, z czego to wynikało. Wiadomo, że Arka chciała wyrównać, bo potrzebuje tych punktów. Za tydzień mają mecz derbowy, więc ta presja jest bardzo duża. Robili wszystko, żeby osiągnąć ten remis, ale im się nie udało. To my wywieźliśmy trzy punkty.
Czy Arka Was czymś zaskoczyła?
Arka niczym nas nie zaskoczyła, bo mamy dobry sztab szkoleniowy i dobrze rozpracował tego przeciwnika. Wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać ze strony Arki, dlatego pierwsza połowa tak wyglądała. Chcieliśmy za wszelką cenę jak najszybciej strzelić bramkę. Udało się. Chcieliśmy kontrolować to spotkanie i dalej strzelać bramki. Niestety, to już nam się nie udało.
W 45. minucie Norbert Witkowski podał piłkę do Ciebie i miałeś szansę na bramkę. Co się stało w tej sytuacji, że nie strzeliłeś?
Przyjąłem piłkę kolanem. Chciałem go kiwnąć, niestety za mocno wypuściłem sobie piłkę i wyszła za linię. No cóż, tak się zdarza. Myślę, że musimy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, bo w piątek mamy bardzo ważne spotkanie z Górnikiem, który też walczy o utrzymanie i na pewno będzie chciał osiągnąć korzystny wynik. Będzie na pewno ciekawy mecz, ale mam nadzieję, że jak podejdziemy do tego meczu tak, jak do innych, z taką mobilizacją, to powinniśmy wygrać.
Górnikowi już strzeliłeś bramkę – w derbach Śląska, jak grałeś w Ruchu.
No strzelałem, strzelałem.
Pomożesz kolegom z drużyny rozpracować przeciwnika?
Po to przyszedłem tutaj, żeby pomóc drużynie. Naprawdę chciałbym grać jak najlepiej. Cieszę się, że dostaję szansę i chciałbym ją jak najlepiej wykorzystać i strzelać bramki. Wiadomo, że wszyscy chcieliby je zdobywać, na razie udaje się to naszym obrońcom. Skoro czwórka obrońców zdobyło bramki, to teraz zacznie to robić pomoc.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków
Sam nie wiem, dlaczego tak jest. Z każdym meczem czuję się coraz lepiej, ale nie wiem, dlaczego nie mogę strzelić. Brakuje tej kropki nad „i”, ale najważniejsze, że wygraliśmy ten mecz. ŁKS zremisował na Lechu, Polonia też zremisowała. Cała czołówka, oprócz Legii, straciła punkty, więc przyjechaliśmy tutaj, żeby zdobyć trzy punkty. Udało się. To jest najważniejsze. Obojętnie kto strzela. Wszyscy bronią, wszyscy atakują, więc strzelają też obrońcy.
Wiśle nigdy nie grało się łatwo w Gdyni, a tymczasem w pierwszej połowie nie pozwoliła Arce na nic. Skąd więc wzięła się ta zmiana w przerwie, bo w drugiej połowie graliście już dużo słabiej?
Nie wiem, dlaczego tak było. Mieliśmy założenie, że dalej robimy swoje, to samo, co w pierwszej połowie. Trochę się cofnęliśmy, nie wiem, z czego to wynikało. Wiadomo, że Arka chciała wyrównać, bo potrzebuje tych punktów. Za tydzień mają mecz derbowy, więc ta presja jest bardzo duża. Robili wszystko, żeby osiągnąć ten remis, ale im się nie udało. To my wywieźliśmy trzy punkty.
Czy Arka Was czymś zaskoczyła?
Arka niczym nas nie zaskoczyła, bo mamy dobry sztab szkoleniowy i dobrze rozpracował tego przeciwnika. Wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać ze strony Arki, dlatego pierwsza połowa tak wyglądała. Chcieliśmy za wszelką cenę jak najszybciej strzelić bramkę. Udało się. Chcieliśmy kontrolować to spotkanie i dalej strzelać bramki. Niestety, to już nam się nie udało.
W 45. minucie Norbert Witkowski podał piłkę do Ciebie i miałeś szansę na bramkę. Co się stało w tej sytuacji, że nie strzeliłeś?
Przyjąłem piłkę kolanem. Chciałem go kiwnąć, niestety za mocno wypuściłem sobie piłkę i wyszła za linię. No cóż, tak się zdarza. Myślę, że musimy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, bo w piątek mamy bardzo ważne spotkanie z Górnikiem, który też walczy o utrzymanie i na pewno będzie chciał osiągnąć korzystny wynik. Będzie na pewno ciekawy mecz, ale mam nadzieję, że jak podejdziemy do tego meczu tak, jak do innych, z taką mobilizacją, to powinniśmy wygrać.
Górnikowi już strzeliłeś bramkę – w derbach Śląska, jak grałeś w Ruchu.
No strzelałem, strzelałem.
Pomożesz kolegom z drużyny rozpracować przeciwnika?
Po to przyszedłem tutaj, żeby pomóc drużynie. Naprawdę chciałbym grać jak najlepiej. Cieszę się, że dostaję szansę i chciałbym ją jak najlepiej wykorzystać i strzelać bramki. Wiadomo, że wszyscy chcieliby je zdobywać, na razie udaje się to naszym obrońcom. Skoro czwórka obrońców zdobyło bramki, to teraz zacznie to robić pomoc.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków






















