Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Baszczyński: Chyba muszę się przekonać
Baszczyński: Chyba muszę się przekonać
Data publikacji: 05-04-2009 22:19"Zawsze mówię, że chcemy wygrywać. Prowadziliśmy długo i uważam, że straciliśmy te dwa punkty. Mimo, że w końcówce graliśmy w osłabieniu, to taka bramka przy naszej ofiarnej obronie nie powinna paść. W szatni było widać, że to nas boli" - mówił po meczu Marcin Baszczyński.
Znowu mimo obaw udało się zagrać bardzo dobry mecz na środku obrony.
Cieszę się, bo znowu to była jakaś niewiadoma. Muszę się chyba przekonać do tego, że spokojnie mogę sobie radzić w środku, bo to jest dobra alternatywa dla mnie. Trudny przeciwnik, trudny mecz, a jednak z mojej strony wyglądało to całkiem, całkiem.
Chyba będzie się trzeba rzeczywiście przekonać, bo w następnym meczu ligowym zabraknie tym razem Arkadiusza Głowackiego.
No tak, już myślałem o tym. Jest jeszcze rewanż pucharowy tutaj, a dopiero potem mecz ligowy. Chyba będę musiał Tomka Frankowskiego trochę skopać. (śmiech)
Ciężko grało się przeciwko Lewandowskiemu?
Na pewno. To w końcu reprezentant Polski, chłopak o dużych możliwościach. Pewnie reprezentacja będzie miała z niego duży pożytek w przyszłości. Lech gra takim systemem z podwieszonym Stiliciem i to też jest zadaniem stoperów, żeby niejako ograniczyć jego pozycję na boisku. Dziś się to nawet udawało. Lech chyba tylko raz w pierwszej połowie, kiedy złamaliśmy trochę linię, z akcji zagroził nam. Oczywiście ze stałych fragmentów gry stwarzali sobie szanse, ale z akcji było z naszej strony dobrze.
Gdyby jednak nie ten faul Głowackiego, to pewnie Lech zdobyłby gola z gry.
Tak, Arek musiał faulować, to było jedyne wyjście. Nikt z nas nie zdążyłby z asekuracją. Taka bramka nie powinna nam się przydarzyć, bo piłka przeszła pod murem. To musi być szczelna ściana.
Podobno Arboleda nieźle namieszał a waszym murze.
Nie widziałem tego, ale koledzy w szatni mówił, że mocno się przepychał. My jednak powinniśmy mocno stać w murze.
Jakie wnioski po tym meczu wyciągniecie przed środowym starciem w Pucharze Polski?
Lech praktycznie niczym nas nie zaskoczył. Byliśmy przygotowani na to, co grali poznaniacy. Trochę nas chyba uspokoiła albo uśpiła ta bramka, aczkolwiek mieliśmy też za zadanie spróbować grać na swojej połowie i szukać kontr. To wyjście z kontratakiem musimy poprawić, bo były ku temu okazje, a z naszej strony było za nerwowo.
M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Cieszę się, bo znowu to była jakaś niewiadoma. Muszę się chyba przekonać do tego, że spokojnie mogę sobie radzić w środku, bo to jest dobra alternatywa dla mnie. Trudny przeciwnik, trudny mecz, a jednak z mojej strony wyglądało to całkiem, całkiem.
Chyba będzie się trzeba rzeczywiście przekonać, bo w następnym meczu ligowym zabraknie tym razem Arkadiusza Głowackiego.
No tak, już myślałem o tym. Jest jeszcze rewanż pucharowy tutaj, a dopiero potem mecz ligowy. Chyba będę musiał Tomka Frankowskiego trochę skopać. (śmiech)
Ciężko grało się przeciwko Lewandowskiemu?
Na pewno. To w końcu reprezentant Polski, chłopak o dużych możliwościach. Pewnie reprezentacja będzie miała z niego duży pożytek w przyszłości. Lech gra takim systemem z podwieszonym Stiliciem i to też jest zadaniem stoperów, żeby niejako ograniczyć jego pozycję na boisku. Dziś się to nawet udawało. Lech chyba tylko raz w pierwszej połowie, kiedy złamaliśmy trochę linię, z akcji zagroził nam. Oczywiście ze stałych fragmentów gry stwarzali sobie szanse, ale z akcji było z naszej strony dobrze.
Gdyby jednak nie ten faul Głowackiego, to pewnie Lech zdobyłby gola z gry.
Tak, Arek musiał faulować, to było jedyne wyjście. Nikt z nas nie zdążyłby z asekuracją. Taka bramka nie powinna nam się przydarzyć, bo piłka przeszła pod murem. To musi być szczelna ściana.
Podobno Arboleda nieźle namieszał a waszym murze.
Nie widziałem tego, ale koledzy w szatni mówił, że mocno się przepychał. My jednak powinniśmy mocno stać w murze.
Jakie wnioski po tym meczu wyciągniecie przed środowym starciem w Pucharze Polski?
Lech praktycznie niczym nas nie zaskoczył. Byliśmy przygotowani na to, co grali poznaniacy. Trochę nas chyba uspokoiła albo uśpiła ta bramka, aczkolwiek mieliśmy też za zadanie spróbować grać na swojej połowie i szukać kontr. To wyjście z kontratakiem musimy poprawić, bo były ku temu okazje, a z naszej strony było za nerwowo.
M. Górski
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















