Strona główna » Aktualności » Baszczyński: Cała obrona spisała się dobrze

Baszczyński: Cała obrona spisała się dobrze

Data publikacji: 12-04-2009 00:58



"Cała obrona spisała się dobrze. Asekuracja była taka, jaka być powinna i dlatego Jagiellonia nie stworzyła zbyt wielu okazji" - opisał grę bloku defensywnego Marcin Baszczyński po meczu z Jagiellonią Białystok.

Marcin Baszczyński po raz kolejny udowodnił, że świetnie radzi sobie w roli środkowego obrońcy. Jego współpraca z Marcelo układała się równie udanie jak w parze z Arkadiuszem Głowackim. „Myślę, że razem z Marcelo wywiązaliśmy się z naszych zadań bardzo dobrze. Ani „Franek” nie pograł, a zmiana Grosickiego mówi sama za siebie. To spotkanie im nie wyszło” – mówił obrońca.

Nie tylko gra w defensywie, ale i skuteczność Baszczyńskiego mogły w tym spotkaniu imponować. To właśnie po jego golu Wisła zdobyła komplet punktów, tak potrzebnych w walce o tytuł.. "Cieszę się bardzo z tego gola. Ostatnio ciężar strzelania bramek biorą na siebie obrońcy, ale to dobrze. To ważne, że ta bramka dała nam trzy punkty" - powiedział zadowolony z sukcesu drużyny defensor Wisły. "Było jednak ciężko. Ten mecz dużo wcześniej już mógłby być spokojny. Trochę zawiodła nas skuteczność, sytuacji było mnóstwo. Nie udało się wcześniej uspokoić gry, ale summa summarum, Święta są spokojne" - dodał.

Sam sposób zdobycia bramki przez popularnego "Baszcza" był niecodzienny. Piłkarz jednak nie określa strzelonego gola mianem „zamierzonego”. „Tak akurat wyszło. Radek Sobolewski przedłużył tą piłkę, ona już spadała, a moje intuicyjne zagranie sprawiło, że ona wpadła do bramki”.

Dyspozycja Mariusza Pawełka w bramce była bezbłędna. Pomimo kłopotów z kolanem, golkiper rozegrał całe spotkanie. Czy jednak Wiślacy nie obawiali się, że w ostatniej chwili przed meczem może jednak dojść do zmiany i wejścia Ilie Cebanu? "Nie było takiej niepewności. Większa niepewność była w momencie, że podczas któregoś z wybić piłki coś się Mariuszowi nie przydarzy. Wiadomo, jak to jest z kolanem. Czasami gdzieś ta piłka odskoczy i może być różnie. Mariusz wytrzymał całe spotkanie, bronił pewnie, wprowadzał spokój i to było dobre. Czuł się pewnie" - chwalił postawę bramkarza Białej Gwiazdy Baszczyński.

Końcówka meczu była jednak nerwowa. Podopieczni Maciej Skorży stworzyli masę sytuacji, a jednak wynik nie uległ zmianie. Niepokój w ostatnich minutach spotkanie potwierdził obrońca Wiślaków. "Nie pamiętam takiego spotkania, kiedy strzeliliśmy tak szybko bramkę, a wygraliśmy tylko 1:0. Te niewykorzystane sytuacje wprowadziły niepokój. Później Jagiellonia postawiła już wszystko na jedną kartę i jeden ze stoperów poszedł do przodu. Miał wybijać piłki. Czasem z takiego chaosu może się coś stworzyć, stąd niepokój z naszej strony. My się wybroniliśmy z tego bezbłędnie i cieszymy się z tego. Mamy radosne Święta" - zakończył optymistycznie gracz tego meczu, Marcin Baszczyński.
 
Daniel
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony