Strona główna » Aktualności » Cantoro - Pressing poskutkował

Cantoro - Pressing poskutkował

Data publikacji: 28-10-2006 22:56



Mauro Cantoro, mimo że w ciągu tygodnia prawie nie ćwiczył, rozegrał dzisiaj pełne dziewięćdziesiąt minut. Jednak - jak sam mówi - nie mógł zawieść kibiców i nie wystąpić.

Mecz ułożył się dla was bardzo dobrze. Pierwsza minuta i od razu bramka.
Dobrze, dobrze…Zaczęliśmy od początku grać pressingiem i to nam dało szybką bramkę. To było bardzo dobre.

Zaraz na początku spotkania zostałeś brutalnie sfaulowany, jednak sędzia nie zauważył tego.
Nie chcę tego tak ujmować. Ja też gram ostro. Czasami ja fauluję, czasami jestem faulowany. Jednak to zdarzenie to jest dla mnie czerwona kartka. Powiedziałem sędziemu, że piłkarz Cracovii zrobił to z premedytacją.

Wiedzieli, że masz chore kolano i chcieli to wykorzystać?
Tak! Na pewno! Ale na szczęście trafił mnie w drugą nogę.

Legia powoli odrabia straty.
Tak, ale nadal jesteśmy pierwsi. Musimy grać dobrze i wtedy na pewno nas nie dogonią.

Dziś na trybunach było gorąco. Grając, zwracacie uwagę na to, co się dzieje na trybunach?
Derby są zawsze takie. Gorąca atmosfera jest bardzo dobra.

W czwartek kolejny mecz w pucharze UEFA.
To będzie zupełnie inny mecz. To jest puchar, a on ma swoje prawa. Jeśli zagramy tak jak dzisiaj, to mamy duże szanse.

Wierzycie w awans?
Mnie jest ciężko powiedzieć. Minimum to remis, to pozwoli nam zachować szanse na awans.

Cleber dziś strzelił dwie bramki, Paweł Brożek jedną.
To dobre dla Clebera  i dla Wisły (śmiech). Sytuację miał też Stanko, gdy złapie rytm to będzie wykorzystywał takie okazje.

Maks Michalczak
fot. Tomasz Sipiera
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony