Strona główna » Aktualności » Boguski: Powołania zależą od gry w klubie

Boguski: Powołania zależą od gry w klubie

Data publikacji: 17-10-2008 09:41



Rafał Boguski po dziesięciu dniach wrócił ze zgrupowania reprezentacji Polski. W meczach co prawda nie zagrał, ale na pewno w trakcie treningów nabrał nowych doświadczeń. Teraz chce się dobrze prezentować w Wiśle, bo to według niego zapewni mu szansę na kolejne powołania.

W jakim humorze wróciłeś ze zgrupowania reprezentacji Polski. Ostatnio chyba miałeś huśtawkę nastrojów?
Tak, na pewno. Po pierwszym meczu była euforia, a po środowym lekka depresja.

Znajdujesz wytłumaczenie dla tego, co stało się w minutę w Bratysławie?
Chyba nie. Mieliśmy chyba jakieś zaćmienie, czy coś podobnego. Do momentu strzelenia bramki Słowacy przecież nie stworzyli żadnej stuprocentowej sytuacji, a tu gol, zaraz drugi i koniec meczu.

Jak wyglądała Twoja praca przez ostatnie 10 dni? Czy treningi na zgrupowaniu były cięższe niż te w Wiśle?
Na pewno było ciężej. Mieliśmy bardzo dużo gier, w których każdy dawał z siebie wszystko. To ma na pewno wpływ na moje samopoczucie. W czwartek trenowałem lżej. Mam nadzieję, że taki wolniejszy dzień dobrze mi zrobi.

Na jakiej pozycji byłeś wystawiany w trakcie tych gier treningowych?
Różnie to wyglądało. Raz byłem cofniętym napastnikiem, raz środkowym pomocnikiem. Czasem byłem wystawiany też na lewej pomocy.

Czyli tak jak w Wiśle?
No tak.

Czy satysfakcjonuje Cię sytuacja, że jesteś stale powoływany na mecze reprezentacji?
Na pewno, jeśli się jedzie na zgrupowanie kadry, to nie jedzie się tylko po to, żeby oglądać kolegów z ławki rezerwowych czy trybun. Na początku, gdy dostałem jedno, a potem drugie powołanie, na pewno świetnie się czułem z tego powodu, że trener mnie zauważył i powołał na ważne mecze. Później, gdy przejeżdżałem na zgrupowanie, nie chciałem zadowolić się tylko tym. Starałem się pokazać selekcjonerowi, że jestem gotowy do gry. W kadrze jest duża rywalizacja, są bardzo dobrzy zawodnicy, czy to z kraju, czy z zagranicy. Na pewno ciężko jest wejść i grać, bo rywalizacja jest ogromna.

Czujesz się po tych dwóch powołaniach na mecze eliminacyjne reprezentantem Polski, który pozostaje w kręgu najbliższego zainteresowania trenera Beenhakkera?
Na pewno nie czuję się pewniakiem. Moje powołania zależą od tego, jak będę wyglądał w klubie. Jeśli w Wiśle będę dobrze grał, a Wisła będzie wgrywała, to będą większe szanse na to, że będę dostawał kolejne powołania na następne zgrupowania. To zależy od mojej dyspozycji.

Jeśli już mowa o Wiśle, to czy po tych ciężkich treningach jesteś gotowy do gry przez 90 minut w sobotę?

Nie wiem, jak jest z moją dyspozycją, bo przez dziesięć dni nie grałem. Do soboty to już będą dwa tygodnie. Tak to jest, że nie wiadomo, co się przez te dwa tygodni zrobiło – czy się poszło do przodu, czy nie. Jeśli wystąpię w meczu z Piastem, wtedy się okaże.

M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony