Strona główna » Aktualności » Baszczyński: Jest mi głupio

Baszczyński: Jest mi głupio

Data publikacji: 23-11-2008 22:38



Mecz ze Śląskiem Wrocław był ostatnim ligowym spotkaniem w tym roku, w którym zagrał Marcin Baszczyński. Kapitan Wisły dostał czerwoną kartkę i nie zagra ani przeciwko Ruchowi Chorzów, ani przeciwko Odrze Wodzisław.

„Nasza gra wyglądała podobnie jak w ostatnich meczach. To my dominowaliśmy, my stwarzaliśmy sytuacje, a bramkę strzelił Śląsk. Później, w drugiej połowie było podobnie. My nie potrafiliśmy swoich sytuacji zamienić na bramki. Gdy strzeliliśmy tą kontaktową i wydawało się, że jest jeszcze szansa, to nastąpiła ta głupia, nieszczęsna sytuacja, w której również brałem udział. Niestety, drużyna nie była w stanie wygrać. Po tym zajściu nie było już szans na jakiś korzystny wynik. Powinniśmy wcześniej coś strzelić. To nam się znowu nie udało. Chyba ta nerwowość się udzieliła wszystkim” – powiedział Marcin Baszczyński po meczu.

Obrońca krakowskiej Wisły był jednym z negatywnych bohaterów tego spotkania. W 77. minucie dostał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Wcześniej popełnił poważny błąd przy drugiej bramce dla Śląska Wrocław. „Z takimi sytuacjami było u mnie w porządku prawie od roku. Dzisiaj niestety dałem się sprowokować i to był mój duży błąd. Niestety zapomniałem, że ten pan sędzia wiele razy pokazał, że nie potrafi wytrzymać ciśnienia spotkania. A ja dałem się sprowokować i biję się w pierś z tego powodu, bo jest mi głupio” – tłumaczył się po meczu „Baszczu”.

„Po meczu sędzia powiedział, że czuł się przez nas w jakiś sposób atakowany. Sytuacje, w których Radek dostał kartki były dziwne, a ja poniekąd stając w obronie, źle się zachowałem i poniosłem konsekwencje. Wiadomo, że jakbym nie dał argumentu sędziemu, to by go nie wykorzystał. To jest moja wina i w żaden sposób nie mogę się tłumaczyć. Obojętnie, co się wydarzyło, sędzia gwizdnął i nawet gdyby to była błędna decyzja, my nie mamy prawa tego komentować” – mówił kapitan Białej Gwiazdy.

”Mam nadzieję, że ta kara, która mi się w sumie należy, nie będzie za wysoka. Kara nas nie minie i na pewno jutro się o niej dowiemy. Na pewno z pokorą ją przyjmiemy i zapłacimy, co będzie trzeba” – dodał.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony