Strona główna » Aktualności » 4. kolejka T-Mobile Ekstraklasy - podsumowanie

4. kolejka T-Mobile Ekstraklasy - podsumowanie

Data publikacji: 17-09-2012 20:35



Po czwartej kolejce T-Mobile Ekstraklasy jedyną niepokonaną drużyną w lidze jest Widzew Łódź, który ma na koncie komplet punktów. Pierwsze zdobycze punktowe mają na swoim koncie Ruch oraz Korona. Czwarta seria gier zostanie jednak zapamiętana głównie ze względu na pomyłki sędziowskie, które miały duży wpływ na wyniki.


14 września, piątek
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław 1:1

Pierwsi na ligowe boiska po przerwie na mecze reprezentacji wrócili zawodnicy Podbeskidzia i mistrza Polski, Śląska Wrocław. Był to też debiut nowego szkoleniowca wrocławian, Stanislawa Levego. Spotkanie dobrze rozpoczęło się dla gości, którzy prowadzili od 7. minuty po golu Waldemara Soboty. Gospodarze w pierwszej połowie niewiele mieli do powiedzenia, ale w drugiej części rywalizacji udało im się wyrównać dzięki trafieniu Kamila Adamka, który na boisku pojawił się kilkadziesiąt sekund wcześniej. Końcówka dostarczyła kibicom sporo emocji – najpierw w 75. minucie za drugą żółtą kartkę z boiska musiał zejść Juraj Dancik, a w 81. minucie to samo spotkało Fabiana Pawelę. Podbeskidzie jednak, grając w dziewiątkę, obroniło cenny remis z aktualnym mistrzem Polski.

Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:0
Więcej o tym meczu można przeczytać tutaj.

15 września, sobota
Polonia Warszawa – Jagiellonia Białystok 1:1
Po meczu z Jagiellonią piłkarze Czarnych Koszul czuli się oszukani przez trójkę sędziowską, prowadzącą spotkanie. Co prawda to drużyna z Białegostoku jako pierwsza zdobyła bramkę po golu niezawodnego Tomasza Frankowskiego, ale w 42. minucie Robert Małek nie uznał wyrównującego trafienia Daniela Gołębiewskiego, opierając się na sygnalizacji pozycji spalonej przez sędziego asystenta. Powtórki pokazały, że strzelec na spalonym nie był. Po przerwie arbiter główny popełnił kolejny błąd – w 68. minucie ręką w polu karnym Jagiellonii zagrał Luka Pejović, ale Małek i w tej sytuacji nie użył gwizdka i nie podyktował rzutu karnego dla Polonii. Na jedenaście minut przed końcem spotkania Czarne Koszule wreszcie trafiły do bramki rywali dzięki strzałowi Tomasza Brzyskiego z rzutu wolnego.

Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 1:2
Biało-Zieloni w tym sezonie jeszcze u siebie nie wygrała. Mecz z Piastem miał być tym, w którym Lechia odniesie pierwsze zwycięstwo na swoim stadionie, ale to gliwiczanie cieszyli się z trzech punktów – pierwszych wywalczonych przez nich na wyjeździe. Po pierwszej połowie Lechia prowadziła 1:0 po golu Traore, ale w drugiej połowie Piast wziął się do odrabiania strat – w 55. minucie bramkę na 1:1 zdobył Ruben Jurado, a wygraną swojej drużynie zapewnił w 86. minucie Tomasz Podgórski.

Ruch Chorzów – Korona Kielce 1:1
Obie drużyny do tego meczu przystępowały z zerowym dorobkiem punktowym, obie liczyły na przełamanie i… obie mogą dopisać sobie po spotkaniu po jednym oczku. Remis jednak nie zadowolił żadnej ze stron, bo zmienił niewiele w ich sytuacji w tabeli. Pierwszy gol padł szybko, bo już w 12. minucie po trafieniu Pavola Stano z Korony Kielce. Jeszcze przed przerwą Arkadiusz Piech wykorzystał podanie Marka Zieńczuka z rzutu rożnego i wyrównał na 1:1. „Zieniu” mógł zostać bohaterem chorzowian, ale pomocnik Niebieskich nie wykorzystał na początku drugiej połowy rzutu karnego. W tym meczu nie padło już więcej goli i Ruch musiał podzielić się z Koroną punktami.

16 września, niedziela
KGHM Zagłębie Lubin – Widzew Łódź 0:1

Widzew jest rewelacją tego sezonu, co potwierdził w kolejnym meczu, zgarniając po raz czwarty z rzędu całą pulę. Drugą bramkę w obecnych rozgrywkach zdobył 19-letni Alex Bruno, który przed dwoma tygodniami zapewnił swojej drużynie wygraną w pojedynku z GKS-em Bełchatów. Dotychczasową pracę trenera widzewiaków, Radosława Mroczkowskiego, docenili inni szkoleniowcy oraz kapitanowie ligowych drużyn, wybierając go na Trenera Sierpnia.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 2:2
Legioniści, obok Widzewa, byliby drugą drużyną w lidze z kompletem zwycięstw, gdyby tylko wygrali w Zabrzu. Realizację tego planu rozpoczęli dobrze – w 4. minucie po błędzie Łukasza Skorupskiego piłkę do siatki zabrzan z kilku metrów wpakował Marek Saganowski. Aż do 81. minuty trzy punkty należały do Legii, ale wtedy Przemysław Oziębała wykorzystał podanie Seweryna Gancarczyka i zdobył wyrównującą bramkę. Remis utrzymał się przez trzy minuty – w 84. minucie Dominik Furman zaskoczył bramkarza Górnika strzałem z ponad 30 metrów, i znowu szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść drużyny z Warszawy. Zabrzanie nie załamali się i w doliczonym czasie gry znowu doprowadzili do remisu po strzale głową Adama Dancha. Najciekawsze spotkanie 4. kolejki zakończyło się więc wynikiem 2:2.

17 września, poniedziałek
PGE GKS Bełchatów – Lech Poznań 0:1
Faworytem spotkania w Bełchatowie był Kolejorz, i chociaż nie zachwycił, to zrobił swoje i ograł GKS. Mecz wcale nie musiał zakończyć się wygraną gości, bo gospodarze mieli swoje szanse na gole. W 19. minucie pomocnik bełchatowskiej drużyny, Miroslav Bożok, trafił w słupek, a w 61. minucie Paweł Buzała w świetnej sytuacji trafił prosto w bramkarza Lecha. Lechici również mieli swoje okazje, a jedną z nich na bramkę i trzy punkty zamienił w 66. minucie Bartosz Ślusarski. Już w doliczonym czasie gry czerwoną kartką został ukarany zawodnik GKS-u, Raul Gonzalez Guzman, ale nie miało to już wpływu na wynik. Lech po dzisiejszym zwycięstwie zrównał się w tabeli z punktami z Legią.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony