Strona główna » Aktualności » Ciężki los bramkarza

Ciężki los bramkarza

Data publikacji: 18-03-2006 15:27



Radosław Majdan i Mariusz Pawełek co chwila w trakcie sobotniego treningu lądowali na mokrej murawie lub wręcz w błocie. Obaj mówią, że do takiego losu się przyzwyczaili. W takich warunkach bramkarskiego fachu postanowił spróbować też Mauro Cantoro.

"Jest mokro, nieprzyjemnie, ale do tego trzeba się przyzwyczaić. Ponadto piłka sprawia różne psikusy. Najgorsze jest jednak to, że im dłużej trening trwa, tym bardziej jesteśmy przemoczeni. Mamy mokre buty, ubranie, rękawice, także pod koniec zajęć jesteśmy już trochę zmarznięci" – opowiada o ciężkiej doli bramkarza na mokrym boisku Radosław Majdan.
O "psikusach", które sprawia piłka, wie coś Mariusz Pawełek. "Akurat dziś na treningu zdarzyła się taka sytuacja, że wypuściłem piłkę z rąk i po tym padła bramka. Takie przypadki czasem się zdarzają i to wkurza. Nie można jednak się taką jedną sytuacją dołować, tylko trzeba dalej bronić. Zresztą za mną stał trener i pokrzykiwał, że to jest przeszłość i mam bronić dalej" – opowiada o przeżyciach z sobotnich zajęć młodszy z Wiślackich bramkarzy. Okazuje się, że Pawełek lubi bronić w takich ciężkich warunkach: "Można sprawdzić swój chwyt, poprawić swoje poruszanie się. Gdy biega się po tak ciężkim terenie, na pewno też poprawia się siłę. Jak potem będzie sucho, to będziemy frunęli w powietrzu" - żartuje Mariusz.
Radosław Majdan też nie ma zamiaru narzekać. "Ja już się do takiej sytuacji przyzwyczaiłem" – powiedział po treningu. I zaraz dodał: "Tak było od zawsze, od momentu, gdy grałem w juniorach. Pamiętam, jak przynosiłem sprzęt do domu, bo w klubie nam nie prali i moja mama musiała zajechać pralkę piorąc moje rzeczy. To, że jutro zejdę z boiska ubłocony, to akurat najmniejszy problem. Ważne żebym schodził zwycięski."

Jak ciężki jest los bramkarza, postanowił sprawdzić po treningu Mauro Cantoro. Po treningu Argentyńczyk musiał obronić kilka strzałów z dalszej odległości wykonywanych przez Dana Stingaciu, trenera bramkarzy. "Przy tych dwóch strzałach sobie nieźle poradził, ale musi jeszcze trochę popracować" –żartuje Mariusz Pawełek, który oglądał popisy Mauro. Także Radosław Majdan ocenił nowego kolegę po fachu. "Czasami zawodnicy z pola chcą też sprawdzić się na bramce. Kiedyś Kalu Uche pokazywał nam, jak dobrze umie bronić. Widać teraz przyszła kolej na Mauro, żeby "zostać" bramkarzem. Ze strony Mauro nie obawiam się jednak konkurencji. Na pewno ma większe umiejętności jeśli chodzi o rozgrywanie piłki. Myślę, że przy tym zostanie."
Całą sprawę wyjaśnił sprawca zamieszania, czyli Mauro Cantoro: "To był tylko żart. Broniłem tylko raz i koniec. Nie lubię stać na bramce". Majdan i Pawełek mogą więc spać spokojnie.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony