Strona główna » Aktualności » 90 procent mistrzostwa

90 procent mistrzostwa

Data publikacji: 10-05-2009 22:32



W sobotę Marek Zieńczuk powiedział nam, że zwycięzca tego spotkania w 90 procentach zapewni sobie mistrzostwo. Wisła więc po wygranej z Legią jest w tych 90 procentach mistrzem i teraz trzeba dołożyć do tego jeszcze tylko 10 procent. Tylko, a raczej aż, bo trzeba wygrać trzy ostatnie mecze, w tym dwa na wyjeździe.

Fot. Grzegorz Czop Fot. Grzegorz Czop

Dla wielu dziennikarzy, ekspertów i kibiców zwycięstwo Legii lub nawet remis w niedzielnym szlagierze niemal zapewniało jej tytuł mistrzowski. Aby do tego nie dopuścić, to Wisła musiała wygrać. Po pierwszych 45 minutach wydawało się, że Biała Gwiazda plan wykona z łatwością. Podopieczni trenera Jana Urbana nawet nie zagrozili bramce strzeżonej przez Mariusza Pawełka, a statystyki strzałów wykazywały miażdżącą przewagę gospodarzy. Wisła oddała 9 strzałów, w tym jeden zakończony bramką, a Legia - zaledwie jeden, i to taki, który nawet nie dotarł do bramki.

Od początku spotkania Wiślacy zaatakowali bramkę Legii. Goście tylko się bronili przed naporem piłkarzy z grodu Kraka i tylko własnej nieskuteczności gospodarze mogli zawdzięczać to, że w pierwszej połowie strzelili tylko jedną bramkę. W 28. minucie meczu Paweł Brożek nie zdołał wykorzystać błędu Macieja Rybusa, który podał mu piłkę. Minutę później Patryk Małecki trafił w boczną siatkę bramki Legii. W 35. minucie to samo zrobił Piotr Brożek.

27. kolejka. Wisła - Legia 1:0. Skrót meczu



Wisła wyszła na prowadzenie w 36. minucie pierwszej połowy. Po rzucie rożnym, wykonywanym przez piłkarzy Białej Gwiazdy, piłkę przejęli legioniści. Chwilę później odebrali ją zawodnicy Wisły. Rafał Boguski zagrał szybko do Marcelo, który pozostał jeszcze na połowie Legii po wcześniejszym kornerze, a ten precyzyjnym strzałem z ok. 12 metrów umieścił piłkę w siatce, wprawiając w szał radości 16 000 kibiców, zgromadzonych na stadionie przy ul Reymonta.

W drugiej części meczu gra się wyrównała i tym razem to Legia może żałować niewykorzystanych okazji. W 61. minucie spotkania piłka po atomowym strzale Takesure'a Chinyamy przeszła tuż obok słupka bramki Wisły. Gospodarze grali w tym momencie w osłabieniu, bo za linią boczną opatrywany był Rafał Boguski, który już jednak na boisko nie wrócił.

Na 17 minut przed końcem meczu mogło być 1:1, ale Mariusz Pawełek wybronił w wyborny sposób dobitkę Macieja Rybusa z kilku metrów. Kilkadziesiąt sekund później Chinyama nie trafił do pustej bramki.

Mimo naporu Legii, w 80. minucie Wiślacy mogli dobić rywali, ale Paweł Brożek, po podaniu od Marka Zieńczuka, o centymetry minął się z piłką w polu karnym gości. Warszawska Legia w doliczonym już czasie gry mogła odpowiedzieć trafieniem, ale w zamieszaniu pod bramką Pawełka jeden z piłkarzy drużyny Jana Urbana posłał piłkę nad bramką.

Wojnę nerwów wygrali Wiślacy i to oni zasiedli z powrotem na fotel lidera. Radość po wygranej mąci jednak problem z kontuzjami. Nie tylko Rafał Boguski musiał zejść w trakcie meczu z boiska z powodu urazu, ale również Marcelo i Radosław Sobolewski. Urazy tej dwójki są jednak mniejsze niż kontuzja Boguskiego.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 1:0 (1:0)
1:0 Marcelo 36'

Wisła Kraków: Pawełek - Singlar, Marcelo (79' Jirsak), Głowacki, Piotr Brożek - Małecki, Sobolewski (70' Cantoro), Diaz, Zieńczuk - Boguski (66' Ćwielong), Paweł Brożek

Legia Warszawa: Mucha - Descarga (46' Komorowski), Choto, Astiz, Kiełbowicz (61' Jarzębowski)- Giza, Iwański, Borysiuk (73' Radovic), Rybus - Roger - Chinyama

Żółte kartki: Giza, Descarga, Astiz, Roger (Legia)
Sędziował: Robert Małek (Zabrze)
Widzów: 15 500

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony