Strona główna » Aktualności » Błaszczykowski: Liczy się dobro drużyny

Błaszczykowski: Liczy się dobro drużyny

Data publikacji: 12-10-2008 02:20



Jakub Błaszczykowski był bohaterem meczu Polska-Czechy. Asysta oraz bramka byłego pomocnika Wisły sprawiły, że biało-czerwoni mogli się cieszyć ze zdobycia trzech punktów w meczu z trudnym przeciwnikiem.

Gratulacje. Jesteś jednym z głównych autorów wygranej nad Czechami.
Akurat tak się złożyło, że strzeliłem bramkę, podałem Pawłowi. Ale liczy się to, że wygraliśmy. Zawsze powtarzałem, że nie liczy się, kto podaje, kto strzela, ale liczy się dobro drużyny. Wszyscy zawodnicy wygrywają i wszyscy przegrywają
 
Widać było przy tej pierwszej bramce, że dobrze współpracuje Ci się z Pawłem Brożkiem. Przypomina się Wasza wspólna gra w Wiśle.
Nie ma co ukrywać, że dobrze się rozumiemy z Pawłem. Wiem, co zrobi w danej chwili na boisku. Akurat z pożytkiem dla reprezentacji się to kończy.

To zwycięstwo jest takim pozytywnym sygnałem, zwłaszcza po ostatnim zamieszaniu wokół polskiej piłki.
Na pewno jest to miłe, mimo tego, że wiadomo, co ostatnio było przed meczami. Atmosfera wokół reprezentacji nie była za przyjemna. Myślę, że to cechuje dobre drużyny, że potrafią odizolować się od tego i zagrać dobry mecz. Tak samo, jak apelowałem przed meczami, których nie zagraliśmy w wyśmienitym stylu, a zdobyliśmy 4 punkty, tak samo apeluję teraz, żeby nie popadać w samozachwyt.

Porównania do meczu z Portugalią nasuwają się same – nawet bramkę straciliście w końcówce, tak samo jak dwa lata temu.
Oby więcej takich meczów.

Stadion Śląski jest dosyć specyficzny. Dziennikarze zagraniczni mówią, że ciężko się tu gra przeciwnikom Polski. Czy rzeczywiście jest w tu jakaś specjalna atmosfera?
Ciężko mi powiedzieć, bo ja nie grałem nigdy po drugiej stronie barykady. Na szczęście mam możliwość grać tutaj, jak u siebie. Jest tu miła atmosfera, wyniki również potwierdzają to, że jest dobrze.

Lubicie tu grać?
Ja mogę mówić za siebie, ale lubię tu grać. Mimo tego, że za Krakowem też tęsknię.

Na loży prasowej słychać było głosy, że jesteś bohaterem meczu. Jak Ty to ocenisz?
Mogę tylko podziękować za taką ocenę. Nigdy nie oceniałem swojej gry. Myślę, że cała osiemnastka, trenerzy, kibice – wszyscy byli bohaterami. Liczy się to, że zwyciężyliśmy.

Za cztery dni czeka Was mecz ze Słowacją. Wszyscy liczą na to, że potwierdzicie swoją dobrą formę.
Mam taką nadzieję. Życzyłbym sobie, żeby to był taki dobry bodziec do tego, żebyśmy dobrze grać i wygrywać mecze. Na pewno nie będzie łatwo. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to są dopiero trzy mecze, początek drogi. Ale dzisiaj się pocieszymy tym zwycięstwem, a od jutra zaczynamy myśleć o Słowacji.

Śledzisz to, co się dzieje w Wiśle?
Oczywiście, że tak.

Jak ocenisz grę Wisły w Pucharze UEFA i w meczu z Tottenhamem?
Wydaje mi się, że była troszeczkę lepsza. Niezasłużenie odpadła z Tottenhamem, ale cóż, taka przewrotna jest piłka.

Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony