Strona główna » Aktualności » Bilet tak, ale w dwie strony...

Bilet tak, ale w dwie strony...

Data publikacji: 12-05-2006 19:10



Według Dana Petrescu, między nim a Dariuszem Wdowczykiem nie ma wojny psychologicznej. Trener Białej Gwiazdy stwierdził też, że chętnie przyjmie bilet, oferowany mu przez Wdowczyka, ale musi być to bilet w dwie strony i tylko w business class...

- Jak pan oceni sytuację kadrową w Wiśle?
- Nie jest aż tak źle. Mamy 18 zawodników. Każdy z nich jest piłkarzem Wisły i są oni po to, aby występować w drużynie, ale rzeczywiście musimy sobie poradzić z taką a nie inną sytuacją. Nie mogę być zadowolony z tego powodu, że nie ma Pawła Kryszałowicza.

Tak jak już mówiłem - od samego początku w tym fachu potrzeba trochę szczęścia, a tego szczęścia mi i Wiśle brakuje, niemniej jednak jedziemy do Warszawy po to, aby walczyć

- Jak pan odniesie się do ostatnich słów Dariusza Wdowczyka i do tej wojny psychologicznej, która między wami trwa?
- Nigdy nie prowadziłem wojny z trenerem Wdowczykiem, nigdy nie wypowiedziałem jego nazwiska. Po środowym meczu pogratulowałem jego drużynie zdobycia tytułu mistrzowskiego i życzyłem szczęścia w Lidze Mistrzów.

Trener Legii musi być dobrym trenerem, nigdy nie twierdziłem inaczej, nigdy nie wypowiedziałem na jego temat złego słowa. Trenerzy powinni darzyć się wzajemnym szacunkiem i nigdy nie odważyłbym się zaatakować innego trenera, dopóki moje nazwisko nie zostanie wywołane. Trener Wdowczyk musi pamiętać o tym, że to gra dżentelmenów i trzeba umieć przegrywać i wygrywać. Jeśli trener życzy sobie kupować dla mnie bilet do Rumunii, to proszę go jutro, aby kupił mi bilet w dwie strony do Bukaresztu, ponieważ pojadę tam i zamierzam tu wrócić. I powiem mu, żeby to był bilet business class. Zapewne mu się to nie spodoba, pewnie wolałby, żeby to był bilet w jedną stronę, ale ja tu wrócę i w przyszłym sezonie będziemy walczyć.

Trener Wdowczyk powiedział, że ma więcej sukcesów ode mnie w piłce nożnej. Bardzo szanuje go jako trenera, w tym zawodzie osiągnął więcej ode mnie. Ja dopiero od 3 lat jestem trenerem, ale mimo to jestem dumny z tego, co udało mi się w ciągu tych trzech lat osiągnąć.

W pierwszym sezonie mojej pracy wprowadziłem Sportul bez porażki do pierwszej ligi rumuńskiej, drugi sezon zakończyliśmy na miejscu szóstym. W tym momencie zakończyłem z Wisłą sezon na drugim miejscu i uważam, że sukcesy cały czas są jeszcze przede mną.

Mam nadzieję, ze nie muszę porównywać kariery piłkarskiej mojej i trenera Wdowczyka, ponieważ wyliczanie zajęłoby mi wiele czasu. Grałem dwa razy na mistrzostwach świata, dwa razy na mistrzostwach Europy, w Lidze Mistrzów, w Pucharze Zdobywców Pucharów, w pucharze ligi i w pucharze Anglii i być może trener Wdowczyk musiałby się ponownie narodzić, aby to wszystko osiągnąć.

Jutro, bez względu na wynik, czy wygramy, czy przegramy czy tez będzie remis, chciałbym aby konferencja była wspólna. Chciałbym uścisnąć dłoń trenerowi Wdowczykowi i pogratulować sukcesów, jakie osiągnęła Legia.

Szczerze życzę mu szczęścia w europejskich pucharach, ponieważ będzie reprezentował Polskę, a Polsce potrzeba punktów. Tak jak Legia musi dobrze grać w Lidze Mistrzów tak i Wisła musi grać dobrze w europejskich pucharach.

W okresie który jest za nami, polski futbol nie prezentował się za dobrze w porównaniu z Europą, jednak mam nadzieję że w zbliżającym się czasie ta sytuacja się zmieni.

- Czy słyszał pan o takim piłkarzu jak Wdowczyk, kiedy jeszcze pan grał w piłkę nożną?
- Nie.

- Po ostatnim meczu zawodnicy nie będą mieli urlopu, tylko będą jeszcze 2 tygodnie wspólnie trenowali. Skąd taki pomysł? Czy to z powodu zajęcia drugiego miejsca?
- Bez względu na miejsce, które zajęlibyśmy w lidze i tak planowaliśmy takie zakończenie sezonu.

- Czy będą wtedy rozgrywane jakieś sparingi?
- Wstępnie planowaliśmy rozegranie kliku sparingów. Jednak ze względu na kontuzje części zawodników oraz grę innych w drugiej drużynie w celu utrzymania w trzeciej lidze nie będziemy mogli rozegrać takich spotkań.

- Kiedy powie pan coś więcej na temat transferów?
- Będę rozmawiał o transferach, ale dopiero po spotkaniu z właścicielem, które nastąpi w przyszłym tygodniu. Nie mogę powiedzieć, kiedy dokładnie ono się odbędzie.

- Czy gra przeciwko Legii na jej stadionie, przy warszawskich kibicach nie będzie problemem?
- Nie wydaje mi się, aby kibice byli problemem. Gra przy pełnych trybunach to chyba najlepsze, co może zdarzyć się w futbolu, ponieważ jest to mobilizujące. Na pewno przewagą Legii będzie to, że mają już zapewniony tytuł i będą mocniejsi psychicznie

- Czy zwycięstwo nad Legią będzie w pewnym sensie nagrodą pocieszenia?
- Każdy mecz pomiędzy Wisła a Legią to wielkie wydarzenie zarówno dla klubów, kibiców i piłkarzy. Na pewno zwycięstwo pozwoli nam się udać na urlop ze świadomością, że zrobiliśmy coś dobrego.

- Przygotował pan zespół do obrony stałych fragmentów gry?
- Nie było na to specjalnie czasu, aby przygotować drużynę na obronę stałych fragmentów gry, zwłaszcza po ostatnim meczu. Trzeba przyznać, że najprawdopodobniej Legia zdobyła mistrzostwo po stałych fragmentach gry, jednak nie sądzę, aby taka sytuacja powtarzała się rok po roku.

- Oglądał pan poprzednie spotkania Wisły z Legią w Warszawie?
- Nie widziałem tych spotkań i nie znam wyników, oprócz ostatniej konfrontacji. Jutro nie będzie grała historia - zmieniają się trenerzy, piłkarze i strategie, ważne będzie to co stanie się na boisku.

- Kto zastąpi Pawła Kryszałowicza w ataku?
- Nie mamy zbyt wielu napastników w składzie, mogę zdecydować się tylko na Piotra Brożka, Paulistę czy młodego Rafała Boguskiego i z nich wybiorę zawodników, którzy zagrają w jutrzejszym spotkaniu.

- Czy da pan szansę na grę Adamowi Kokoszce?
- Jutro nie mamy nic do stracenia. Kokoszka jest przyszłościowym zawodnikiem, jeżeli zajdzie taka potrzeba, to zagra jutro.

fot. Tomasz Sipiera
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony