Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
40 minut z bramkarzami
Data publikacji: 06-07-2012 20:14Podczas zgrupowania w Wielkopolsce drużyna Wisły Kraków pracuje głównie nad wytrzymałością. Nad tym samym, tylko w nieco inny sposób niż zawodnicy z pola, pracują bramkarze Białej Gwiazdy.
Dzisiaj trener Primel oraz Sergei Pareiko, Milan Jovanić, Michał Miśkiewicz i Jan Kocoń ćwiczyli na boisku bocznym w Międzychodzie osobno przez około 40 minut. Najpierw pod okiem trenera Primela mieli kilkuminutową rozgrzewkę. „Zazwyczaj jesteśmy na niej sami, bo trening bramkarzy jest trochę lżejszy. Więcej zajęć mają zawodnicy z pola” - powiedział trener. Szkoleniowiec przygotował dla swoich podopiecznych potrzebne do treningu akcesoria: pachołki oraz tyczki. Ustawił je między słupkami bramki, a golkiperzy musieli w różny sposób przemieszczać się między nimi, jednocześnie broniąc strzały. Jedno z ćwiczeń zakładało, że trójka golkiperów wymienia między sobą podania, a czwarty musiał w wybranym przez siebie momencie przeciąć podanie i złapać futbolówkę. Inne z kolei polegało na tym, że bramkarz, który nie złapał piłki po jednym strzale, musiał wybronić dobitkę kolegi, stojącego kilka metrów od linii bramkowej.
Zapraszamy do oglądania zdjęć z piątkowego treningu
„Zawodnicy pracują nad wytrzymałością, robią coś z piłką. My podobnie. Na razie nie skupiamy się na taktyce czy szeroko pojętej technice. Wykonujemy ćwiczenia, które są zakończone strzałem, upadkiem, różnymi zabawami, które pozwalają zapomnieć o zmęczeniu wykonanym wcześniej zadaniem. Teraz jesteśmy na etapie ogólnej poprawy dyspozycji tlenowej, wytrzymałości” - wyjaśniał Paweł Primel.
Po raz pierwszy na obozie z drużyną przebywają Michał Miśkiewicz oraz Jan Kocoń. O ile Janek jest znany szkoleniowcowi Wisły, bo trenował już kilka razy z pierwszą drużyną, o tyle Michał jest nowym zawodnikiem. „Każdy ma swoje spostrzeżenia na temat tego, jak bramkarz powinien się zachowywać technicznie, co poprawić. Wspólnie doszliśmy do pewnych wniosków i pracujemy nad pewnymi elementami, żeby poprawić jego formę” - stwierdził Primel.
A jakie wrażenia ma Michał Miśkiewicz, który do tej pory nie miał okazji sprawdzić, jak wyglądają polskie przygotowania do sezonu? „Z reguły przygotowania zależą od trenera, aczkolwiek myślę, że te w Polsce i we Włoszech są bardzo podobne. Na początku faktycznie pracuje się nad tą wytrzymałością, żeby później włączyć większy bieg. Treningi mogą się różnić rzeczami technicznymi, ale podstawa jest taka sama, jeśli chodzi o bramkarzy” - ocenił bramkarz.
„Teraz na pewno nie jesteśmy jeszcze w tej najcięższej fazie. Mamy jeszcze tydzień tego obozu, później dwa tygodnie następnego, więc to jest dużo czasu. We Włoszech z reguły jest jeden obóz, który trwa od 14 do 18 dni. Później wraca się na swoje boiska. Trenuje się tam zazwyczaj dwa razy dziennie, ale obóz jest jeden” - wyjaśnił Michał. Zdaniem zawodnika nie można za szybko wejść w kolejny etap przygotowań, ponieważ nie jest to dobre dla organizmu i formy piłkarza. „Trzeba stopniowo to dawkować. Te treningi nie są jeszcze takie ciężkie, żeby się słaniać po boisku” - zakończył.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















