Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Cebanu: Stresu nie było
Cebanu: Stresu nie było
Data publikacji: 08-04-2009 21:12"O tym, że zagram, dowiedziałem się na odprawie przedmeczowej. Stresu nie było, wzrosła odpowiedzialność, bo musiałem wejść na boisko i pomóc drużynie awansować do półfinału Pucharu Polski" - mówił po spotkaniu Pucharu Polski Ilie Cebanu, który w bramce zastąpił kontuzjowanego Mariusza Pawełka.
Lech nie stworzył sobie w tym spotkaniu zbyt wielu okazji. Według Cebanu takie mecze dla bramkarza są trudne. „Takie mecze mają jedną, dwie sytuacje, które decydują o całości – o wyniku. To są mecze, które według mnie są najtrudniejsze dla bramkarza, kiedy piłka rzadko dochodzi do pola karnego. Lepiej zawsze być w grze” – podkreślał Ilie.
Za utratę pierwszego gola bramkarz po części wini siebie. „Przy pierwszej bramce na pewno mogłem się lepiej zachowa ć. Przy drugiej natomiast zrobiłem wszystko, co mogłem – wyszedłem, skróciłem kąt, piłka trafiła mnie w kolano i dlatego na pewno nie leciała w bramkę. Rengifo jednak pierwszy dopadł do dobitki” – mówił Cebanu. Pytany o to, czy w tych sytuacjach nie zawinili obrońcy, którzy zbyt dużo miejsca zostawili Lewandowskiemu, bramkarz odpowiadał: „Kiedy traci się bramkę, to był popełniony jakiś błąd. Piłka nożna jest grą błędów. Wiadomo, że jeśli Lewandowski dwa razy wychodził na pozycję, w której mógł strzelić gola, to ktoś źle się ustawił lub mógł lepiej zagrać. Tak jednak wyszło i nie mamy co teraz tego rozpatrywać. Będziemy to analizowali i w następnych meczach starali się do tego nie dopuścić, tym bardziej, że teraz każdy mecz jest ważny i każde spotkanie musimy wygrywać.” Jeszcze jeden czynnik według Cebanu był ważny w grze defensywnej Wisły. „Brawa dla kibiców Lecha za stworzenie dobrej atmosfery, która utrudniła nam komunikowanie się. Było nam trudno – nie zawsze udawało mi się dokrzyczeć do obrońców. W jakimś procencie tej komunikacji na pewno zabrakło” – mówił Ilie.
Wygląda na to, że i w meczu z Jagiellonią mołdawski golkiper Białej Gwiazdy będzie miał szansę stanąć między słupkami, bo kontuzja Mariusza Pawełka może być poważniejsza. „Bardzo się cieszę, że jest możliwość grania. Nie boję się meczu z Jagiellonią. Źle, że się tak stało Mariuszowi. Daj Bóg, żeby był zdrowy na mecz ligowy, ale jeśli to ja będę miała zagrać, to będę się starał pomóc drużynie wygrać ten mecz. Już teraz myślę o dobrej regeneracji i przygotowaniu się do meczu przeciwko Jagiellonii. Na pewno będziemy się starać grać na zero. Jestem przekonany, że tym razem, leżeli zagram, to mi się to uda” – zaznaczył Cebanu.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Za utratę pierwszego gola bramkarz po części wini siebie. „Przy pierwszej bramce na pewno mogłem się lepiej zachowa ć. Przy drugiej natomiast zrobiłem wszystko, co mogłem – wyszedłem, skróciłem kąt, piłka trafiła mnie w kolano i dlatego na pewno nie leciała w bramkę. Rengifo jednak pierwszy dopadł do dobitki” – mówił Cebanu. Pytany o to, czy w tych sytuacjach nie zawinili obrońcy, którzy zbyt dużo miejsca zostawili Lewandowskiemu, bramkarz odpowiadał: „Kiedy traci się bramkę, to był popełniony jakiś błąd. Piłka nożna jest grą błędów. Wiadomo, że jeśli Lewandowski dwa razy wychodził na pozycję, w której mógł strzelić gola, to ktoś źle się ustawił lub mógł lepiej zagrać. Tak jednak wyszło i nie mamy co teraz tego rozpatrywać. Będziemy to analizowali i w następnych meczach starali się do tego nie dopuścić, tym bardziej, że teraz każdy mecz jest ważny i każde spotkanie musimy wygrywać.” Jeszcze jeden czynnik według Cebanu był ważny w grze defensywnej Wisły. „Brawa dla kibiców Lecha za stworzenie dobrej atmosfery, która utrudniła nam komunikowanie się. Było nam trudno – nie zawsze udawało mi się dokrzyczeć do obrońców. W jakimś procencie tej komunikacji na pewno zabrakło” – mówił Ilie.
Wygląda na to, że i w meczu z Jagiellonią mołdawski golkiper Białej Gwiazdy będzie miał szansę stanąć między słupkami, bo kontuzja Mariusza Pawełka może być poważniejsza. „Bardzo się cieszę, że jest możliwość grania. Nie boję się meczu z Jagiellonią. Źle, że się tak stało Mariuszowi. Daj Bóg, żeby był zdrowy na mecz ligowy, ale jeśli to ja będę miała zagrać, to będę się starał pomóc drużynie wygrać ten mecz. Już teraz myślę o dobrej regeneracji i przygotowaniu się do meczu przeciwko Jagiellonii. Na pewno będziemy się starać grać na zero. Jestem przekonany, że tym razem, leżeli zagram, to mi się to uda” – zaznaczył Cebanu.
M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















